Zdjęcie: Bartosz Frydrych / Rzeszów News
Reklama

Wybrzmiewają echa skandalu, jakim była próba zablokowania spektaklu „#chybanieja” przez prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca. Po zaskarżeniu przez wojewodę obecnego statusu Teatru „Maska”, ratusz postanowił go zmienić. Jeszcze przed wyrokiem sądu.

Przypomnijmy, że w lutym 2019 r. ratusz próbował zablokować sztukę Pawła Passiniego, która opowiada o pedofilii w Kościele. Finansowany przez miasto Teatr „Maska”, który jest głównym jej producentem, nie przerwał jednak prób do sztuki i wystawił ją. W odpowiedzi ratusz kontrolował działania teatru pod przewodnictwem dyrektor Moniki Szeli.

Prezydent Rzeszowa spotkał się wtedy z oskarżeniami o cenzurę prewencyjną i przekraczanie uprawnień. Wypomnieli mu je m.in. Agnieszka Holland i Alina Czyżewska. Czy słusznie? Czyżewska, która jest nie tylko aktorką, lecz także działaczką społeczną, zaskarżyła działania prezydenta Rzeszowa do wojewody podkarpackiego.

Poproszony o udzielenie wyjaśnień, prezydent nie dostrzegał żadnych naruszeń w statucie. Dopiero gdy wojewoda sprawę skierował do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ratusz podjął działania naprawcze i, nie czekając na wyrok, postanowił zmienić statut Teatru „Maska”. Ma to nastąpić podczas sesji rady miasta 23 czerwca.

Ferenc “nawrócony” 

W nowym statucie, który radni Rzeszowa prawdopodobnie przyjmą w najbliższy wtorek, nie ma m.in. naruszających prawo zapisów o tym, że nadzór nad teatrem sprawuje prezydent. – Długa była droga prezydenta Ferenca do “nawrócenia” – żartuje Alina Czyżewska z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska i koordynatorka Pogotowia Prawnego Kultury Niepodległej.

– Zawiadomienie o błędach w aktualnym statucie Teatru Maska wysłałam do wojewody podkarpackiego w zeszłym roku. Wojewoda zaskarżył statut do WSA, a prezydent miał miesiąc na dostarczenie do sądu dokumentacji wraz ze stanowiskiem – tłumaczy.

Ratusz dostarczył je, ale… naruszając kolejne przepisy, bo dopiero po pół roku, po interwencji Czyżewskiej. – Gdy postępowanie sądowe ruszyło, prezydent nagle doszedł do wniosku, że statut teatru rzeczywiście jest niezgodny z prawem i trzeba go zmienić – zauważa działaczka.

“Spowiedzi” już nie będzie

Według niej nowy statut prawny teatru jest „godny pochwały”. – Zniknęły wszystkie przepisy, naruszające autonomię instytucji. Dyrektor samodzielnie będzie decydować o wyborze swojego zastępcy i powoływać radę artystyczną bez ingerencji ratusza. Nie będzie musiał “spowiadać” się przed prezydentem z programu teatru, z tego, kogo zatrudnia – wylicza.

Wszystkie punkty, które we wcześniejszym statucie pozwalały prezydentowi przypisywać sobie kompetencje dyrektora, zostały usunięte. – Szkoda tylko, że musieliśmy angażować w to WSA i publiczne pieniądze. Mamy nadzieje, że odtąd prezydent będzie przestrzegał prawa – podsumowuje Alina Czyżewska.

Przekonana o potrzebie zmiany statutu jest też Monika Szela, dyrektor Teatru Maska. – Nowy statut jednoznacznie definiuje kompetencje dyrektora, co pozwoli uniknąć takich nieporozumień jak przed rokiem – słyszymy. 

Zmiany pod presją? A skąd!

Ratusz zaprzecza, że nowy statut przygotował pod presją. – Żadnych nacisków na nas nie było – twierdzi wiceprezydent Stanisław Sienko, odpowiedzialny za kulturę. – Nowy statut przedstawimy podczas wtorkowej sesji rady miasta. Zostanie poddany pod głosowanie. Jeśli nie zostanie przyjęty, przedstawimy kolejny – zapowiada. 

marcin.czarnik@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: