Reklama

Do planowania przestrzennego można podchodzić z głową, ale można też robić to bez głowy. O wiele lepszym rozwiązaniem jest to pierwsze podejście, niestety bywa, że jest rzadziej stosowane.

W Rzeszowie można mieć sporo zastrzeżeń do miejskiego ładu przestrzennego. Dotyczy to zarówno spraw typowo estetycznych, jak i urbanistyczno-architektonicznych. Wielokrotnie poruszałem już te tematy, m.in. w tekstach „Esteta potrzebny od zaraz” czy „Po oczach”. Ale obecnie wydaje się, że przekroczono już wszelkie granice.

Decyzje dotyczące lokalizacji i wyglądu dużych obiektów kubaturowych (m.in. bloki i markety) zawsze powinny być podejmowane po wnikliwej analizie i najlepiej, gdy wynikają z większego planu zagospodarowania przestrzennego. W stolicy województwa podkarpackiego zbyt często stosuje się inne rozwiązanie – wydanie warunków zabudowy, wywołując przy tym fale protestów społecznych (Baranówka, Drabinianka, Zalesie).

Szczególnie przykre ostatnio jest takie postępowanie dotyczące terenów niedaleko Żwirowni. Tam bowiem tysiące rzeszowian wypoczywa nad wodą i zieleń, a nie bloki mieszkalne stanowi naturalne uzupełnienie krajobrazu. Dlatego nie dziwią tak liczne głosy oburzenia na fakt, że rozpoczęto w pobliżu budowę mieszkań w blokach.

Mieszkańcy z całego miasta zaangażowali się w obronę tych terenów przed taką zabudową i widać coraz bardziej, że nie zamierzają odpuścić. Wykorzystują tu wszelkie możliwe formy protestu, bowiem są mocno zdeterminowani i przekonani do swoich racji. Nie może być bowiem tak, że głos zwykłych mieszkańców Rzeszowa nie dociera do władzy, będącej przecież dla ludzi i przez tych ludzi wybranej.

Tym bardziej, gdy wcześniej ta władza składała zupełnie inne obietnice.

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

7 KOMENTARZE

  1. przypominam ze dzialki na ktorych sa bloki sa wlasnoscia prywatna, wiadomo ze w tym miejscu wlasciciel nbie moze urzadzic wysypiska smieci, ale jego prawem do zarzadzania swoim mieniem jest postawienie tam blokow, widze bolszewia i sowieci zrobili swoje i dalej wlasnosc prywatna w polsce jest raczej pojeciem abstrakcyjnym.

  2. Panie Waldemarze Szumny jeśli Pan o czymś piszę to chociaż niech Pan przynajmniej zobaczy co i gdzie. Bo żenująca jest ta krytyka jeśli się nie ma pojęcia gdzie buduje się bloki, a gdzie jest żwirownia. Rzeszów się będzie rozwijał czy się to podoba komuś czy nie. Gdyby likwidowali żwirownie pod bloki lub w inny sposób by to wpływało negatywnie to ok ale zero związku i zero zasadności. Myślę, że kupił sobie Pan gdzieś w tych okolicach dom albo mieszkanie za ciężkie pieniądze myślac ze tylko Pan tam sam sobie będzie mieszkał jak na wsi. Przykro mi ale Rzeszów to miasto, a nie wieś i muszą się budować bloki, domy, sklepy i cała infratruktura! Mamy XXI wiek, czasy pustki w Rzeszowie minęły. A Panu w głowie dalej marazm i komuna! Żenua.

  3. Chcę odnieść się do wpisów i komentarzy:
    1. Wiem gdzie budują bloki a gdzie jest plaża – chodzi o to, że po pierwszym bloku niebawem będą mogły powstawać kolejne. W ten sposób cała okolica zmieni wygląd i wielkim problemem ulicy Kwiatkowskiego stanie się komunikacja i korki.
    2. Zdjęcie sam zrobiłem, więc byłem tam. A gdy powstaną w okolicy liczne bloki to w tle takiego zdjęcia już nie będzie zieleni.
    3. Samo oczekiwanie na łatwiejszy zakup piwa nie jest ważniejsze od tworzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wtedy byłoby jasno określone, co gdzie ma powstawać w najbliższej przyszłości.
    4. Cieszy mnie fakt różnych komentarzy. Moim zdaniem Rzeszów jest zabudowywany bez ogólnej koncepcji, stąd wszędzie może praktycznie powstawać wszystko. I stąd potem liczne protesty.

  4. A może zamiast bronić roślinek żabek i ślimaków warto zająć się ekonomią. Przecież budowa to duże pieniądze które ktoś tu zostawia. Taki blok 10 piętrowy to około 5 mln zł. A media przeciwko wszystkiemu. Kolorowy most a po co, kładka ogrągła a na co, most na załężu a po co taki wysoki. Więcej optymizmu. A nawet tu tylko pesymizm. Wybudują, sklep podobno otworzą kilka osób znajdzie pracy. A tu lament jakby dęba Bartka karczowali pod fabryke mas bitumicznych i chcieli stawiać w zabytkowej dzielnicy Krakowa

  5. Fakt. Budują 15m od głównej ulicy a plaża z 2 km dalej. Ktoś tu nie odrobił pracy domowej. Opalając sie można dostać czerniaka ale samej budowy się nie zobaczy

  6. Na forach budowlanych już piszą że z drabinianki kilka osób znalazło prace w tym budynku obok ul. Kwiatkowskiego. W tym ludzie którzy byli przeciwni budowie! Miejscowi się cieszą że będą blisko 2 sklepy z piwem w tym ja. Większym problemem niż budowa na pustych działkach jest prośba o rozbudowe ulicy Kwiatkowskiego i zrobienie zatoczek dla mpk. I gdzie plaża a gdzie budowa. Piszesz pan brednie. Był pan z raz w tym miejscu?

Comments are closed.