Reklama

Radni Rzeszowa zgodzili się zwiększyć pieniądze na wybudowanie infrastruktury pod płatną strefę parkowania w mieście – z 6 mln do 11 mln zł. PiS uważa, że miasto do strefy nie jest przygotowane.

W czwartek (7 maja) odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Rzeszowa na wniosek prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca. Chodziło o to, by radni zgodzili się przeznaczyć dodatkowe 5 mln zł na płatną strefę parkowania w mieście, która musi wprowadzona jeszcze w tym roku, aby miasto nie straciło dotacji z Unii Europejskiej, z której finansowany jest potężny program transportowy za ok. 400 mln zł.

Oferta tylko jednej firmy

Aby strefa zaczęła działać trzeba najpierw przygotować całą infrastrukturę, m.in. zamontować 130 nowoczesnych parkomatów i 12 elektronicznych tablic, które będą rozmieszczone na terenie Rzeszowa i mają informować kierowców, gdzie najbliżej znajdą miejsce postojowe.

Ratusz przewidywał, że na przygotowanie strefy wystarczy 6 mln zł. Ogłosił przetarg, ale wystartowała w nim tylko jedna firma – Asseco Poland, której oferta wyniosła ponad 11 mln zł. Miasto rozważało powtórzenie przetargu. Zrezygnowało z tego pomysłu, bo wprowadzenie strefy mogłoby się opóźnić, a na to Rzeszów nie mógł sobie pozwolić z powodu groźby utraty unijnych pieniędzy.

Zdecydowano, że pula przeznaczona na przygotowanie strefy zostanie zwiększona o brakujące 5 mln zł – do 11 mln zł, tak by z Asseco Poland jak najszybciej miasto podpisało umowę. Pieniądze przeznaczono z budowy odcinka drogi wojewódzkiej od granicy Rzeszowa od drogi krajowej nr 9 (ul. Podkarpacka).

– Możemy je nieco później uruchomić – wyjaśniała radnym Janina Filipek, skarbnik Urzędu Miasta w Rzeszowie.

Wniosek o wydanie na strefę dodatkowych pieniędzy poparła komisja finansów. – Firma gwarantuje jakość, dodatkowe gwarancje – mówił Konrad Fijołek z proprezydenckiego Rozwoju Rzeszowa.

Dlaczego przetarg tak późno?

Zaprotestował jednak Jerzy Jęczmienionka, radny PiS. – Nie jesteśmy gotowi do wprowadzenia płatnej strefy parkowania. Jak strefa ma wyglądać? Nie znamy szczegółów przetargu. Powinno się u nas budować parkingi przesiadkowe. Wprowadzenie strefy to dodatkowy podatek dla mieszkańców – mówił Jęczmienionka.

Przypominał, że miasto ma problem z uruchomieniem programu transportowego. – Chcemy być przyjaznym miastem, czy zamkniętym? Powinniśmy najpierw poznać założenia programu. Dlaczego przetarg jest ogłaszany tak późno? Warto żebyśmy się zastanowili, przeprowadzili dyskusję w komisjach, podać argumenty za i przeciwko. Może trzeba ogłosić nowy przetarg. Nie wierzę, że na tak poważne zadanie zgłosiła tylko jedna firma – mówił radny PiS.

Jęczmienionka uważał, że decyzja o zwiększeniu pieniędzy na strefę powinna być przełożona na inną sesję.

Andrzej Dec przypomniał, że radni już w ubiegłej kadencji wyrazili zgodę na wprowadzenie płatnej strefy parkowania. – Jeśli tego nie zrobimy, to będziemy musieli zwracać środki. Wniosek jest zdecydowanie spóźniony. Do końcu roku cały program musimy rozliczyć i zakończyć – mówił Dec.

– Problemy, które zgłasza radny Jęczmienionka, dawno temu zostały załatwione – stwierdził Tadeusz Ferenc.

PiS nie miał pytań, a teraz je ma

Prezydent Rzeszowa przekonywał, że od płatnej strefy parkowania nie ma odwrotu. Kiedyś w Rzeszowie ona obowiązywała, ale 10 lat temu została zlikwidowana.

– Wtedy w Rzeszowie było 43 tys. samochodów, dzisiaj jest ponad 135 tys. Samochodów do miasta wjeżdża ok. 140 tys. Zmieniła się sytuacja, nic nie stoi w miejscu. Wybudowaliśmy ok. 10 tys. miejsc postojowych. Mieszkańcy zdecydowanie są za wprowadzeniem płatnej strefy – mówił prezydent Ferenc.

Konrad Fijołek mówił, że radni PiS byli na posiedzeniu komisji finansów. – Nie słyszałem gradu pytań dotyczących kosztów. Opozycja ma prawo krytykować, ale nie bez krzty odpowiedzialności. Jak nie chcecie strefy, to powiedzcie też otwarcie, że nie chcecie 400 mln zł – stwierdził Fijołek.

Waldemar Wywrocki (Rozwój Rzeszowa) mówił, że wypowiedzi Jerzego Jęczmienionki są tylko po to, by gazety mogły napisać, że PiS był przeciwko płatnej strefie. – A dobrze wiemy, że nie jest to możliwe.

– Koledzy z PiS w ubiegłej kadencji nie zgłaszali że sprawa jest nie do przyjęcia, nie było głosów przeciwnych – mówiła Jolanta Kaźmierczak, szefowa klubu PO, który poparł zwiększenie pieniędzy na strefę.

Terapia szokowa

PiS był jednak zdziwiony, dlaczego koszty wprowadzenia strefy zwiększają się aż o drugie tyle. – Musimy się do tej oferty dostosować. Trudno przewidzieć, ilu jest oferentów danej specjalizacji. Jeden gospodarz zaora pole maszyną za tyle. Inny, jak ma inną maszynę, zaora jeszcze za inną kwotę – mówił Tadeusz Ferenc.

Jerzego Jęczmienionki bronili klubowi koledzy. – Fundujemy mieszkańcom terapię szokową. Teraz buspasy, potem strefę. Co mają zrobić mieszkańcy z Krakowa, czy Tyczyna? Gdzie mają parkować? – pytał Grzegorz Koryl z PiS.

Robert Kultys (PiS) mówił, że strefa płatnego parkowania w Rzeszowie jest niezbędna.

– Strefa jest elementem opanowania chaosu. Starówka jest rozjeżdżana przez samochody. Strefa jest elementem szerszej strategii parkingowej. Problem w tym, że ta strategia nie jest realizowana równolegle. Obejmuje ona zbudowanie parkingów również w Śródmieściu. Jeżeli miasto oferuje usługi, to powinno zapewnić parking. Apeluję, by inne elementy przyspieszyć, bo dzisiaj serwujemy terapię szokową – powtarzał słowa Koryla radny Kultys.

Terapia pozytywna

– Mieszkańcy nie będą mieć spokoju – uważa Marcin Fijołek, szef klubu PiS.

– Nie dyskutujmy, czy wprowadzić strefę, tylko czy dodać pieniądze. Gdybyśmy dobrze oszacowali koszty, nie byłoby tej sesji – mówił Andrzej Dec.

Waldemar Wywrocki: – Jeśli to jest terapia szokowa, to pozytywna. Za minutę przyjeżdża autobus na al. Rejtana. Wysiadam pod ratuszem za 15 minut. To pozytywne.

– Od 8 lat nie zrobiliśmy podstawowych rzeczy, które są elementem systemu – stwierdził Jerzy Jęczmienionka.

Dyskusję radnych w końcu zamknął Andrzej Dec i zarządził głosowanie. 15 radnych było za zwiększeniem pieniędzy na strefę, jeden przeciwko, 8 wstrzymało się od głosu.

Dwie podstrefy

Strefa płatnego parkowania w Rzeszowie ma się składać z dwóch podstref. W obu ma się znaleźć ok. 2,5 tys. miejsc parkingowych. Parkowanie w strefie będzie płatne w dni robocze od 9:00 do 17:00.

Pierwsza strefa ma się zaczynać przy torach kolejowych za dworcem PKP (granica północna). Będzie sięgać aż do ul. Łącznej, Batorego, Głowackiego, Targowej i Szopena (granica wschodnia) i po ul. Lubomirskich i Zamkową (granica południowa). Zamknięta będzie ulicami: Lisa-Kuli, Cieplińskiego i ks. Jałowego (granica zachodnia).

Z kolei granicą wschodnią drugiej podstrefy ma być Wisłok, południowa Trasa Zamkowa aż do ul. Dąbrowskiego. Od Dąbrowskiego ma objąć fragment pomiędzy Trasą Zamkową do ul. Chrzanowskiej, a na Chrzanowskiej odcinek drogi od Dąbrowskiego do Langiewicza. Granicą zachodnią mają być tory przechodzące przez ul. Langiewicza.

Za pierwszą godzinę parkowania w I podstrefie zapłacimy 2,5 zł, w II podstrefie 2 zł.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: