Związkowcy ze szpitala przy ul. Lwowskiej złagodzili żądania. Porozumienia jednak brak

1
Zdjęcie: Namysław Tomaka / Rzeszów News
Reklama

Związki zawodowe działające w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie nie doszły do porozumienia z dyrekcją. Strajk w placówce wisi w powietrzu.

W piątek (8 czerwca) dyrektor szpitala Krzysztof Bałata spotkał się z przedstawicielami siedmiu związków zawodowych, działających w placówce, by zakończyć trwający od 23 marca spór zbiorowy. Związkowcy w pierwotnej wersji żądali podwyżek dla pracowników (z wyjątkiem lekarzy) o 500 zł, utworzenia dwóch funduszy (szkoleń i nagród) oraz zatrudnienia dodatkowych 100 pielęgniarek. 

Krzysztof Bałata, który szpitalem kieruje od maja 2017 roku, na podwyżki nie chce się zgodzić, twierdząc, że placówka walczy z długami i nie stać jej obecnie na wyższe pensje dla załogi. Bałata wyliczył, że żądania związkowców rocznie pochłonęłyby 92 mln zł, a budżet szpitala wynosi 362 mln zł.

Związki ustępują, dyrektor nieugięty

Związkowcy liczyli na to, że podczas piątkowego spotkania uda się w końcu dojść do porozumienia z dyrekcją, szczególne, że związki z części żądań zrezygnowały.

– Zrezygnowaliśmy z postulatów utworzenia funduszy szkoleń i nagród. W pierwszym przypadku taki fundusz stanowiłby 2 proc. rocznego funduszu płac, drugi – 1,5 proc. Jesteśmy elastyczni – mówiła nam po spotkaniu Ewa Wronikowska, pełnomocnik protestujących związków zawodowych.

Związkowcy częściowo zrezygnowali z postulatu zatrudnienia dodatkowych pielęgniarek w KSW nr 2 – nie 100 a 50. W przypadku podwyższenia zarobków o 500 zł, związkowcy również zaproponowali nowe rozwiązanie. Chcą podwyżek w dwóch ratach – po 250 zł. O  terminie ich wprowadzenia miałby zdecydować dyrektor Krzysztof Bałata.

W piątkowych rozmowach w roli obserwatora uczestniczył także Damian Brud, dyrektor Departamentu Zdrowia Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie. Urzędowi podlega szpital przy ul. Lwowskiej. Władze województwa zapewniały wcześniej, że włączą się rozwiązanie sporu zbiorowego pomiędzy związkami zawodowymi a dyrekcją placówki.

Trwające wiele godzin rozmowy nie przyniosły rezultatów. Spotkanie zakończyło się podpisaniem tzw. protokołu rozbieżności. – Dyrektor niczego nie zaproponował. Stwierdził tylko, że za tydzień przedstawi nam jakieś pismo i potem będzie się chciał z nami jeszcze raz spotkać. To gra na czas, przeciąganie sprawy, próba zmęczenia związków – ocenia Ewa Wronikowska. 

Czekanie na wyniki referendum

Przedstawiciele związków twierdzą, że Krzysztof Bałata nie wykazuje chęci zakończenia sporu zbiorowego i chce by on trwał jak najdłużej. – Mimo naszych ustęp, nie usłyszeliśmy żadnej propozycji. Jesteśmy tym zaskoczeni. Nie interesuje nas przerzucanie się kolejną stertą pism, bo nic z tego nie wynika. Jesteśmy zdeterminowani, by spór kontynuować, ale chcemy go jak najszybciej zakończyć porozumieniem – mówią związkowcy. 

Przypominają, że w piątek wieczorem kończy się trwające od poniedziałku referendum strajkowe, w którym pracownicy odpowiadają na pytanie, czy są za strajkiem. W szpitalu pracuje 2000 osób, w piątek po południu liczba osób, które wzięły udział w referendum przekroczyła już grubo ponad 1000. Urna z kartami do głosowania będzie otwarta po godz. 20:00. 

– Obecny spór nie ma bezpośredniego wpływu na pacjentów. Pracownicy są odpowiedzialni. Nie podejmują żadnych działań, które mogłyby mieć negatywne konsekwencje dla pacjentów. Jest wręcz przeciwnie – mówi Ewa Wronikowska. Związkowcy na spotkaniu z Krzysztofem Bałatą usłyszeli też, że sporu zbiorowego się nie boi, bo w poprzednim szpitalu, gdzie był dyrektorem, przez wiele lat z tym problemem się zmagał. 

Nie odpuszczą

Związkowcy mówią nam, że obecność na piątkowym spotkaniu przedstawiciela Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego również nic nie dała, bo od niego też nie usłyszeli żadnej propozycji, która miałaby zakończyć spór w szpitalu. Pracownicy twierdzą, że podobne spory w ostatnim czasie były prowadzone w szpitalach w Lublinie, Białymstoku i Łodzi.

– Związki zawodowe tam dopięły swojego. Wywalczyły coś, co wydawało się niemożliwe. My też nie odpuścimy – mówią przedstawiciele związków. 

AKTUALIZACJA: W piątek wieczorem poznaliśmy wstępne wyniki referendum strajkowego. Wzięło w nim udział 62 proc. pracowników. Większość opowiedziała się za strajkiem. Więcej TUTAJ

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ