Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

Na ulicy Czackiego w Rzeszowie ostatni raz kamera zarejestrowała poszukiwanego od trzech tygodni 25-letniego Mateusza Szylaka, studenta Politechniki Rzeszowskiej. – Szanse, że odnajdziemy go żywego są bardzo małe – mówią policjanci.

W sprawie zaginionego Mateusza Szylaka, mieszkańca Stańkowej z gminy Ustrzyki Dolne, rzeszowscy policjanci aktualnie biorą pod uwagę trzy wersje. – Nieszczęśliwy wypadek, wyjazd studenta lub uprowadzenie – mówi Konrad Wolak, wiceszef Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Ostatnia wersja wydaje się najmniej prawdopodobna. –  Z nagrań, jakie dotychczas przejrzeliśmy, nie wynika, by mężczyzna padł ofiarą jakiegoś przestępstwa. Nikt za nim nie szedł, on do żadnego auta nie wsiadał, nikt go nie obserwował, nikt nie śledził. Tak przynajmniej wynika z zapisów kamer – twierdzi Konrad Wolak.

Rodzina Mateusza Szylaka twierdzi, że 25-latek nie miał żadnego powodu, by wyjeżdżać i celowo zrywać kontakty z najbliższymi.

Nieszczęśliwy wypadek to najbardziej prawdopodobna przyczyna zaginięcia studenta Politechniki Rzeszowskiej. Mógł wpaść do Wisłoka, ale wielokrotne sprawdzanie dna rzeki przez strażaków też nie przyniosło żadnych efektów (więcej TUTAJ i TUTAJ). Bulwary sprawdzali też znajomi Mateusza

Policja sprawdza każdy sygnał

Z najnowszych ustaleń policjantów wynika, że ostatnia kamera zarejestrowała Mateusza Szylaka na ulicy Czackiego, która przylega do ulicy Hetmańskiej, którą 25-latek szedł ok. godz. 3:00 w nocy, wracając z rzeszowskiego Rynku, gdzie wieczór spędzał ze znajomymi w pubie „Czarny Kot”.

– Do tej pory do policji dotarło kilka sygnałów o zaginionym. Jeden z nich mówił, że ma on przebywać na terenie innego powiatu. Ten sygnał się nie potwierdził. Każdy jest sprawdzany przez policjantów – zapewnia Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

– Policjanci prześledzili zapisy z kamer monitoringu miejskiego – drogę zaginionego od Rynku do ul. Czackiego w Rzeszowie, gdzie kamery zarejestrowały go po raz ostatni. Sprawdzono także zapisy z kamer po drugiej stronie Wisłoka, jednak na nich go nie było – dodaje Tabasz-Rygiel.

ITAKA włączyła się do poszukiwań

Mateusz Szylak zaginął w nocy z 19 na 20 listopada (z soboty na niedzielę) w Rzeszowie. Ok. godz. 1:40 wyszedł sam z “Czarnego Kota”, przeszedł ulicami Przesmyk, Króla Kazimierza, 3 Maja (okolice klubu Shine), Hetmańską i Czackiego. Miał dojść do swojej dziewczyny, która mieszka na ul. Podwisłocze na os. Nowe Miasto. 

– Po takim czasie szanse, że studenta odnajdziemy żywego są bardzo małe. Nie chcemy być czarnowidzami, ale doświadczenie w takich sytuacjach pokazuje, że jeśli znajdziemy studenta, to raczej jego zwłoki – mówią nam policjanci zaangażowani w poszukiwania Mateusza.

Mateusza szukają jego znajomi z rodzinnej miejscowości, studenci Politechniki Rzeszowskiej. Na terenie Rzeszowa wiszą plakaty o poszukiwaniu młodego mężczyzny. Policjanci sprawdzali m.in. szpitale i noclegownie. Bez efektu. 

Do akcji włączyło się również Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych ITAKA. Jeżeli ktoś ma informacje o 25-latku może dzwonić na numer: 22 654 70 70. Można również napisać w tej sprawie do ITAKI: itaka@zaginieni.pl. 

– Naszym informatorom gwarantujemy dyskrecję – zapewnia ITAKA.

Ostatnie logowanie telefonu o 3:00

Telefon komórkowy Mateusza Szylaka jest cały czas wyłączony. – Do sieci zalogował się po raz ostatni ok. 3:00 w nocy przy ul. Hetmańskiej. To, że 25-latek miał telefon przy sobie świadczy to, że na nagraniach z kamer widać, jak mężczyzna przegląda telefon – dodaje Konrad Wolak.

Mateusz Szylak ma 176 cm wzrostu, czarne włosy, czarne oczy. W dniu zaginięcia ubrany był w granatową bluzę, szarą kurtkę, niebieskie jeansy, brązowe buty i białą czapkę. Rzeszowscy policjanci wciąż czekają na sygnały, tel. (17) 858 32 24, 858 33 10 lub telefon alarmowy policji – 997.

Zdjęcie: KMP Rzeszów
Zdjęcie: KMP Rzeszów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

14 KOMENTARZE

  1. No niby tak ale jak trzeba być zalanym żeby aż tak pomylić drogę? A po za tym jakby byl az tak zalany to by nie był w stanie iść?

  2. Ja raz wracałem na drabiniankę przez ul. przemysłową. pod wpływem %% człowiek jest nieobliczalny. A ogródki działkowe przy podwisłoczu były dokładnie sprawdzane?

Comments are closed.