Fot. Piotr Woroniec jr / Rzeszów News. Na zdjęciu Waldemar Szumny
Reklama

Niespodziewana deklaracja rzeszowskiego radnego PiS Waldemara Szumnego. Chce z własnej kieszeni wyłożyć pieniądze na wymianę dokumentów mieszkańców ulicy Szopena, która ma się nazywać ul. Chopina. Szumny namawia do tego innych radnych. Ci tacy chętni jednak nie są.

W środę napisaliśmy, że Waldemar Szumny, wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, podjął się inicjatywy zmiany nazwy ulicy Szopena na ul. Chopina. Nie bez przyczyny. Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 przy ul. Szopena nosi imię Fryderyka Chopina, co często prowadzi do kuriozalnych  sytuacji. Radny PiS uważa, że ulica powinna nosić taką nazwę, która nie będzie mieszać ludziom w głowach.

Zmianę nazwy ulicy musi przegłosować Rada Miasta Rzeszowa. Ten temat ma być przedmiotem sesji, która odbędzie się 20 grudnia.

Deklaracja na Facebooku

Inicjatywa Waldemara Szumnego ma jeden poważny mankament. Zmiana nazwy ulicy pociąga za sobą również wymianę dokumentów mieszkańców ulicy Szopena. Dowód osobisty mogliby wymieniać za darmo, ale wymiana prawa jazdy wiąże się z wydatkiem ponad 100 zł, niewiele mniej, bo 73,50 zł, trzeba byłoby wydać na wymianę dowodu rejestracyjnego.

Na zwolnienie z opłat nie ma szans, bo taka możliwość jest tylko wtedy, gdy zmiana adresu jest wynikiem zmian granic administracyjnych. Przykładem są mieszkańcy sołectwa Bzianka, którzy od 1 stycznia 2017 r. będą włączeni do Rzeszowa. Za wymianę dokumentów zapłacą symboliczne kwoty, których nawet nie odczują.

Waldemar Szumny, aby przeforsować swoją inicjatywę, niespodziewanie ogłosił na Facebooku:  „Jak trzeba będzie, to pokryję mieszkańcom ul. Szopena koszty wymiany dowodów rejestracyjnych (z diety radnego)” – napisał radny PiS.

Kto „umierać” nie zamierza?

Dzwonię do Szumnego. Potwierdza, że dietę radnego przeznaczy na wymianę dokumentów przez mieszkańców. Szumny prosi mnie o spotkanie. – Jeśli radni coś wymyślają, to nie mogą potem przerzucać kosztów na mieszkańców – mówi.

– Gdy okaże się, że jakieś opłaty mieszkańcy będą musieli ponosić, to ja jako radny otrzymujący dietę, nie widzę problemu, aby jej część przeznaczyć na pomoc dla rzeszowian zamieszkałych przy ul. Szopena – zapewniał Waldemar Szumny, twierdząc, że już dzisiaj jest w stanie dietę radnego przeznaczyć na wymianę dowodów rejestracyjnych mieszkańców.

Aby dać gwarancje, że nie rzuca słów na wiatr, Szumny dzwoni przy mnie do innego radnego Roberta Homickiego z Nowoczesnej. To miał być dowód na to, że nie tylko radny PiS jest gotowy poświęcić dla sprawy swoją dietę, ale również inni rajcy. Waldemar Szumny przekazuje mi telefon do Homickiego. Ten jednak takiego zapału już nie okazuje.

– Jestem w tych deklaracjach znacznie ostrożniejszy, ponieważ najpierw trzeba to dokładnie przeliczyć – mówił mi Robert Homicki, który gotowy jest przeznaczyć nie więcej jak 1000 zł na dopłatę dla mieszkańców na wymianę dokumentów.

– Jeśli kwoty będą sięgać np. 6-8 tys. zł, to co potem zrobimy? – pytał retorycznie radny Nowoczesnej. – Nie chcę deklarować niczego, dopóki nie znam dokładnych kosztów. Nie zamierzam za tę sprawę umierać – dodawał.

Postawił przed faktem dokonanym

Kilka minut później Robert Homicki sam jeszcze raz dzwoni do Szumnego. – Waldemar Szumny podchodzi do sprawy bardzo entuzjastycznie. Nie znamy jeszcze szczegółów. Boję się, że zostaniemy z tym we dwóch i będzie trzeba za sfinansowanie wymiany dokumentów zapłacić 6-8 tys. zł. Ja tego nie zrobię – stwierdził jednoznacznie radny Nowoczesnej.

Waldemar Szumny niezrażony rozterkami radnego Homickiego zaczął wydzwaniać do innych radnych z innych klubów: Konrada Fijołka z Rozwoju Rzeszowa, Roberta Kultysa i Waldemara Kotuli (obaj z PiS) i Marcina Deręgowskiego z PO. Szumny stwierdził, że ci radni, tak jak on, też chętnie przekażą swoją dietę na sfinansowanie wymiany dokumentów.

Kilkanaście minut potem dzwoni do mnie Robert Homicki. – Chcę być w tej grupie, która dofinansuje wymianę dokumentów w momencie, gdy zmieni się pisownia ul. Szopena – mówi tym razem Homicki. – Radny Szumny w sprawie przekazania diety postawił mnie przed faktem dokonanym – dodawał Homicki.

Na biedne dzieci chętniej

Sama później jeszcze dzwonię do Andrzeja Deca (PO), przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa. – A Waldemar Szumny policzył chociaż koszty, żeby takie deklaracje składać? – pytał rozbawiony Dec.

– Takie deklaracje można składać, ale nie sądzę, aby radni chcieli przeznaczać swoje pieniądze na wymianę dokumentów. Prędzej zrobią zrzutkę na biedne dzieci – przewiduje Andrzej Dec.

Jeśli nawet radni doszliby do porozumienia, że przekażą swoje diety na wymianę dokumentów, to pojawiają się inne dylematy: – Komu zwracać? W jakiej wysokości? Ile poszczególni radni mieliby się składać? Czy miałoby to być obowiązkowe, czy dobrowolne? Kto by to rozliczał? – mnoży pytania Dec.

Dieta radnego Rzeszowa wynosi 1589 zł miesięcznie. Jeżeli któryś jest przewodniczącym komisji to dostaje 2119 zł diety, wiceprzewodniczący komisji – 1854. Dieta wiceprzewodniczącego Rady Miasta, czyli m.in. Waldemara Szumnego, to 2384 zł. Andrzej Dec, jak szef rady, otrzymuje 2649 zł.

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

14 KOMENTARZE

  1. Panie Maćku, pomysł nie jest radnego PiS, już pisałem o tym. My tylko wymyśliliśmy jak zrobić, aby ludziom pomóc nie płacić NIC za cudze pomysły.

    A popierają pomaganie ludziom z ul. Szopena radni PiS, Nowoczesnej, PO oraz lewicy.

    Jaki ta pomoc dla ludzi ma związek z krajem czy wydumaną ruiną czy Grecją?

    To według Pana radnym z różnych partii nie wolno pomagać mieszkańcom ul. Szopena?

    Przykro mi, że Pan nie widzi w naszym pomyśle racjonalnego myślenia. I tak damy radę.

  2. Andrzeju, co Ty piszesz? ŻADNEJ propozycji nie składałem Ci.

    A co do przemyślenia planu to nawet mnie nie pytałeś jak chcemy ludziom pomóc, tylko od razu rozbawiony publicznie nas krytykujesz. Masz prawo do krytyki, ale nie dziw się potem, że nas wkurzyłeś.

    Na koniec: w jakim celu mamy pokazywać Ci “precyzyjny plan akcji”, jak my chcemy pomóc mieszkańcom ul. Szopena, a Ty o ile pamiętam tam nie mieszkasz? To z ludźmi poumawiamy się, bo to Oni nas powybierali i od nas oczekują POMOCY i SŁUŻBY.

    Widzę, że nie ma sensu Cię przekonywać. I tak damy radę.

  3. Jak to skomentować, ręce opadają. Gdzie ja mówiłem o wstydzie, że Chopin był Polakiem? Co Pan wyczytał w moich wypowiedział? Czyli sam Chopin podpisując się własnym nazwiskiem też wstydził się bycia Polakiem? Co Pan wymyśla? Na grobie w Paryżu jest nazwisko Chopin i co też ze wstydu rodzina ukrywała prawdziwe nazwisko? Co Pan wymyśla?

    Proszę się nie martwić, od darowizny na pewno zapłacę podatek z własnej kieszeni, a nie Pana.

    Jakie koszty, jak już 12 radnych chce pokryć mieszkańcom opłaty i NIC nie będą płacić. Co Pan wymyśla?

    A jak ktoś nie będzie miał pieniędzy na tabliczkę na domu to bez problemu grupa radnych zakupi taką tabliczkę, co Pan wypisuje o kosztach?

    A co do zmarnowania 2 dni urlopu na załatwianie spraw to też pomożemy i da się to zrobić BEZ urlopu, sprawdziłem u urzędników. Co Pan wymyśla?

    Na fotel prezydenta się nie wybieram, nie ma tam wakatu, co Pan wymyśla. Nie prościej ze mną porozmawiać?

    Jakie kosztowne pomysły ma Pan na mysli, jeśli to jest bez kosztów? I juz nie zamierzam Pana przekonywać.

    Na koniec: jeśli będzie musiał ponieść Pan koszt wymiany tabliczki czy pieczątki firmy czy brać urlop to proszę zgłosić się WCZEŚNIEJ do Biura Rady Miasta (Al. Pod Kasztanami 8) i umówimy się tak, aby Pan NIC nie płacił i NIC nie musiał marnować urlopu.

    O co naprawdę Panu chodzi, to nie wiem. Dziwny z Pana człowiek.

  4. Dlaczego wstydzi się Pan tego iż Szopen był Polakiem i chce Pan zmienić nazwę ulicy na “Chopina”? Osobiście uważam, że Szopen był Wielkim Polakiem i należ być dumnym podkreślając to w polskiej pisowni. Jak chce pan zminimalizować koszty? Oddając pieniądze z własnej kieszeni? Przecież to będzie darowizna od której będzie trzeba zapłacić podatek. Poza tym wymiana dokumentów to nie wszystkie koszty. Są jeszcze oznaczenia ulic, tabliczki na domach, firmy będą musiały zmienić szyldy wizytówki pieczątki firmową papeterie itp. Kolejny powód przeciw to zmuszanie mieszkańców do załatwiania spraw urzędowych. Samo “załatwianie spraw” zapewne nie jest trudne i bardzo uciążliwe, ale urzędy pracują od 7 do 15 więc na załatwianie takich spraw trzeba zmarnować 1 lub 2 dni urlopu.
    Na fotel prezydenta nie ma Pan co liczyć więc wymyślanie absurdalnych i kosztownych pomysłów (nie potrafiąc nawet podać rzeczywistych kosztów) proszę sobie darować. W wielu miastach jest prawidłowa pisownia czyli “Szopena”, a Pan wystawia Rzeszów na pośmiewisko takimi zmianami “Prowincjonalny Rzeszówek” chce mieć nazwy ulic po amerykańsku. – miałem już tego typu złośliwe komentarze od znajomych z innych miast.

    Jako obywatel tego miasta proszę Państwa Radnych o rozsądek i odrzucenie tego absurdalnego pomysłu.

  5. Panie Andrzeju, od radnego pis wymaga Pan racjonalnego myślenia? Proszę zobaczyć co się dzieje z tym krajem. Teraz jest dopiero prawdziwa ruina. Aż strach pomyśleć co będzie za rok. Druga Grecja?

  6. Waldku.
    Twój wpis zawiera mnóstwo oczywistości i kilka przykrych insynuacji opartych o Twoją interpretację tych paru zdań, które przekazałem dzwoniącej dziennikarce. Bo jest jasne, że:
     kompletnie mnie nie interesuje, co Ty i inni radni robią ze swoimi dietami, więc o żadnej trosce o Twoje pieniądze nie może być mowy,
     z tego też powodu nie zamierzam ich pytać, czy się dołożą do Twojego pomysłu – ich pieniądze ich sprawa, a myślę, że jeszcze nie ma zakazu prezentowania swoich sądów
     tym bardziej nie oczekuję, że ktokolwiek będzie mnie pytał o zgodę, więc nie wiem skąd w ogóle taki pomysł, a i „cholera” na dokładkę
     skoro otrzymuję tego rodzaju propozycję, to chciałbym wiedzieć, jak ona zostanie przeprowadzona, żeby uniknąć błędów, że już nie wspomnę o nadużyciach
     nie powiedziałem, co ja ewentualnie zrobię w tej sprawie.
    A moje rozbawienie wynika ze sporego już doświadczenia. Ono mi podpowiada, że lepiej jest najpierw pomyśleć, szczegółowo zaplanować, a dopiero potem wszem i wobec ogłaszać. Na koniec wreszcie przystępując do działania. To są podstawowe wymogi racjonalnego działania. Zatem jak zobaczę precyzyjny plan akcji, to się odniosę.
    PS.
    Mam wrażenie, że dzisiaj na facebooku nie da się już niczego zrobić „po cichu”.

  7. I już mam kandydata na PREZYDENTA RZESZOWA gdy pan Ferenc z racji wieku nie będzie kandydował. Uczcie się od pana Waldka jak zapracować na głosy wyborców. Mój już ma.

  8. Bo wkurza mnie, gdy czasami radnych próbuje się pokazywać jako pazernych na stołki i swoje diety. A to są normalni ludzie, otwarci na mieszkańców i chcący im pomagać. Naprawdę i Waldemar Kotula, i Robert Kultys, i Konrad Fijołek, i Marcin Deręgowski wiele działają dla ludzi i chcą pomagać. Tak samo jak Robert Homicki czy Grażyna Szarama, którzy sami się DOBROWOLNIE zgłaszają do mnie i chcą pomóc. Nie róbmy z nich potworów. I tak pomożemy mieszkańcom ul. Szopena. Pozdrawiam.

  9. Godna poparcia inicjatywa Radnego. Najprościej coś robić pieniędzmi innych, a tutaj pomysłodawca zobowiązał się pokryć koszty swojego pomysłu, brawo.

  10. Dziwny artykuł i nie wiem po co Pani Redaktor i Andrzej Dec tak troszczą się o moje pieniądze. Ale po kolei:
    1. Nikogo nie namawiam, bo na Facebooku jasno zadeklarowałem co ja sam zrobię. A że niektórzy radni chcą to też rozważyć, to podałem kilka przykładów po wyraźnych upoważnieniach od tych osób.
    2. Dziwna krytyka Pani Redaktor mojej deklaracji z Facebooka. I nie jest to niespodziewane, to był mój wpis na wątpliwości mieszkańca co do kosztów. To w moim odczuciu Pani Redaktor dziwnie nagłaśnia. Ona zadzwoniła z pytaniami, ja i tak swoje zrobię.
    3. Zdziwienie że dzisiaj podtrzymuję moją deklaracją z wczoraj na Facebooku? To co, dziś mam mówić inaczej czy zmieniać zdanie? Nie rozumiem.
    4. Robienie sensacji, że inni radni myślą podobnie? Radni z różnych partii mają prawo przeznaczać swoje diety na co chcą.
    5. A co do słów Andrzeja Deca, to zadziwiają mnie z kilku powodów:

     – Przecież jego nie wymieniałem Pani Redaktor, więc co ma do mojej deklaracji z Facebooka? Nie sięgam do jego pieniędzy, więc skąd ta obawa?
     – Nic nie wiem o zrzutce na biednych dzieci, w tej czy poprzedniej kadencji PO nie robiła takich zrzutek. I co to ma do mojej deklaracji – że niby mi nie wolno pomagać mieszkańcom ul. Szopena bo są biedne dzieci, dziwne.
     – Komu zwracać i w jakiej wysokości – to bardzo proste: to nie Andrzeja Deca problem, ja wiem komu i ile.
     – Czy dobrowolnie – TAK moja deklaracja jest dobrowolna, inni radni też samo dobrowolnie bez pytania o zgodę Andrzeja Deca są chętni rozważyć formę wsparcia rzeszowian z własnej diety. WSZYSTKIE te osoby bez zgody Andrzeja Deca (jaki obowiązek do cholery?) tak uczynią. Szacunek dla Waldemara Kotuli, Konrada Fijołka, Marcina Deręgowskiego i Roberta Kultysa. Mam sygnały od innych, że jak poznają dokładne kwoty to na 100% się dołączą. Zatem NIC mieszkańcy ul. Szopena nie będą wtedy musieli płacić z własnej kieszeni.
     – Kto by to rozliczał – nikt, podam mieszkańcom kontakt do siebie i pokryję im kwoty do których się zobowiązałem. Być może tak zrobią też inni, ale techniczne szczegóły ustalimy potem (którego dnia, o której godzinie, itp.). To jest PROSTE rozbawiony Andrzeju.

    I na koniec: Andrzej Dec nie sądzi żeby radni chcieli przeznaczyć swoje pieniądze na wymianę dokumentów. Andrzeju, nie prościej zapytać mnie czy innych na co chcę wydać pieniądze z diety? Piszą, że jesteś rozbawiony – masz prawo, tak samo jak my mamy prawo uspokoić mieszkańców z ich obaw o koszty. Ja zrobiłem to po cichu na Facebooku, Pani Redaktor nagłośniła i wygląda, że Cię rozbawiła.

Comments are closed.