Fot. Krzysztof Kurek / Kancelaria Sejmu. Na zdjęciu Paweł Kowal
Reklama

– Rzeszów to nie cesarstwo. Nie ma namaszczeń, są wybory – twierdzi Paweł Kowal, małopolski poseł Koalicji Obywatelskiej.

Pochodzący z Rzeszowa Paweł Kowal znów zabrał głos w sprawie przedterminowych wyborów na prezydenta Rzeszowa po tym, jak z tego stanowiska 10 lutego zrezygnował Tadeusz Ferenc. W poniedziałek Kowal na Instagramie napisał, że “Rzeszów stanie się niedługo widownią najważniejszej batalii politycznej w Polsce”.

“Wszystkie ręce na pokład! To jest nasza wspólna sprawa, dobrze trzeba to przemyśleć” – napisał małopolski poseł KO, uruchamiając spekulacje, czy to czasem nie on będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rzeszowa. On sam mówi nam, że decyzję w tej sprawie podejmie w przyszłym tygodniu. 

Kowal: nie podkręcać się 

W środę Paweł Kowal znów zabrał głos w sprawie wyborów. “Rzeszów to nie cesarstwo. Nie ma namaszczeń są wybory. Siły demokratyczne powinny cisnąć na rząd, żeby dali do miasta bezstronnego komisarza i szukać wspólnego kandydata a nie podkręcać się, że prezydent Ferenc “namaścił”. W Rzeszowie się wybiera a nie maści – napisał na Twitterze.

Wśród komentujących wpis Kowala jest m.in. Tomasz Lis, redaktor naczelny tygodnika Newsweek. “Bardzo słusznie. Rzeszów jest niezwykle ważny. Opozycja powinna mieć wspólnego kandydata i potraktować wybory ultra poważnie jako część inwestycji w całe Podkarpacie” – uważa Tomasz Lis. 

“Namaszczenie”, którym napisał Paweł Kowal, nawiązuje do tego, co ogłosił Tadeusz Ferenc, rezygnując ze stanowiska prezydenta Rzeszowa. Ferenc na swojego następcę zarekomendował Marcina Warchoła, obecnego posła PiS i wiceministra sprawiedliwości. Warchoł ogłosił się, że będzie “kandydatem obywatelskim, apolitycznym i bezpartyjnym”.  

Zdzisław Gawlik, lider podkarpackiej Platformy Obywatelskiej, mówi nam, że już zapadła decyzja, by cztery największe partie opozycyjne – PO, Nowoczesna, SLD i PSL – wystawiły  jednego kandydata, który miałby mieć też poparcie pozaparlamentarnych sił demokratycznych. – To będzie trudny bój – ocenia wybory Gawlik. 

O nazwiskach nie chce jednak mówić. – Kandydata nie wskażemy, dopóki nie poznamy kalendarza wyborczego. Rozmawiamy z wieloma ludźmi – ucina Zdzisław Gawlik. 

Przedterminowych wyborów nie będzie?

W środę komisarz wyborczy dla Rzeszowa wydał postanowienie o wygaszeniu mandatu prezydenta Tadeusza Ferenca. Ewa Leniart (PiS), wojewoda podkarpacki, odczeka 7 dni na uprawomocnienie się decyzji komisarza i dopiero wtedy złoży wniosek do premiera RP o wyznaczenie osoby pełniącej obowiązki prezydenta Rzeszowa do czasu wyborów.

Nazwisko komisarza dotychczas nie jest znane. Przedterminowe wybory powinny się odbyć w ciągu 90 dni od daty wygaszenia mandatu Tadeusza Ferenca. PiS zapowiada, że w wyborach także wystawi swojego kandydata. Na razie w partii trwają ustalenia, kogo wyznaczyć na komisarza. PiS ma z tym problem, bo chętnych nie widać. 

Liderzy PiS wciąż się zastanawiają, jaką taktykę wyborczą obrać – czy komisarz ma być potem automatycznie kandydatem partii na prezydenta, czy to będzie tylko kilkumiesięczna misja. Według naszych źródeł w PiS, rozważana jest też opcja, by komisarz pracował aż do 2023 roku, czyli do czasu wyborów samorządowych. Sprzyjać ma temu pandemia. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: