Zdjęcie: Patrycja Mazur / Rzeszów News
Reklama

Ponad 20 urządzeń do mierzenia prędkości powstanie w przyszłym roku na rzeszowskich drogach. Będą przypominały roztargnionym kierowcom, ile mają na liczniku.

– Poruszając się w danym obszarze, obowiązuje nas dopuszczalna prędkość. W Rzeszowie to 50 i 70 km/h. Nie wolno jej przekraczać, ale trzeba być blisko tej prędkości. Nie może być tak, że jeden kierowca jedzie 20 km, a drugi 120 km/h – mówi Andrzej Świder, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.

Sygnalizacje świetlne na rzeszowskich skrzyżowaniach są dostosowane do dopuszczalnej prędkości na danym odcinku. Prawdziwą zmorą na naszych drogach są kierowcy, którzy albo jeżdżą za szybko, albo za wolno. Największy problem dotyczy tych kierowców, którzy przekraczają dopuszczalną prędkość.

– W porozumieniu z policją planujemy montaż ponad 20 wideorejestratorów w takich punktach, gdzie dochodzi do największej liczby kolizji i wypadków, m.in. w okolicach szkół. Takie urządzenia będą kierowcom pokazywały, z jaką prędkością jadą. Niejednokrotnie kierowca jest roztargniony, rozmawia przez telefon, „buja w obłokach”, nie patrzy na prędkościomierz. Dobrze będzie, jak kierowcy mignie informacja o prędkości – twierdzi Świder.

Takie wideorejestratory funkcjonują w krajach Zachodu, a także na Węgrzech, Słowacji, czy w Czechach. Rzeszowscy drogowcy zapewniają, że urządzenia nie będą żadną maszynką do zarabiania pieniędzy i nie chodzi tutaj o karanie kierowców łamiących przepisy.

– Wideorejestratory mają działać prewencyjnie, aby kierowcy jadący zbyt szybko ściągnęli nogę z gazu. Tutaj mówimy o kwestiach związanych z bezpieczeństwem. Ale nam też chodzi o to, by kierowcy jechali z możliwie zbliżoną prędkością do tej, która obowiązuje w danym miejscu – ani za szybko ani za wolno. Mamy nadzieję, że wideorejestratory przyczynią się do usystematyzowania ruchu i zmniejszenia korków w Rzeszowie – mówi Andrzej Świder.

Drogowcy ustalają z policjantami punkty, w których zostaną zamontowane wideorejestratory.  MZD chce w pierwszym kwartale 2017 r. ogłosić przetarg na wybór firmy, która w tym samym roku dostarczy i zamontuje urządzenia na drogach.

Pierwszy testowy wideorejestrator już pojawił się w Rzeszowie przy ul. Podwisłocze. – Znajduje się w okolicach sklepu Lidl i szkoły podstawowej. Jest tam przejście dla pieszych, dochodzi tam do wielu wypadków. Tablicę na razie testujemy za darmo – twierdzi Świder. 

Wideorejestratory będą głównie „wychwytywać” tych kierowców, którzy jeżdżą za szybko.

– Ale pomyślimy też o tym, by urządzenia rejestrowały drogowe „żółwie”, które również trzeba eliminować. Kierowcy jeżdżący za wolno także stwarzają zagrożenie na drodze. Takie „żółwie” są np. wyprzedzane przez jadących z tyłu zdenerwowanych kierowców, którzy stwarzają kolejne zagrożenie, bo wyprzedzają w miejscach niedozwolonych – uważa dyrektor Świder.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

7 KOMENTARZE

  1. Czyli wyzucenie pieniędzy w błoto. W Rzeszowie na ulicy Podwislocze taki stoi gdzie prędkość wynosi 50, a kierowcy jeżdżą ponad 80 i jak nie dostaną mandatu, albo nie zostanie im zabrane prawko to bedą mieć w du@ie ile im pokazuje prędkości bo i tak bedą bezkarni.
    Fotoradary i by sie nauczyli jeździć, a kasa na wydatki jest potrzebna dla miasta.

  2. Kierowcy którzy jadą za wolno, stwarzają podobne zagrożenie jak Ci co jadą drastycznie za szybko.
    Taki kierowca powoduje napięcia na drodze i zmusza innych do wyprzedzania często w miejscach ryzykownych.
    Dlatego oprócz informacji “zwolnij” powinno być też ” przyśpiesz” np; jeśli kierowca jedzie 30km/h na odcinku gdzie ograniczenie jest do 50.
    Swoją drogą, że niektóre ograniczenia prędkości nie są adekwatne do rzeczywistych warunków.

  3. Przecież będą tylko pokazywać prędkość a nie rejestrować by wystawić mandat. Przestańcie się bezsensownie spuszczaćwiczenia na ten temat

  4. Jeżeli mają być karani kierowcy którzy przekraczają dozwoloną prędkość, proszę również o ukaranie tych którzy nie dostosowują się do prędkości minimalnej czyt. jadą bardzo wolno, oni też stwarzają zagrożenie w ruchu lądowym, dlaczego na taką okoliczność nie ma taryfikatorze adnotacji u Pana “Niebieskiego”
    albo siedzi człowiek po 80-tym roku życia albo siedzi “niedzielny kierowca” który dostanie kierownicę jak tatuś bądź mąż popije…

Comments are closed.