Zdjęcie: materiały gminy Świlcza
Reklama

– Duch Jana Burego wiecznie żywy – komentują działacze PSL wybór Adama Dziedzica na nowego lidera partii na Podkarpaciu. 

To zaskakujący wybór, którego dokonali delegaci PSL podczas sobotniego zjazdu wojewódzkiego ludowców w Ośrodku Szkoleniowym Zodiak w Rzeszowie. Na zjazd przyjechali czołowi politycy PSL: szef partii poseł Władysław Kosiniak-Kamysz, eurodeputowany Krzysztof Hetman i poseł Czesław Siekierski.

Wszyscy trzej przyjechali wesprzeć posła Mieczysława Kasprzaka, od 2015 roku lidera partii na Podkarpaciu, gdy przestał nią kierować Jan Bury. Kasprzak miał posprzątać struktury po Burym, którego afera podkarpacka zmiotła z politycznej sceny, choć docierają do nas sygnały, że Bury zaczyna pojawiać się w środowisku ludowców i odbudowuje wpływy. 

W wyborach na lidera PSL startowali: wspomniany Mieczysław Kasprzak oraz Adam Dziedzic, obecny wójt gminy Świlcza oraz dotychczasowy szef ludowców w powiecie rzeszowskim i były prezes Związku Młodzieży WICI. Dziedzic ma 53 lata, to dawny bardzo bliski współpracownik Jana Burego.

Formalnie kandydaturę Mieczysława Kasprzaka zgłosił Michał Deptuła, wójt Wadowic Górnych, syn Leszka Deptuły, byłego posła PSL i marszałka podkarpackiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Kandydaturę Adama Dziedzica wysunął zaś Jerzy Kocój, burmistrz podrzeszowskiej Błażowej. 

Wydawało się, że Dziedzic w wewnątrzpartyjnych wyborach polegnie, a tymczasem pokonał doświadczonego parlamentarzystę Mieczysława Kasprzaka. Na Dziedzica głosowało 80 delegatów, a na Kasprzaka tylko 60. – Tylko nieliczni spodziewali się takiego wyniku – słyszymy w naszych nieoficjalnych źródłach związanych z PSL.

Wybór Dziedzica na prezesa podkarpackiego PSL jest komentowany jednoznacznie.

– Kasprzak nie zdołał posprzątać biura PSL w Rzeszowie, nie miał tam swoich ludzi, są tam jeszcze ludzie Burego, a Dziedzic to jego człowiek. Wybór Dziedzica na lidera to dowód na słabość partii, on nie ma większych osiągnięć jako szef partii w powiecie. Dlaczego miałoby być teraz inaczej, gdy został przewodniczącym w województwie? – mówią peeselowcy. 

Wybór Adama Dziedzica na szefa podkarpackiego PSL może być też sygnałem dla Władysława Kosiniaka-Kamysza, że traci poparcie w regionach i wybranie go ponownie na grudniowym kongresie partii na szefa ugrupowania nie jest takie oczywiste. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: