Miał być “Rock’n’Roll Eddie”, są „Władcy przygód. Stąd do Oblivio”. Filmowa premiera

9
Reklama

Szafrański, Ksobiech, Makowski i Kaczmarczyk – to goście kolejnej rzeszowskiej premiery filmu dofinansowanego przez Podkarpacką Regionalną Komisję Filmową w Rzeszowie. W kinie Zorza zobaczymy film „Władcy przygód. Stąd do Oblivio”.

 

Podkarpacka Regionalna Komisja Filmowa w Rzeszowie do filmu dołożyła 150 tys. zł. Tym razem to produkcja Tomasza Szafrańskiego „Władcy przygód. Stąd do Oblivio”. – Tytuł filmu uległ zmianie. Decyzja została podjęta przez producenta i dystrybutora i podyktowana byłą względami marketingowymi. Na etapie produkcji film nosił tytuł “Rock’n’Roll Eddie” – wyjaśnia Marta Kraus, kierownik PRF. 

Do tej pory w Rzeszowie mieliśmy okazję zobaczyć „Zimną wojnę” Pawła Pawlikowskiego oraz „Eter” Krzysztofa Zanussiego. Każda z tych produkcji, aby dostać dofinansowanie PRKF, musiała spełnić jeden warunek – zdjęcia musiałby być kręcone na Podkarpaciu. Chodziło o promocję regionu. 

W przypadku Szafrańskiego warunek ten spełniono poprzez kręcenie zdjęć do filmu na rzeszowskim Rynku. To właśnie tam powstała m.in. scena z udziałem Andrzeja Granowskiego, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Relację z rzeszowskiego planu można przeczytać TUTAJ.  

W filmie pracowały także osoby związane z regionem, m.in. Łukasz Wójcik, aktor, który wcielił się w rolę jednego z Łowców Głów, czy Anna Rymarz, scenografka. Produkcja Szafrańskiego ma także akcenty hollywoodzkie, co w polskim kinie nie zdarza się często. Muzykę do filmu skomponował Fred Emory Smith, który pracował m.in. przy serialu „Star Wars: Forces of Destiny”.

Muzykę na poszczególne instrumenty orkiestry rozpisał Carl Rydlund, stały współpracownik Hansa Zimmera, który pracował m.in. przy takich filmach jak: „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”, „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”, “Mroczny Rycerz powstaje”, czy „Dunkierka”. Natomiast będącą tematem muzycznym filmu „Władcy Przygód. Stąd do Oblivio” piosenkę wykonał Janusz Panasewicz, wokalista zespołu Lady Pank.

„Władcy przygód…” to przygodowy film młodzieżowy, który, podobnie jak „Stranger Things”, czy „Super 8” składa hołd amerykańskiemu kinu przygodowemu. Głównymi bohaterami filmu są Franek i Izka, którzy odkryją, że nie trzeba być superbohaterem, aby przeżyć superprzygodę.

Uruchamiając tajemniczy gramofon przypadkiem sprowadzą do ziemskiego wymiaru Eddiego – uciekiniera z krainy Oblivio. Skierują tym samym na siebie gniew Łowców Głów, którzy za wszelką cenę będą chcieli ukarać zbiega. „Za wszelka cenę” oznacza, że nie zawahają się zniszczyć każdego, kto stanie im na drodze. Czy Frankowi i Izce uda się uratować Eddiego? Czy ich przyjaźń przetrwa, pomimo problemów, które czekają ich po drodze?

Na tę pytania rzeszowska publiczność znajdzie odpowiedź już 24 stycznia o godz. 18:00 w kinie Zorza. Na miłośnika filmów Tomasza Szafrańskiego czeka w sprzedaży pula 130 biletów. Można je kupić na stronie kina lub w kasie Zorzy w cenie 20 zł. Zaproszenia na pokaz będzie można także wygrać w konkursach organizowanych na Facebooku Podkarpackiej Komisji Filmowej oraz Rzeszów – stolica innowacji.

Gośćmi premiery będą reżyser Tomasz Szafrański, producent Marcin Ksobiech oraz odtwórca roli Eddiego – Maciej Makowski i roli Izki – Weronika Kaczmarczyk. Film do polskich kin wjedzie 21 marca. „Władca przygód…” po raz pierwszy został wyświetlony na festiwalu filmowym dla dzieci i młodzieży „Młode Kino” 30 listopada 2018 roku.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

9 KOMENTARZE

  1. Pana wpis jest przejawem postawy, której się pan dopomina – jest pan sprytny, cwany, zuchwały, pewny siebie. I może poruszył pan kilku czytelników swoim wystąpieniem, tych oderwanych od realiów. I to wszystko.
    Jak przystało na cwaniaka, nie bierze pan pod uwagę faktów, albo nimi manipuluje.
    Promocja poprzez seriale? Tak, ale nie w przypadku wsparcia produkcji współfinansowanych przez Podkarpacką Komisję Filmową (PKF), gdyż ta wspiera filmy (w rozumieniu zapisów ustawy o kinematografii). A artykuł dotyczy właśnie wsparcia udzielonego przez PKF. Ale abstrahując od działań PKF. Czy inwestując pieniądze w produkcję, przekona pan producenta, że Rzeszów jest bardziej filmowy od Wrocławia, Krakowa czy Sandomierza? Są obiektywne powody, dla których seriale powstają w bardziej atrakcyjnych miastach, te same, dla których np. Kraków odwiedza rocznie prawie 13 milionów turystów (2017 r.).
    Skąd pan wie, że film jest do bani, skoro go pan nie widział? PKF, zgodnie z regulaminem, wspiera przede wszystkim filmy o walorach artystycznych (przy okazji promujące województwo). Obejrzałem dwa filmy dofinansowane przez PKF: Zimną wojnę i Eter, i nie są to filmy do bani i są w nich lokacje podkarpackie. I czytałem wywiady z Zanussim, i wiem, że był przepytywany przez osoby odpowiadające za wynajdywanie lokacji właśnie z kilku podkarpackich miejsc, które pokazał w Eterze. I je promował. I tak działa lokowanie miejsca we współczesnym kinie artystycznym. Nie mówię o kupowaniu reklamówek u Allena, bo prawdopodobnie żadne polskie miasto nie wyłoży półtora miliona euro (Vicky…) z jednego powodu – prawdopodobnie żaden zagraniczny producent nie ulokuje w Polskim mieście produkcji za piętnaście milionów dolarów (Barcelonę rocznie odwiedza 30 milionów turystów). Nie wspomnę o tym, że myślenie o mieście w kontekście wyłącznie zarabiania pieniędzy na turystach, a przez to niszczenie lokalnych społeczności, uległo przewartościowaniu. W Barcelonie przy odrobinie szczęścia dostanie pan od mieszkańca w pysk za to, że jest pan turystą.
    Dobry serial lokowany w podkarpackim? Wataha.
    Roczny budżet PKF przeznaczony na współfinansowanie produkcji filmowych to 600 tysięcy złotych (2017 r.). Z tej pozycji trudno od producentów wymagać cudów.

  2. Jeszcze dodam – to nie są Bóg wie jak wielkiej kwoty, więcej płacimy Ryanairowi, Woody Allen bierze 12 milionów Euro 😉 Kolejka ponoć długa, a gość ma 83 lata, ale to wcale nie musi być Woody Allen. Skorzystali już Paryż (“O północy w Paryżu” z Owen Willsonem), Barcelona (“Vicky Cristina Barcelona ” Penelope Cruz, Scarlett Johansson, Javier Bardem) czy Rzym (“Zakochani w Rzymie” zagrali sam Woody Allen, Alec Baldwin, Penelope Cruz). Polecam: https://www.20minutos.es/noticia/1593194/0/ciudades/rodaje/woody-allen/ nie chce mi się tłumaczyć ale google wam pomoże.
    Ale to trzeba mieć jaja i być pewnym siebie bez kompleksów, żeby się postawić i wymagać – macie dofinansowanie, ale stawiam warunki, akcja ma być w Rzeszowie, w tytule ma być nasze miasto – niech będzie po łacinie Resovia, a co tam. A nie, że przychodzi jakis gostek, nakreci pare scen na rynku a my będziemy uprawiać onanizm mentalny, bo Rzeszów zagrał w filmie. I wciskać normalnym ludziom kit, że to jest promocja. Albo spuszczać się mentalnie, że dziadek Portman pochodził z Rzeszowa, słać zaproszenia, a laska ma nas w głębokim poważaniu. Ale ważne, że pensyjka się zgadza.

    I jeszcze jedno – jasne, że ten mój post trąci megalomanią, że Rzeszów pipidówa powinien znać swoje miejsce w szeregu i nie walczyć z Paryżem, Barceloną, Rzymem, że to nie ta liga co Warszawa czy Kraków. Owszem, to wszystko prawda. Chodzi mi o pokazanie pewnej rzeczy – że potrzebujemy wiecej sprytu, cwaniactwa, takiej zuchwałej pewności siebie. A nie przytakiwania i kulenia ogon pod siebie. Rzeszów to zajebiste miasto i nie powinniśmy mieć kompleksów. Jak nie wielki reżyser i międzynarodowe gwiazdy, to dobry serial, ale nie wystarczy, że bedzie u nas kręcony, w umowie trzeba pewne rzeczy wymóc na producentach.

    A mi się marzy jakaś głupawa romantyczna komedia np. “Love in Resovia” reż. Woody Allen, ze Scarlett Johannson, Salmą Hayek i Robertem De Niro 😉 – no jeszcze Ryan Socash 😀 Akcja może się dziać w 2/3 w Rzeszowie a w 1/3 w Krakowie, a co tam. Tak żeby turyści przyjeżdżali i zostawiali potem u nas pieniądze.

    Dobra czas spać, bo jutro do pracy 😉

  3. “Każda z tych produkcji, aby dostać dofinansowanie PRKF, musiała spełnić jeden warunek – zdjęcia musiałby być kręcone na Podkarpaciu. Chodziło o promocję regionu. ” Promocja po rzeszowsku czyli wywalanie pieniędzy w błoto, czy tam pracują idioci? Promocja to jest w “W11 wydział śledczy” kiedy wiadomo, że to Kraków jest, w “Ojcu Mateuszu” kiedy wiadomo, że Sandomierz czy w “Pierwsza miłość” kiedy wiadomo, że to Wrocław. I to są dobrze wydane pieniądze. A nie jakis gówniany film, fantastyczny, gdzie rynek gra inne miasto, gdzie w napisach na sekundę pojawi się informacja o Rzeszowie czy podkarpaciu, a tych napisów nie zobaczy 80% widzów. Przecież to jest chore – serio ktoś wierzy, że to jest promocja? Już lepiej dogadać się z ATM studio i zrobić tu serial, a jak nie chcecie serialu touzbierać przez parę lat i zapłacić za dobry film tak jak zrobiła swego czasu Barcelona i kupiła u Woodego Allena film z zaznaczeniem w kontrakcie, że nazwa musi pojawić się w tytule. Oczywiście to przerysowany przykład, bo Rzeszów jest dużo mniejszy i nie stać go na takiego twórcę, a i nazwa do wymówienia ciężka, ale niech ktos tam wreszcie ruszy makówką…

Comments are closed.