Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

– Podziwiamy cię. Jesteś wyjątkowy – mówił we wtorek Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. W swoim gabinecie przyjął Rafała Wilka, byłego rzeszowskiego żużlowca, który uprawia hanbike, czyli kolarstwo ręczne.

Rafał Wilk w tym roku na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro w Brazylii zdobył dla Polski dwa medale: złoty w jeździe indywidualnej oraz srebrny w wyścigu ze startu wspólnego na dystansie 60 km.

– Dwa medale cieszą, tym bardziej, że po raz pierwszy wywalczyłem srebro – mówił Rafał Wilk, który w tym wyścigu nie spodziewał się, że uda mu się stanąć na podium. Gdy walczył o złoto był przekonany, że wygra.

W „srebrnym wyścigu” nadzieja na medal pojawiła się na ostatnim zakręcie, gdy były rzeszowski żużlowiec nadrobił kilka metrów. – Przeciągnąłem ich, ile mogłem – wspominał wyścig Rafał Wilk podczas spotkania z prezydentem Tadeuszem Ferencem.

To tak, jakby było wczoraj

– Przypomniał ci się wtedy żużel? – pytał Tadeusz Ferenc.

– Tak, zawsze mi się przez to pewnie lepiej zakręty pokonuje – odpowiedział sportowiec.

– Podziwiamy cię. Jesteś człowiekiem wyjątkowym – mówił prezydent i ściskał rękę Rafała Wilka.

– Medale, które zdobywasz dla Polski – fantastyczna sprawa.  Doskonale też pamiętam cię, jak jeździłeś na żużlu – dodawał.

– To odległe czasy – dopowiedział Wilk.

– Gdzie odległe. Wczoraj to było – stwierdził żartobliwie Ferenc.

– Można powiedzieć, że wczoraj, a już 10 lat na wózku jeżdżę – zaznaczył sportowiec.

Postawił nowe fundamenty

– Czas ucieka niemiłosiernie. Cieszę się, że jednak znalazłam jakiś swój sposób na życie, że mogłem  się odnaleźć po tym wszystkim. Moje życie po wypadku legło w gruzach, ale ja te gruzy pozbierałem i postawiłem nowe fundamenty – dodawał.

41-letn Rafał Wilk jest byłym żużlowcem Stali Rzeszów. Od 10 lat porusza się na wózku inwalidzkim. W 2006 r. podczas meczu żużlowego KSŻ-u Krosno z GTŻ-em Grudziądz, Rafał, który był wówczas zawodnikiem krośnieńskiej drużyny, miał wypadek, po którym stracił władzę w nogach. Nie zrezygnował ze sportu. Od wielu lat trenuje handbike.

– Wierzę w to, że kiedyś jeszcze stanę na nogach. Medycyna idzie do przodu. W moim przypadku trzy czy 10 lat nie zrobi już różnicy. Wiem, że nie będę  biegał czy grał w piłkę nożną, ale możliwość robienia tych paru kroków będzie wystarczająca – mówił  Rafał Wilk.

– Zagramy wtedy w tenisa – zaproponował od razu Ferenc, który jest fanem tenisa i na co dzień go uprawia.

– Na wózku mogę grać, nie ma problemu. Już kiedyś próbowałem – odparł sportowiec.

Ferenc zarażony rowerem

Rafał Wilk podczas spotkania w ratuszu mówił, że na paraolimpiadach poziom sportowy jest coraz wyższy.  Przykład? Czterech biegaczy paraolimpijskich na 1500 m miało lepszy wynik  niż sportowcy na olimpiadzie.

– To już nie te czasy, kiedy osoby, które startowały w paraolimpiadzie  były na treningu raz czy dwa. Tak może było 40 lat temu, ale nie teraz. Teraz to już profesjonalny sport – mówił Wilk.

– Niektórzy paraolimpijczycy startują również w zwykłych olimpiadach. Chociaż niechętnie to się łączy, to jednak się zdarza, a zawodnicy dochodzą nawet do półfinału – dodawał.

O profesjonalizmie olimpiad dla osób niepełnosprawnych świadczy chociażby sprzęt, z którego korzystają zawodnicy. W przypadku handbike’u  były to rowery przygotowywane przez Formułę1. Nowy rower, który Rafałowi  Wilkowi ułatwiłby  zdobywanie kolejnych medali, kosztuje około 60 tys. zł.

– Zaraziłeś mnie tym nowym rowerem. Jak tylko znajdę odpowiedni przepis  prawny, to wesprę cię w tym zakresie finansowo – obiecywał pół żartem, pół serio Ferenc.

Bardziej przytomnie zareagował Stanisław Sienko, wiceprezydent Rzeszowa. – Możemy się zająć jedynie promocją. Innej możliwości nie mamy. Sprzętu kupić nie możemy – skwitował krótko pomysł Ferenca.

Nie siedzieć w domu

Rafał Wilk podkreślał także, że tegoroczna paraolimpiada w Rio po raz pierwszy była na żywo transmitowana przez TVP.

– To był przełom. Zrobiono pierwszy krok. Dzięki temu, że informacje o paraolimpiadzie będą rozpowszechniane, zmieni się też stosunek do osób niepełnosprawnych – uważa dwukrotny medalista z Rio.

– Jeśli czegoś nie znamy, to się tego boimy. Jeśli będziemy coś pokazywać, o czymś mówić to i też reakcja społeczeństwa będzie inna na niepełnosprawnych – dodawał.

– A same osoby niepełnosprawne zobaczą, że nie muszą siedzieć tylko w domu i czekać nie wiadomo na co – stwierdził Tadeusz Ferenc.

– Dokładnie. Stojąc w miejscu nic nie osiągniemy – wtórował prezydentowi sportowiec.

Lekarz zmotywował

Wilk przypominał też swoją historie. Po wypadku, gdy dowiedział się, że nie będzie chodził,  w głowie miał tylko jedną myśl – być jak najbardziej samodzielnym.

– Najbardziej mnie przerażało to, że ktoś mój wózek będzie pchać – wspominał Wilk.

– Trzeba mieć taki charakter, jak ty żeby to wszytko przezwyciężyć i osiągnąć takie wyniki. Tu decydująca jest też mocna psychika – chwalił Ferenc.

Wilka na początku zmotywował do działania sam lekarz, który zaraz po operacji powiedział mu, że na pewno nie będzie chodził, a tym bardziej nie będzie uprawiał sportu. Wilk wtedy mu odpowiedział: „Jeszcze zobaczysz, że będę. Albo o kulach, albo na wózku, ale ci udowodnię, że można uprawiać sport zawsze!”.

I miał rację. Obecnie Rafał Wilk jest trzykrotnym mistrzem paraolimpijskim z Londynu (2012) i z Rio (2016), dwukrotnym mistrzem świata z Kanady 2013; mistrzem świata z Greenvill 2014 w jeździe na czas oraz dwukrotnym mistrzem świata z Nottwil Szwajcaria 2015.

Protesty? Nie odważą się

Aby uhonorować zasłużonego sportowca Tadeusz Ferenc przygotował wniosek o to, aby Rafałowi Wilkowi nadać tytuł Honorowego Obywatela Miasta Rzeszowa.

– Mam nadzieję, że wniosek przejdzie pomyślnie wszystkie procedury – mówił Tadeusz Ferenc.

– Rada Miasta musi też o tym zadecydować? – dopytywał Rafał Wilk.

– Proszę się nie obawiać. Jak prezydent składa wniosek, to nie odważą się zaprotestować – odpowiedział w swoim stylu Ferenc.

JOANNA GOŚCIŃSKA

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: