Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

10 dni musi czekać na badanie rezonansem magnetycznym roczny Kamil, który z zaburzeniami układu nerwowego trafił na neurologię Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. – Nikt nas tutaj nie traktuje poważnie – ubolewa pani Elżbieta, matka dziecka.

Mały Kamil urodził się niedotleniony. W przyszłości może mieć problemy z poruszaniem się. Aby ocenić zmiany, jakie zaszły w mózgu, lekarz prowadzący zlecił badanie rezonansem magnetycznym. W maju chłopiec otrzymał skierowanie do szpitala.

– Ustaliliśmy z lekarką, że za dwa miesiące dziecko zostanie przyjęte na oddział neurologii, a tam zostanie przebadane rezonansem magnetycznym – wspomina pani Elżbieta, matka dziecka. 

Tymczasem Kamilowi – już po przyjęciu do szpitala – termin badania rezonansem wyznaczono dopiero na piątek, 3 września, czyli na 10 dni od przyjęcia.

– Bardzo dużo osób oczekuje na rezonans. Na oddziale neurologii KSW nr 2 panuje tłok – relacjonuje matka Kamila. Alarmuje także, że oddział neurologii został połączony z oddziałem pediatrii, przez co obok siebie leżą dzieci z zaburzeniami, ale zdrowe, i dzieci z chorobami zakaźnymi.

– Kolejne dzieci wymiotują, mają biegunki. Boimy się zarazić – opowiada kobieta. – Na oddziale jest tylko jedna łazienka – dodaje.

Bez wyjaśnień

Choroba zakaźna wydłużyłaby czas oczekiwania na badania. – Są tutaj dzieci, które z powodu dolegliwości nie mogły pójść na badania. Dlatego pozostają w szpitalu jeszcze dłużej, nieraz o dodatkowe dwa tygodnie – mówi kobieta.

Oddział dziecięcej neurologii KSW nr 2 jest jedynym takim w Rzeszowie. Tylko tutaj rodzice z dziećmi mogą więc wykonać odpowiednie badania.

– Nikt nam nie tłumaczy, skąd te odległe terminy. Badania wykonywane są trzy razy w tygodniu, lekarz przychodzi i zabiera na nie kilka osób. Raczej przypadkowych, bo nie zauważyliśmy, by kierowano się jakimiś kryteriami. A na pytania, czy nie da się przyspieszyć terminów, lekarze rozkładają ręce – denerwuje się pani Elżbieta.

Co na to szpital? W piątek nie znalazła dla nas czasu dyrektor Barbara Rogowska ani jej zastępczyni Iwona Rościszewska-Żukowska. Na pytania przesłane drogą mailową jak dotąd nie uzyskaliśmy odpowiedzi. 

*Imiona bohaterów artykułu zostały zmienione. 

(taz)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: