Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

Sąd Rejonowy Lublin-Zachód przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował na trzy miesiące 24-letnią Karinę B. z Rzeszowa, która jest podejrzana o pomocnictwo w zabójstwie półrocznego Maksa.

Decyzja zapadła w czwartek po południu. – Sąd pozytywnie rozpoznał wniosek prokuratury i wobec podejrzanej zastosował areszt do 29 maja br. – poinformowała nas Agnieszka Semeryt z biura prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie.

– Wniosek o aresztowanie kobiety motywowaliśmy obawą matactwa oraz surową karą, grożącą podejrzanej – dodaje prokurator Piotr Sitarski z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Karina B. nie przyznaje się do winy

Prokuratura w środę postawiła Karinie B. cztery zarzuty: pomocnictwo Grzegorzowi B. w zabójstwie półrocznego Maksa, syna kobiety, a także pomocnictwo w psychicznym i fizycznym znęcaniu się nad chłopcem i drugim dzieckiem kobiety – 2-letniej Leny, oraz znęcania się na córką.

Karinie B. grozi kara dożywotniego więzienia. 

– Matka w trakcie przesłuchania w prokuraturze złożyła obszerne wyjaśnienia, ale nie przyznała się do winy. Wyjaśnienia kobiety z kolei potwierdzają naszą tezę o zasadności przedstawienia tych zarzutów. Będziemy musieli jeszcze przesłuchać wielu świadków – powiedział Rzeszów News prokurator Sitarski. 

Karina B. i jej konkubent 40-letni Grzegorz B. to osoby, które dostały prokuratorskie zarzuty po szokującej tragedii, do której doszło pod koniec lipca 2017 roku w Rzeszowie. Matka dostała zarzuty, gdy śledztwo w listopadzie przeniesiono z Rzeszowa do Lublina, a przeciwko rzeszowskim śledczym wszczęto postępowania dyscyplinarne

Co zarzucają matce?

Prokuratorskie zarzuty dla matki Maksa i Leny diametralnie zmieniają przebieg postępowania. Sam opis zarzutów dla Kariny B. zajął lubelskim prokuratorom aż trzy strony. Główny zarzut to oczywiście pomocnictwo w zabójstwie Maksa. Z ustaleń prokuratury w Lublinie wynika, że kobieta doskonale wiedziała, że Grzegorz B. znęcał się nad Maksem i Leną. 

– Kobieta, wiedząc, że Grzegorz B. zadał Maksymilianowi liczne obrażenia, zadrapania, zasinienia pozostawiała chłopca pod całkowitą opieką mężczyzny. Godziła się na to, że konkubent w lipcu 2017 r. zadał Maksowi dwa ciosy twardym i tępym narzędziem w okolicy głowy. Chłopiec był pozostawiony pod opieką mężczyzny, mimo, że Maksymilian na widok konkubenta reagował płaczem. Chłopiec miał złamane żebra – mówi nam prokurator Piotr Sitarski. 

Przypalało ciało Leny papierosami

Kolejne dwa zarzuty, jakie przedstawiono Karinie B., dotyczą pomocnictwa Grzegorzowi B. w fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad Maksem i Leną. Prokuratura twierdzi, że matka dzieci nie reagowała, gdy konkubent bił Lenę rękami po całym ciele, szarpał dziewczynkę, popychał, ciągnął za włosy, naderwał jej lewe ucho, spowodował stłuczenia głowy i klatki piersiowej. 

– Mężczyzna podstawiał nogę Lenie, by ta upadała, przypalał jej ciało i rzęsy papierosami, podduszał rękami przez kilkadziesiąt sekund. Dziewczynka traciła wtedy przytomność i oddawała mocz. Pomimo tego, matka i tak pozostawiała Lenę pod opieką Grzegorza B. Dziewczynka na widok mężczyzny reagowała strachem, atakami paniki, wymiotami, płaczem i roztrzęsieniem – ujawnia nam Piotr Sitarski. 

Dzieci chore, niekompetentna opieka

Zdaniem prokuratory, Grzegorz B. podobnie postępował wobec Maksa, a matka na to również nie reagowała. Lubelscy śledczy zarzucili Karinie B., że ona sama także znęcała się nad Leną. 

– Zwracała się do niej słowami powszechnie uważanymi za obelżywe, szarpała córkę. Kobieta zaniedbywała higienę osobistą Leny. Dziewczynka doznawała licznych zaczerwień skóry i licznych odparzeń pieluszkowych. Matka pozostawiała dzieci pod opieką niekompetentnych osób trzecich i pomimo złego stanu zdrowia dzieci zwlekała z zapewnieniem im odpowiedniej pomocy lekarskiej – poinformował nas prokurator Sitarski.

W jednym z wielu takich przypadków, Lena zachorowała na ciężkie zapalenie oskrzeli.

SMS-y pogrążają matkę?

Jak udało nam się dowiedzieć jednym z dowodów, które umożliwiły przedstawienie zarzutów Karinie B., było odtworzenie SMS-ów pomiędzy matką dzieci a Grzegorzem B. W związku z zarzutami, jakie przedstawiono kobiecie, zarzuty, które wcześniej przedstawiono konkubentowi zostaną mu uzupełnione. Grzegorz B. cały czas przebywa w areszcie. 

– Czekamy jeszcze na opinię psychologiczno-seksuologiczną dotyczącą mężczyzny, a także kompleksową opinię na temat obrażeń, jakich doznały dzieci – dodaje prokurator Piotr Sitarski. 

2-letnia Lena, na polecenie sądu, została tymczasowo umieszczona w rodzinie zastępczej. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.