Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
Reklama

Urząd Miasta Rzeszowie podejmuje pierwsze kroki w sprawie sobotniej wycinki drzew na ulicy Dominikańskiej. Na dewelopera, który zlecił prace, nałożono opłatę w wysokości ponad 100 tys. zł.

Jak informowaliśmy, w sobotę przy ulicy Dominikańskiej pod topór poszło ponad 40 drzew. Na działce, której właścicielem jest jeden z deweloperów, ma powstać blok. Wycinkę drzew oprotestowali mieszkańcy. W sobotę na miejscu pojawili się pilarze, który do południa wycięli jedną trzecią drzew, interweniowała policja i urzędnicy. Niewiele to dało. Do końca dnia ścięto wszystkie drzewa.

Ratusz zapowiadał, że w poniedziałek będzie z prawnikami konsultował dalsze decyzje w sprawie nielegalnej wycinki. W poniedziałek urząd oświadczył, że deweloper złożył wniosek o wycinkę drzew 29 października 2020 roku, na osiem miesięcy przed objęciem stanowiska prezydenta Rzeszowa przez Konrada Fijołka. Ratusz twierdzi, że obarczanie Fijołka za sobotnie wydarzenia jest „niezgodne z prawdą”.

Bezproduktywny goniec 

Urząd jednocześnie twierdzi, że fundacja Będzie Dziko, która występuje w imieniu protestujących mieszkańców, w 2020 roku wystąpiła z wnioskiem, by uznano ją za stronę postępowania. Ratusz twierdzi, że wniosek fundacji zawierał „błędy formalne”, dlatego nie została ona uznana za stronę. Fundacja złożyła zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które w maju br. wezwało aktywistów, by uzupełnili dokumentację. 

Z informacji ratusza wynika, że fundacja nadal nie uzupełniła wniosku prawidłowo i ponownie nie została uznana za stronę postępowania. 23 września br. SKO ponownie nakazało uzupełnienie wniosku przez fundację. Tak się stało 8 października i 11 października fundacja osiągnęła swój cel. Dwa dni później, 13 października, złożyła odwołanie decyzji o zgodzie na wycinkę drzew. 

Urzędnicy przekazali tę informację deweloperowi za pośrednictwem gońca. – Jest to procedura szybsza niż dostarczenie decyzji pocztą – wyjaśnia w poniedziałkowym oświadczeniu Urząd Miasta Rzeszowa. Deweloper jednak odwołania nie odebrał, a pracownicy firmy oświadczyli gońcowi, że mają zakaz odbierania korespondencji, właściciela w tym czasie w firmie nie było.

Nie będzie tolerancji 

Ratusz przypomina, że w sobotę rano urzędnicy poinformowali firmę, która przyjechała wyciąć drzewa, że decyzja w tej sprawie nie jest ostateczna. Jej przedstawiciele obiecali, że prace wycinkowe do poniedziałku zostaną wstrzymane. Skończyło się na słowach. Gdy urzędnicy odjechali, pilarze wyrżnęli wszystkie pozostałe drzewa. W poniedziałek urząd poinformował, że na dewelopera nałożono opłatę za wycinkę – ponad 100 tys. zł. 

– Niestety od 16 grudnia 2016 roku (tzw. Lex Szyszko), opłaty za wycinkę drzew zostały drastycznie zmniejszone i nie powstrzymują działań deweloperów – ubolewa ratusz, który dodaje, że obecnie zmienia się polityka Urzędu Miasta Rzeszowa związana z wydawaniem pozwoleń na wycinkę drzew. – Wprowadzamy większy rygor w tym zakresie – zapewnia.  

Jak czytamy w oświadczeniu ratusza, wszystkie wnioski o wycince trafiają na biurko prezydenta, który wraz z pracownikami szczegółowo je analizuje. – Decyzji wydanych wcześniej nie jesteśmy w stanie cofnąć. Prowadzimy dialog z deweloperami, jednak takich działań, jak przy ulicy Dominikańskiej nie będziemy tolerować i zastosujemy wszystkie możliwe prawnie sankcje – zapowiada Urząd Miasta Rzeszowa.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: