Zdjęcie: Maciej Rałowski
Reklama

Do 17 kwietnia Sąd Rejonowy w Rzeszowie przedłużył w poniedziałek areszt tymczasowy Annie H., byłej szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Prokuratura przedstawiła jej dwa nowe zarzuty. W tzw. aferze podkarpackiej będą zarzuty dla kolejnych osób.

– Nie podajemy uzasadnienia decyzji o przedłużeniu aresztu Annie H., bo śledztwo prokuratury jest objęte tajemnicą – tłumaczy sędzia Alicja Kuroń z Sądu Rejonowego w Rzeszowie.

O przedłużenie aresztu Annie H. wystąpił śląski wydział Prokuratury Krajowej, który prowadzi śledztwo w gigantycznej aferze podkarpackiej, w którą zamieszani są miejscowi prokuratorzy, biznesmeni, politycy, księża, byli funkcjonariusze służb specjalnych, urzędnicy, a nawet leśnicy.

– Wystąpiliśmy do sądu o przedłużenie Annie H. tymczasowego aresztu ze względu na konieczność kontynuowania czynności procesowych w postępowaniu. Chodzi o to, by zabezpieczyć jego prawidłowy tok. Gdyby Anna H. przebywała na wolności to śledztwo byłoby realnie zagrożone poprzez próby mataczenia i utrudniania postępowania – mówi nam Piotr Żak ze śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej.

Głównym powodem przedłużenia aresztu byłej szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie jest bardzo duże prawdopodobieństwo popełnienia przez nią zarzucanych jej przestępstw. Niektóre są zagrożone karą do 10 lat więzienia.

Prokuratura w Katowicach zapowiada, że do 17 kwietnia, czyli do czasu przedłużenia aresztu Annie H., zamierza zakończyć śledztwo i do sądu skierować przeciwko niej akt oskarżenia.

Przekazała pytania na egzamin

Anna H. została zatrzymana 22 czerwca ub. r. przez funkcjonariuszy CBA. W katowickiej prokuraturze przedstawiono jej wtedy cztery zarzuty: korupcyjne, przekroczenia uprawnień i oszustwa.

Była szefowa rzeszowskiej apelacji miała przyjąć korzyść majątkową w wysokości 170 tys. zł od Mariana D., prezesa firmy paliwowej Maante z Leżajska, który jest głównym bohaterem tzw. afery podkarpackiej, a którego w ubiegłym tygodniu sąd skazał na cztery lata bezwzględnego więzienia.

Z ustaleń śledczych wynika, że Anna H. brała od leżajskiego biznesmena drogie alkohole, prezes Maante sfinansował jej kupno auta i remont domu. Wszystko po to, by biznesmenowi załatwiać biznesowe sprawy w instytucjach, w których znajomości miała była szefowa rzeszowskiej apelacji.

Anna H. jest także podejrzana o to, że „w instytucji dysponującej środkami publicznymi” złożyła sfałszowany dokument, by uzyskać pożyczkę. Zarzut przekroczenia uprawnień dotyczy wpływania przez Annę H. na przebieg konkursu ogłoszonego w ówczesnej Prokuraturze Apelacyjnej w Rzeszowie, która została przekształcona w Prokuraturę Regionalną.

Katowicka prokuratura twierdzi, że Anna H. przekazała wcześniej pytania osobie, która miała zdawać egzamin na staż urzędniczy w prokuraturze, a po zakończeniu stażu być zatrudniona.

Ustawione konkursy, obietnica awansu

Prokuratura przedstawiła Annie H. dwa kolejne zarzuty. Jeden z nich także dotyczy ustawionego konkursu na pracę w prokuraturze. Mechanizm był identyczny, jak za pierwszym razem, ale dotyczył już innej osoby.

– Konkursy w prokuraturze były ustawione w styczniu i czerwcu 2014 r. – precyzuje prokurator Żak. To oznacza, że stało się to niedługo przed wybuchem afery podkarpackiej, która ujrzała światło dzienne w lipcu 2014 r. To wtedy CBA urządziło nalot m.in. na gabinety prokuratorów i polityków (Jana Burego, byłego szefa PSL na Podkarpaciu, oraz Zbigniew R., ówczesnego wiceministra infrastruktury i b. już lidera podkarpackiej PO).

Drugi nowy zarzut, jakie usłyszała Anna H. dotyczy „obietnicy udzielenia korzyści w postaci awansu na wyższe stanowisko służbowe w celu skłonienia do naruszenia przepisów prawa i przekroczenia uprawnień”.

– Anna H. w 2014 r. obiecywała prokuratorowi awans za to, jeśli podejmie on decyzję taką, jakiej ona oczekiwała. Ostatecznie do tego nie doszło, ale samo obiecywanie korzyści jest już przestępstwem – tłumaczy Piotr Żak.

Ten zarzut potwierdza powszechne opinie, że Anna H. ingerowała w pracę prokuratorów i sterowała śledztwami. Prokuratura nie zdradza na razie, komu b. szefowa apelacji obiecywała awans i za jaką dokładnie sprawę.

Z ustaleń prokuratury wynika, że Anna H. wszystkich sześciu przestępstw dopuściła się od kwietnia 2009 r. do lipca 2014 r. Od chwili zatrzymania przebywa ona w tymczasowym areszcie w warunkach szpitalnych na terenie Dolnego Śląska.

Uderzą w „wysoką półkę”

Prokuratorzy z Katowic w swoim wielowątkowym i aktualnie prowadzonym śledztwie zarzuty, oprócz Annie H., przedstawili ponad 20 osobom. Zamieszanych w aferę podkarpacką jest dużo więcej osób.

Do sądów trafiły już akty oskarżenia, m.in. przeciwko wspomnianemu Marianowi D., a także Zbigniewowi R. (proces w Nowym Sączu), oraz Edwardowi B., byłemu dyrektorowi Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie i ks. płk. Robertowi M., b. proboszczowi katedry polowej Wojska Polskiego (ich proces trwa w Rzeszowie). Wszyscy odpowiadają za korupcję.

Trwa śledztwo przeciwko m.in. Annie H.; Zbigniewowi N., byłemu szefowi Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie (siedzi w areszcie), oraz Janowi B. Wszyscy są podejrzani o branie łapówek od prezesa Maante.

Wydawało się, że krąg osób zamieszanych w aferę podkarpacką jest już zamknięty. Nic podobnego. – Będziemy stawiać zarzuty kolejnym osobom – zapowiada prokurator Piotr Żak. Komu? Tego na razie zdradza.

– Uderzymy jeszcze w osoby z „wysokiej półki”. Nie wszystkie osoby zamieszane w ten proceder korupcyjny do nas trafiły. O Podkarpaciu znów niedługo będzie głośno – dowiadujemy się nieoficjalnie w katowickiej prokuraturze.

Anna H. na szefową PA w Rzeszowie została powołana 14 grudnia 2007 roku. 17 czerwca 2016 r. została prawomocnie wydalona z zawodu prokuratorskiego.

marcin.kobialka@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: