Śmierć półrocznego Maksa. Dożywocie dla sprawcy, 10 lat więzienia dla matki

Sąd Okręgowy w Rzeszowie skazał 44-letniego Grzegorza B. na dożywocie za zabójstwo półrocznego Maksa, a matkę, Karinę B. – na 10 lat więzienia.

 

Zdjęcia: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Wyrok zapadł w środę, 4 września, po trwającym ponad cztery lata procesie. Sędzia Mariusz Sztorc, przewodniczący składu orzekającego, uznał Grzegorza B. i 29-letnią Karinę B. za winnych wszystkich zarzucanych im przestępstw. 

Uzasadnienia wyroku nie znamy, bo cały proces był utajniony. Sędziemu Sztorcowi zajęło ponad 20 minut odczytywanie wyroku. Na jego ogłoszeniu był zarówno Grzegorz B. (doprowadzony z aresztu przez policję), jak i odpowiadająca już z wolnej stopy Karina B. 

Dramat dzieci

Do tej wstrząsającej tragedii doszło 27 lipca 2017 r. w Rzeszowie przy ulicy Krajobrazowej, gdy policję poinformowano, że do szpitala trafił 6-miesięczny Maks z licznymi obrażeniami – miał krwiak wewnętrzny głowy, dwa pęknięcia czaszki i połamane żebra. 

Niestety, życia chłopca nie udało się uratować. Zmarł dwa dni później, 29 lipca, w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 przy ulicy Lwowskiej.

Okazało się, że nad Maksem znęcał się Grzegorz B., partner Kariny B. i pracodawca ojca dzieci. Nie tylko nad chłopcem, ale też nad Leną, która miała wówczas dwa lata. Grzegorz B. przyznał się, że dziewczynkę katował od 1,5 roku. Lena, cudem, uniknęła śmierci. 

– Wykorzystywał moment, kiedy zostawał sam w domu z dziewczynką. Satysfakcję sprawiało mu to, że widział w oczach dziecka przerażenie. To go odstresowywało – relacjonowali śledczy. 

Wywabił matkę 

Grzegorz B. tłumaczył się w pierwszych godzinach od zatrzymania, że dzień przed śmiercią Maksa, chłopiec wypadł mu z rąk, co wykluczyła jednak sekcja zwłok. 

Do zdarzenia doszło, gdy Karina B. zostawiła dzieci pod opieką Grzegorza B. Kobieta została przez niego wywabiona z mieszkania – poszła do sklepu. Gdy matka wróciła, mężczyzny nie było już w mieszkaniu. B. tłumaczył się, że musiał odebrać paczkę.  

Pod nieobecność matki, znów znęcał się nad Leną i Maksem. Chłopca odłożył do łóżeczka.  Gdy Karina B. wróciła, Grzegorz B. nic jej nie powiedział, co się stało i pojechał do swojego domu. Matka, widząc że jej synek jest cały siny i nie oddycha, wezwała pogotowie. 

Zwrot w śledztwie

Policjanci zatrzymali także Karinę B. Rzeszowscy prokuratorzy początkowo postawili jej zarzuty zabójstwa syna, a potem się z tego wycofali. Zarzut zabójstwa ciążył tylko na Grzegorzu B., znajomym rodziców Maksa i Leny, którymi się opiekował. 

– On był przebiegły i dosyć inteligentny. U matki wzbudził na tyle zaufania, że pozwalała mu ona opiekować się jej dziećmi – mówili policjanci. 

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - Google NewsObserwuj nas na Google News!

Zwrot w śledztwie nastąpił, gdy na polecenie prokuratora generalnego śledztwo z Rzeszowa w listopadzie 2017 roku przeniesiono do Lublina.

Lubelscy prokuratorzy pod koniec lutego 2018 roku uznali, że Karina B. także powinna odpowiedzieć za śmierć Maksa i maltretowanie Leny. Postawili jej m.in. zarzuty pomocnictwa w zabójstwie synka i wysłali do sądu wniosek o aresztowanie kobiety. 

Koszmar Leny

Śledztwo zakończono w sierpniu 2018 roku, akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi B. i Karinie B. trafił wtedy do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Grzegorz B. odpowiadał nie tylko za zabójstwo Maksa, ale też za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad Leną.

Jak ustalili lubelscy śledczy, od czerwca 2016 r. do 28 lipca 2017 r. mężczyzna wyginał dziewczynce nóżki, ciągnął ją za włosy, ucho, podstawiał nogi, by Lena upadała. Dziewczynce przypalał ciało i rzęsy papierosem, przez kilkadziesiąt sekund podduszał ją.

W tym samym czasie Grzegorz B. znęcał się nad Maksem. – Szarpał nim, potrząsał, zadał mu ciosy nieustalonym narzędziem w okolice twarzy, tułowia i głowy. Skutkiem tego było m.in. złamanie żeber Maksa – ustalili lubelscy prokuratorzy. 

Zero reakcji matki 

Dramatu można byłoby uniknąć, gdyby na przypadki znęcania się nad dziećmi przez Grzegorza B. reagowała ich matka – Karina B. Mimo, że wiedziała, jaką gehennę przechodzą Maks i Lena, to nadal zostawiała je pod opieką mężczyzny.

– Nie przejmowała się też tym, że chłopiec na widok mężczyzny wpadał w płacz – opowiadali nam prokuratorzy, gdy finalizowali śledztwo.

Kobietę oskarżono o pomocnictwo w zabójstwie Maksa i znęcania się nad Leną. Matka także znęcała się nad córeczką – była wobec niej wulgarna, szarpała Lenę, nie dbała o jej higienę osobistą, w porę nie wzywała lekarza, gdy Lena doznała ciężkiego zapalenia oskrzeli.

Cena krzywdy Leny 

Sędzia Mariusz Sztorc, oprócz kar więzienia dla Grzegorza B. i Kariny B., zobowiązywał ich zadośćuczynienia krzywdy Leny. On ma dziewczynce zapłacić 10 tys. zł, matka – 8000 zł, i jeszcze wpłacić 6000 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.

Na poczet kary wobec Kariny B., sąd zaliczył jej czas spędzony w areszcie – do 21 czerwca 2022 roku. Środowy wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie nie jest prawomocny. Lena, po całym dramacie sprzed sześciu lat, trafiła do rodziny zastępczej. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama