Zdjęcie: Facebook.com / Marcin Jurzysta
Reklama

Marcin Jurzysta z Rzeszowa nie chce być Nauczycielem Roku. Nie, gdy szkoły podlegają upolitycznieniu, a konkurs przygotowują redakcje, które są w rękach koncernu uzależnionego od PiS. Jak rzeszowskie „Nowiny”.

„Plebiscyt Edukacyjny” jest organizowany przez gazety lokalne, których wydawcą jest Polska Press. Od marca ub. r. właścicielem wydawnictwa jest państwowy koncern paliwowy Orlen, którym kieruje Daniel Obajtek, człowiek namaszczony przez Jarosława Kaczyńskiego.

Plebiscyt podzielono na kilka etapów i 10 kategorii. Czytelnicy wybierają najlepszych nauczycieli, dyrektorów, przedszkola, szkoły, w tym roku także językowe i uczelnie. Głosuje się klikiem lub wysyłając SMS. Kandydat może sam się zgłosić albo być nominowany.  

Na Podkarpaciu plebiscyt organizują rzeszowskie „Nowiny”, jeden z ponad 20 dzienników regionalnych przejętych przez Orlen.

„Nowiny” i wolność słowa

Marcin Jurzysta pracuje w III Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie. Uczy historii, wiedzy o społeczeństwie, a od września też historii i teraźniejszości. Do konkursu zgłosili go jego uczniowie, ale postanowił zrezygnować z udziału w plebiscycie, co ogłosił na Facebooku.

„To dla mnie wielkie wyróżnienie i utwierdzenie w świadomości, że ta praca, pomimo trudnych okoliczności, wciąż jeszcze ma sens” – napisał w minioną środę na Facebooku Marcin Jurzysta. 

I wytłumaczył, dlaczego rezygnuje z udziału w plebiscycie orlenowskiej gazety. „Gdy szkoły podlegają ciągłemu upolitycznieniu, a resort przeszkadza wykonywać nam nasze obowiązki, takie plebiscyty chyba nie mają sensu” – uważa Jurzysta. 

„Tym bardziej, gdy redakcja będąca podkarpackim organizatorem plebiscytu ma niewiele wspólnego z wolnością słowa i myśli, które w nowoczesnej szkole powinny być priorytetem” – podkreślił na koniec Marcin Jurzysta. 

 

Trzeba zmian, a nie plebiscytów  

Nam mówi: – Jest mi bardzo miło, że moi uczniowie mnie doceniają, że widzą moje starania i pasję. Dla mnie nauczanie to nie zawód, przede wszystkim wielka pasja, marzenia kiełkujące od wczesnej młodości, a także niesamowita przygoda.

Jurzysta jest przerażony, jak rząd upolitycznia szkoły. – Szkoła ma uczyć krytycznego myślenia, kreatywności i otwartości. Ale dla naszych władz jest kolejnym miejscem do uprawiania partyjnej propagandy. To już kiedyś było – przypomina.

Jurzysta sam na lekcjach historii uczy o indoktrynacji. – PiS, wszystkiego czego się obawia, czego nie rozumie lub co nie pasuje do jego wyimaginowanego postrzegania świata, od razu i bezrefleksyjnie odrzuca, przypisując stygmatyzującą etykietkę – punktuje Jurzysta.

Dla niego to dowód dzielenia społeczeństwa. Marcin Jurzysta mówi też, że polska edukacja jest „zabijana” tak jak wcześniej sądy, czy TVP. – Nasz system oświaty potrzebuje najpierw gruntownej debaty, a potem gruntownej zmiany. Nie plebiscytów – mówi.

Plebiscytów nie potrzebuje 

Dlatego nie może wziąć udziału w plebiscycie, tym bardziej, że organizatorem są redakcje „sprzyjające władzy w niszczeniu demokracji, praworządności i wolności słowa”. – Satysfakcję daje mi świadomość, że mogę twórczo uczyć. Oby jak najdłużej – twierdzi. 

– Plebiscyty nie są mi potrzebne – kończy Marcin Jurzysta, który w politykę też się angażował, działał w rzeszowskich strukturach Ruchu 2050 Szymona Hołowni i Wiosny Roberta Biedronia. 

Polska Press: ma do tego prawo 

W poniedziałek o komentarz do decyzji Marcina Jurzysty, zwróciliśmy się do Polska Press. – Dowodem na to, że to nie jest polityczny plebiscyt, jest to, że Marcin Jurzysta został do niego nominowany – słyszeliśmy nieoficjalnie w wydawnictwie. 

Wojciech Paczyński, rzecznik Polska Press, przekazał nam, że każdemu nominowanemu przysługuje prawo odmówienia chęci udziału w plebiscycie. – W takiej sytuacji nominujący kandydata nie będą mogli oddawać swoich głosów na zgłoszonego nauczyciela – wyjaśnił. 

(la)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama