Fot. Facebook.com / Ewa Leniart
Reklama

Pierwsze wnioski podkarpackich polityków PiS po badaniach exit poll Ipsos z niedzielnych eurowyborów. Uważają, że Danielowi Obajtkowi pomogła prowadzona przeciwko niemu negatywna kampania.

PiS, jako jedyna partia, zorganizowała w Rzeszowie wieczór wyborczy, po opublikowaniu po godz. 21:00 wyniku badania exit poll Ipsos dla Polsatu, TVP i TVN z niedzielnych eurowyborów w Polsce. Z sondażu wynika, że eurowybory wygrała Koalicja Obywatelska.

KO – według exit poll – będzie miała 21 euromandatów, PiS – 19, Konfederacja – sześć, Trzecia Droga (PSL i Polska 2050) – cztery, a Lewica – trzy. Na Podkarpaciu wciąż będą trzy euromandaty: dwa dla PiS, jeden dla Koalicji Obywatelskiej.

W PiS euromandat przypadnie liderowi podkarpackiej listy partii Jarosława Kaczyńskiego – Danielowi Obajtkowi, byłemu prezesowi Orlenu, i prawdopodobnie dotychczasowemu europosłowi Bogdanowi Rzońca. 

Z ramienia Koalicji Obywatelskiej euromandat utrzyma Elżbieta Łukacijewska, która otwierała eurolistę KO na Podkarpaciu.

Kruszy się bastion PiS?

Z badania exit poll Ipsos wynika, że PiS najlepszy wynik w kraju osiągnął na Podkarpaciu, gdzie według tego sondażu zdobył 51,6 proc. KO miała 24 proc., Konfederacja – 14,2 proc., Trzecia Droga (PSL i Polska 2050) – 7,8 proc., a Lewica – 1,7 proc.

Podkarpacie jest jednym z czterech okręgów, w których PiS okazał się lepszy. W pozostałych dziewięciu triumfowała KO. 

Ale to wynik znacznie niższy od tego, jaki PiS miał na Podkarpaciu w eurowyborach pięć lat temu – w 2019 roku zdobył u nas aż 66,67 procent głosów, a bank wtedy rozbił Tomasz Poręba – otrzymał 276 tys. głosów, najwięcej indywidualnie w Polsce. 

Poręba jednak w tegorocznych eurowyborach już nie startował, w kwietniu ogłosił, że definitywnie odchodzi z polityki. Na finiszu eurokampanii poparł w eurowyborach Władysława Ortyla, marszałka podkarpackiego, który startował z trzeciego miejsca listy PiS.

Dwa mandaty? To sukces

W niedzielny wieczór, w podkarpackiej siedzibie PiS przy ulicy Hetmańskiej w Rzeszowie, pojawili się m.in. eurokandydaci partii, wspomniany Ortyl, szefowa podkarpackich struktur PiS posłanka Ewa Leniart, która także startowała w eurowyborach (z 9. miejsca). 

W wieczorze wyborczym uczestniczyli też radna miejska i szefowa rzeszowskiego PiS Krystyna Wróblewska, wicemarszałek podkarpacki Karol Ożóg, radny miejski Waldemar Kotula. Nie było Daniela Obajtka, Bogdana Rzońcy i Marka Kuchcińskiego.

– Głęboko wierzę, że przynajmniej dwa mandaty będą dla PiS. To byłby sukces, bo utrzymalibyśmy je – mówiła w trakcie wieczoru wyborczego w PiS Ewa Leniart.

W minionej kadencji Parlamentu Europejskiego PiS z Podkarpacia do Brukseli wysłał dwóch europosłów: Tomasza Porębę i Bogdana Rzońcę. 

Skutek wojny na Ukrainie 

Ewa Leniart, komentując wynik badania exit poll Ipsos z niedzielnych wyborów, powiedziała, że nasuwają jej się „pewne wnioski”. – Niestety, powiaty wschodniej części naszego regionu miały bardzo niską frekwencję – mówiła Leniart.

W tym kontekście wymieniła powiaty: przemyski i lubaczowski. W tym pierwszym frekwencja na godz. 17:00, podawana przez Państwową Komisję Wyborczą, wyniosła 24,44 proc., w lubaczowskim zaś – 23,99 proc. W samym Przemyślu – 26,19 proc. 

– Mieszkańcy tej części naszego województwa tak bardzo są skupieni na bezpieczeństwie, że sprawa wyborów zeszła na plan dalszy – uważa posłanka Leniart, podkreślając, że to właśnie te powiaty są najbliżej granicy z Ukrainą, gdzie od ponad dwóch lat trwa wojna.

Niewidzialny Obajtek 

W przypadku mandatu dla Daniela Obajtka, jeśli to jeszcze potwierdzi oficjalnie PKW, Leniart powiedziała, że były prezes Orlenu prowadził „intensywną kampanię w naszym regionie, w specyficznych warunkach”.

Niewątpliwie. Kampanię prowadził z ukrycia, Obajtek nie zorganizował żadnego otwartego spotkania dla mieszkańców, dla mediów był w zasadzie nieuchwytny. Wywiadów udzielał tylko wybranym redakcjom, nie przyjeżdżał na posiedzenia komisji ds. afery wizowej. 

O tym, co robił w Obajtek w kampanii, można było się w zasadzie dowiadywać tylko z jego mediów społecznościowych. Podczas eurokampanii raz się napił orlenowskiej kawy z Władysławem Ortylem. Wbijał polityczne szpilki Bogdanowi Rzońcy. 

Im gorzej, tym lepiej 

Poobijany politycznie Obajtek może w zasadzie pakować walizki do Brukseli. Regionalne struktury PiS nie chciały go na liście, one chciały, by liderem listy był Rzońca, ale Kaczyński uznał, że Obajtek jest „najlepszym wyborem dla Podkarpacia” i z niego zrobił lokomotywę. 

– Potwierdziła się też reguła, którą już znamy. Im bardziej prowadzona jest negatywna narracja, tym bardziej Polacy się utożsamiają z taką osobą i decydują się na taką osobę oddać swój głos – mówiła podczas wieczoru wyborczego w PiS Ewa Leniart. 

Uważa, że Obajtek prowadził „skuteczną kampanię”. – Mocna, negatywna narracja w stosunku do niego prowadzona także przez przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, sprawiła, że przekonał do siebie wyborców z Podkarpacia – powiedziała Leniart.  

– Wiem, że dziennikarze szukali pana Daniela, ale prawda jest też taka, że był na tyle sprytny, że spotykał się z mieszkańcami, ale tylko niektórym redakcjom udało się go spotkać wśród wyborców – dodała Ewa Leniart. 

Z sondażu exit poll Ipsos wynika, że frekwencja w niedzielnych eurowyborach na Podkarpaciu wyniosła 38,2 proc. Najwyższa była w Warszawie – 53,2 proc. 

(RzN)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama