Zdjęcie: Piotr Woroniec jr / Rzeszów News
Reklama

Trzy firmy walczą o kontrakt dotyczący odnowienia oznakowania poziomego na rzeszowskich ulicach. Pierwsze prace mają się rozpocząć w kwietniu.

Chodzi o odmalowanie przejść dla pieszych, linii przerywanych i ciągłych, strzałek kierunkowych i oznaczenia miejsc parkingowych.

– Otrzymaliśmy trzy oferty od firm, które chcą zająć się odnowieniem oznakowania poziomego. Najtańsza oferta opiewa na kwotę 1,182 mln zł, najdroższa wynosi 3,5 mln zł. Jesteśmy na etapie rozpatrywania wszystkich ofert i niedługo wybierzemy wykonawcę – mówi Andrzej Świder, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.

Odnowienie oznakowania poziomego to w teorii prosta inwestycja. W praktyce też, ale zawsze wywołuje falę niezadowolenia wśród rzeszowskich kierowców, którzy często narzekają na to, że roboty prowadzone są w godzinach szczytu komunikacyjnego. Efekt? Zakorkowane ulice jeszcze bardziej są sparaliżowane.

Urzędnicy obiecują, że utrudnienia w ruchu podczas tegorocznego malowania jezdni będą maksymalnie zminimalizowane.

– Roboty będą prowadzone poza godzinami szczytu komunikacyjnego – deklaruje dyrektor Świder. Pierwszy etap ma się rozpocząć w kwietniu i potrwa kilka tygodni – do maja. Drugi etap malowania jezdni wyznaczono na jesień – do końca listopada.

– Prace rozpoczniemy przy sprzyjających warunkach atmosferycznych – nawierzchnia musi być sucha i ciepła, żeby była przyczepność pomiędzy warstwą bitumiczną a powłoką malarską – tłumaczy szef MZD.

Drogowcy już teraz asekurują się przed komentarzami, że obietnice o zminimalizowaniu utrudnień w ruchu trzeba będzie włożyć między bajki.

– Roboty nie mogą być też prowadzone, gdy opada mgła, a to się zdarza w nocy i nawierzchnia jest wówczas mokra. Malowanie wówczas jest nietrwałe i nieekonomiczne. Kierowcy i piesi też wówczas będą narzekać, bo za miesiąc znów byłoby trzeba wysłać ekipę do malowania. To nie ma sensu – uważa Andrzej Świder.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: