Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

Nie będzie już zielonej wykładziny, rollbarów, lodówek, dużych stołów, ław i sof – takie zmiany będą w tym roku w ogródkach letnich na Rynku w Rzeszowie. 

Mamy już w Śródmieściu częściową prohibicję – alkohol w nocnych sklepach od 1 lutego można kupić tylko do godz. 22:00. Teraz szykują się kolejne zmiany, które mają sprawić, że rzeszowski Rynek nie będzie kojarzył się z alkoholem. Chodzi o letnie ogródki, które co roku pojawiają się na Rynku. W tamtym roku było ich 33 – wzdłuż kamienic, które tworzyły niedomknięty prostokąt.

Zgodnie z zaleceniami miasta z 2008 roku, każdy ogródek musi być obowiązkowo wyposażony w parasolki w kolorze ecrue. Wcześniej było pstrokato, co nie podobało się Tadeuszowi Ferencowi, prezydentowi Rzeszowa.

W obrębie ogródka dotychczas musiała znajdować się także zielona wykładzina, ogrodzenie i sezonowe kwiaty. W ogródkach były krzesła, ławy, fotele, bądź sofy i stoliki – mniejsze, większe, okrągłe lub kwadratowe, a także rollbar, czasem także lodówka.

W tym roku z takim widokiem po części będziemy musieli się pożegnać. Tadeusz Ferenc zarządził zmiany w regulaminie ogródków letnich. Tegoroczny sezon ogródkowy ma się rozpocząć 10 kwietnia i potrwa do 15 października – z możliwością przedłużenia do 30 października lub o miesiąc (czynsz za listopada o połowę tańszy).

Z ogródków będą musiały zniknąć „meble o dużych gabarytach i ciężkiej formie”. Chodzi o ławy, długie stoły, sofy i fotele. Zastąpić je mają meble kawiarniane. „Stoliki i krzesła o delikatnej formie, wykonane z tworzyw naturalnych (…) oraz utrzymane w naturalnej kolorystyce” – czytamy w nowym “ogródkowym” regulaminie. 

W tym sezonie nie zobaczymy już także w ogródkach rollbarów i lodówek, a także zielonych wykładzin. W przypadku rollbarów to oznacza, że napoje do stolików będą donoszone bezpośrednio z lokali, które będą miały swoje ogródki. Przedsiębiorcom to się nie podoba. 

– Takie zmiany zaproponowała Komisja Estetyki ze względu na to, iż dotychczasowa estetyka ogródków nie prezentowała się najlepiej. W przypadku zielonych wykładzin – od tego roku nie będą one obowiązywać i nie zastąpi ich też jakaś inna nawierzchnia  – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Zmieni się też liczba ogródków. W tym roku będzie ich 31. – Zniknie ogródek, który znajduje się najbliżej ratusza oraz ten przy ul. Mickiewicza. Taka decyzja jest podyktowana względami bezpieczeństwa. Zbyt wąskie przejścia w tych miejscach uniemożliwiały przejazd np. straży pożarnej – tłumaczy Chłodnicki.

Zmieni się też cena czynszu dla właścicieli ogródków. Do tej pory cena wywoławcza za 1 m kw. wynosiła 1 zł, a postąpienie 10 gr. Teraz cena ma się zaczynać od 1,10 zł. Wartość postąpienia najprawdopodobniej zostanie utrzymana. 

A co będzie po staremu? Na pewno ten sam kolor parasolek, estetyczne ogrodzenia, sezonowe kwiaty w donicach oraz odległość ogródka maksymalnie 20 metrów od kamienicy, w której znajduje się toaleta. Ratusz nie planuje także ograniczać godzin otwarcia ogródków. 

Podobnie jak w poprzednich latach, w niektóre dni w ogródkach nie będzie można sprzedawać alkoholu, albo całkowicie zostaną one usunięte. Restauratorzy będą o tym informowani z wyprzedzeniem. 

Miasto licytację na ogródki letnie zamierza przeprowadzić na początku marca.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

54 KOMENTARZE

  1. Komu normalnemu przeszkadzają rollbary? Te kelnerki to się chyba zajadą …. .Czy Ci urzędnicy nie moga zająć się czymś pożytecznym np. banerami reklamowymi w mieście? Trochę też to tak wygląda, jakby ktoś chciał niektórych wyeliminować z rynku – najpierw monopole a teraz bary. Przecież monopole stracą duży procent obrotów a taki bar musi wydać pewnie z kilkanaście tysięcy na nowe wiklinowe (ekologiczne) mebelki. Nie widzę aby Ci “janusze biznesu” opływali w luksusie więc to (zapewne) dla nich duży koszt – no pewnie oprócz Lorda i Starego browaru :).

    • Myślę, że przeszkadzają tym, którzy mają poczucie estetyki.
      Proszę pojechać do innych miast i zobaczyć czy taki jarmark jest wszędzie.
      Stolica innowacji nie oznacza, że wszystko musi być inaczej. Skoro kopiujemy rozwiązania, to te też skopiujmy. Ohydne wykładziny i stojące lodówki to nie jest coś, co powinno stać na głównym placu miejskim.

      • Puknij się w leb z takim “wielkomiejskim” rozumieniem estetyki. Wyjedź czasem poza swoją wioskę i napij się piwa na ogródku a nie pod sklepem to zobaczysz ile będziesz czekał zanim ktoś Ci je z lokalu doniesie. Nie mówiąc o tym, że raczej nikt nie zdazy i nie podejmie się też dobudowy dodatkowego baru w lokalu. I w srodku i na zewnątrz będą przeokropne kolejki. Komu to służy? Tak Cię w oczy razila lodówka i nalewak? Ciekawe w jakich wielkich miastach byłeś, że zostałeś takim znawca-esteta.

        • W żadnym z miast, które odwiedziłem, nie było lodówek na zewnątrz, ani nalewaków. Pomijam oczywiście festyny, ale te mają też miejsce w Rzeszowie.
          Myśle, że Kraków czy Warszawa są miastami, w których jest kilka osób więcej niż w Rzeszowie. Pobyt w lokalu nie od razu musi się wiązać z obsługą typu fast-Food, usiądziesz wygodnie, pomyślisz, przyjdzie kelner, nim zamienisz kilka słów – zamówienie będzie na stole. Rzeszów się chyba uważa za duże miasto – co?
          Co do lodówek i nalewaków – tak jest to paskudne. Czy w domu, w którym mieszkasz, czy to mieszkaniu, czy domu jednorodzinnym, też masz lodówkę w miejscu, w którym spozywasz posiłki – bo dlaczego nie! (pomijam kuchnię).

          I kończac, co do dużych miast: Toronto, Tokio, Szanghaj, Pekin, Nowy Jork, Seatle, Singapur, Moskwa, Buenos Aires, Sydney, Caracas, Bombaj, Casablanka, Marrakesz, Sao Paolo, Teheran, Tel-Aviv, Mexico City, większość stolic europejskich i każde z miast wojewódzkich w Polsce. I faktycznie, bliżej nam do Marrakeszu czy Bombaju z lodówkami na zewnątrz.

  2. Z ogródków znikną „meble o dużych gabarytach i ciężkiej formie” i bardzo dobrze, bo sprzęt do walki musi być poręczny, lekki i dzięki temu łatwy w użyciu. Ciężkimi stołami trudno jest rzucać w przeciwnika.

  3. Bardzo dobrze, że wprowadza się nowe regulacje, które chociaż trochę ucywilizują tych lokalnych Januszy biznesu. Mieliśmy już ich twórczość ok 10 lat temu i jedyne co robili to klimaty jak na rumuńskim jarmarku. Sądząc pod niektórych komentujących nie wychyli oni głowy nigdy poza swoją wieś czy nasze województwo. Tygodniowych pobytów w krajach trzeciego świata nie liczcie. Nigdzie w cywilizowanym świecie nie buduje się całego majdanu na miejscu tylko donosi zamówienia z lokalu. Z resztą na szczęscie decyzje już podjęto więc sprawa już jest zamknięta.

    • Nie wiem po jakim Ty Rynku spacerowales, ale ja odwiedzając rzeszowski Rynek dość często widzę piekne miejsce, tetniace życiem. Piękne jest to, że tylu ludzi chce się spotkać akurat w tym miejscu. Myslisz, ze to ze wzgledu na bliskosc do studni, czy widok na pomnik Kościuszki? Bo mi wydaje sie, ze te “atrakcje” maja sie nijak do tego że w naszym Rynku po prostu jest super klimat. Jest duzo ludzi, jest gwarno, to miasto zyje. Lokalni janusze biznesu – jak zwiesz małych przedsiebiorcow – inwestują niemale pieniądze w to, aby mieszkańcy mieli gdzie spędzać miło czas. Oczywistym jest, że ludzie do Rynku przychodzą wyłącznie ze względu na znajdujące się tam knajpy. Nikt raczej nie przybywa podziwiać zupełnie przecietnych kamienic, leżących wszedzie zuli z ktorymi straz miejska nic nie robi, ani wystawy samochodowej urzędników z kazdej strony wokół ratusza. Jeżeli ktoś robi cos dla naszego Rynku, to są to ci lokalni przedsiębiorcy, bo oni na tym zarabiaja i z tego zyja. Ludzie którym zalezy na kliencie, bo maja rodziny na utrzymaniu. A nie banda urzedasow bez kompetencji, którym zalezy tylko na tym zeby po kawce o 13 jak najszybciej zawinac sie do domu. Siadz kiedyś w rynku, w wolny dzien na tygodniu, na wygodnej sofie ogrodka i zobacz jak ciężko pracują ludzie w gastronomii. Poobserwuj biegajace kelerki i barmanow, managerow i właścicieli którzy tym zarządzają. Popatrz później na snujace sie pomiędzy urzedami panie, które w godzinach pracy pelzna z urzędow znajdujacych sie przy rynku do ratusza. W te i z powrotem, jak najwolniej, z mina cierpietnicy. Najlepiej stadnie, zeby jeszcze w ciagu tych 50m drogi moc pogadac z kolezanka. Potem pojdz do tego urzedu cos załatwić to poczekasz z godzine, a po kolejnej dowiesz sie ze dzis nie ma osoby kompetentnej do rozwiazania Twojego problemu. Dalej uwazasz, ze ci nieznajacy realiow, ani ciezkiej pracy urzędnicy sa osobami kompetentnymi do decydowania o tym jak prowadzić lokale gastronomiczne? Jeżeli nie sa w stanie przyciagnac w zaden sposób sami turystow do rynku, to czy pomoga w tym w jakikolwiek sposob gastronomom? Skoro nie znaja sie nawet na własnej robocie, to rozsadniej byloby jakby chociaż nie szkodzili innym w robieniu ich wlasnej.

  4. Przecież Tadeusz tego sam nie wymyślił. Jakis inteligent mu podpowiadał. Na pewno nie był z dużego miasta europejskiego tylko bardziej z Przeworska. Pomyślcie inteligenci sami jaki sens miałoby zabijanie sprzedaży na rynku poprzez wycinanie wszystkich rollbarów, lodówek itp. ? Jakby to zależało od sławnej juz Pani dyrektor to równie sławny jej syn chyba miałby mieć lepiej a nie pod gorzej. Przecież tak samo dla Lorda czy dla Browaru czy dla Nory to utrapienie. Bieganie z ciężkimi tacami z jedzeniem i piwskiem po ciasnych korytarzach. Generalnie przesrane a wy się produkujecie o jakimś farmazonie ze ktoś ma lepiej czy gorzej. Przetargi na lokale i inne miejskie tereny są publiczne, chcesz ? stawaj do przetargów, płać myto, otwieraj gastronomie w rynku i biegaj po schodach z tacami zamiast siedzieć w domu i pi…… w internetach 🙂

  5. To jest miasto studenckie. W centrum powinno się hlać i bawić. Miejsca dla jakiś mieszkańców tu niema to jest centrum! Albo coś się bawimy i istnieje tzw. życie nocne którego wciąż brakuje albo jemy proziaki z wiklinowych budek i słuchamy występów na fujarkach 80 letnich rupieci.

    • Miasto, a właściwie miasteczko studenckie to jest na terenie politechniki. Studenci z resztą nie są wcale dla miasta tacy ważni jak im się wydaje, są za biedni więc nie wiele wnoszą. Poza tym w większości nie są nawet zameldowani w mieście co oznacza, że nie mają prawa głosu i nie płacą podatków.

  6. W rynku, 15 metrów od wejścia do ratusza pod sceną od prawie 3mcy działa nowy lokal w miejsce zamkniętej rok temu estrada Cafe. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że lokal od 2,5 mca handluje nielegalnie alkoholem bez żadnych zezwoleń. Ale ponoć przedsiębiorca, właściciel pubu Rynek Główny poukładany z urzędami jak koszule na półce w salonie vistuli. Nie jeden event obsługiwał. Ktoś się tym zajmie?

    • Widocznie Prezydentowi łatwiej wymyślać kolejne głupie pomysły szkodząc przedsiebiorcom niż kazać jednej osobie z Biura Ewidencji Działalności Gospodarczej i Zezwoleń zweryfikować działalność owego miejsca. Swoją drogą w grudniu 2018 w powiązanym lokalu cały Ratusz bawił się gdy zorganizowali tam służbowa Wigilię za nasze podatki. Nie dziwne, takie powiazane miejsca to “swiete krowy”. Zezwolenia i przepisy ich nie obowiązują. Licza sie wiezy krwi i kumoterstwo. Bardzo małe to miasto, że wszystkie eventy odbywaja sie u pociotkow urzednikow. I strasznie duzo te pociotki maja lokali w Rynku.

  7. Ja się dziwię zamiast promować Rzeszów dzieje się wręcz odwrotnie odstrasza się ludzi by przybywali na rynek .I ten rynek w pewnym czasie umrze ludzie przeniosą się w inne miejsca by spokojnie siąść na powietrzu i wypić piwko.Durne zakazy Ferenca bo jemu się nie podoba skandal .Jak na prezydenta zachował jak by był co najmniej królem Rzeszowa

    • Może o to chodzi.Pani z urzedu przeciez mydliła Prezydentowi że ogrodki są za duze w Rynku i jest za dużo ludzi .Powinno być przestronnie żeby można było spacerować między nimi.A pociotek otwiera nad wislokiem interes bo przystań na lato gdy ruszy budowa bloku przestanie istnieć.

  8. Tyle lat lokale walczyly zeby ktoś przyszedł do Rynku .Podwyższajac standard wyposazajac je W wykładziny wygodne sofy telewizory ogrzewacze kurtyny przeciw wiatrowe .A teraz jakis zwykly pracownik ktory ma widzimisie uwstecznia Rynek do czasow z przed 15 lat .To nie skansen ani nie Krakow ktory jest turystycznym miastem gdzie na miejsce czeka sie w kolejce.
    Ktoś to skonsultował wogole z kimś czy ta osoba która to ustala ma doświadczenie Czy tylko swoje widzimisię.Bo o Prezydenta nie pytam bo co mu podsuną to podpisuje i po 3 minutach nie pamięta.

    • To jedna i ta sama “ekipa” odpowiada za takie durne pomysły. Nie od dziś wiadomo, ze Ferencem steruja jego podwładni. Szkoda, ze jedni przedsiębiorcy są faworyzowani kosztem drugich. Za parę miesięcy okaże się ze syn Pani Urzędniczki otworzy strefe rekreacji w innym miejscu, np nad wislokiem a wtedy komisja estetyki ostatecznie dobije rynek. Zeby sie ludzie przesiedli w jego miejsce. W tym miescie nic nie dzieje sie przypadkiem. Dzikie miasto. Wspomnicie moje słowa. Juz nawet alkoholu kupić nie mozna, w wakacje podkopia ogrodki i prosta droga do “wyprowadzenia” ludzi z rynku w inne miejsce.

    • Przecież nikt nie zakazuje telewizorów czy ogrzewaczy. Z tego, co zrozumiałem mają zniknąć tylko rollbary i ciężki meble (a było pare lokali których ogródki wyglądały jakby wyposażenie przywlekli ze śmietnika). Bardzo to cieszy, może w końcu zaczną te ogródki wyglądać jak w innych miastach. Larum podnoszą oczywiście właściciele, którzy chcieliby nic nie płacić, nic nie inwestować, najlepiej zatrudniać studentów za grosze i na czarno, kombinować i tylko liczyć zyski. Zresztą każdy wie jak to wygląda na rynku..
      Strefa nad wisłokiem przecież już funkcjonowała i to całkiem fajnie. Wątpię aby picie piwa w plenerze zabrało klientów lokalom typu Browar, Manufaktura czy Lord bo to inna klientela.

      • Mowisz, ze znikna tylko rollbary i ciezkie meble? Czy wg ciebie to ze browar miał podest i fotele bylo takie brzydkie i szpecace? Trzeba było popatrzeć na “kawiarniane meble” np z “zycie jest piekne” lub “graciarni” ktore moga zostać. Maja zniknąć “brzydkie” fotele browaru i ich podest. Kogos potocznie mowoac dupa bolala z zazdrości. Pozdrawiam

        • Logicznie rzecz ujmując to w interesie wlasciciela jest zeby ogródek był ładny i estetyczny. Im lepszy ogródek i obsługa tym wyższe utargi, a tym samym zarobki. Jeżeli chodzi o Rzeszów standard jest na prawdę bardzo wysoki, może 2-3 knajpy miały podrzedny wystroj ogrodka, cala reszta widac ze mocno konkuruje i trzyma wysokie standardy. Podgrzewacze, wygodne fotele, teraz wbrew temu co pisze @Mariusz nie moze byc telewizorów. Właściciele zainwestowali w to niemale pieniadze, zeby klientom bylo komfortowo. To zle ze chcą aby to sie zwrócilo? Jak rozumiem Mariusz pracuje charytatywnie. Manufaktura nie jest w rynku, lord ma bardzo slabej jakosci jedzenie i obsluge z przypadku, browarowi sie próbuje szkodzic. Ciężko wierzyć w obiektywnosc Mariusza. Moze to Pan Lukasz pod pseudonimem?

          • Z całym szacunkiem jedzenie w Lordzie i Browarze to taki sam poziom czyli przeciętny. Byłam raz i nie wrócę chyba, że na piwo. Jak na calym rynku zresztą. Nie wiem o jakim wysokim poziomie Panowie dyskutują bo w tym mieście są ze 3 knajpy, o których można powiedzieć, że są “na poziomie”, oprócz może Radości (jak juz tak rzucamy publicznie nazwami), to na pewno żadna z rynku.
            W ogóle Rzeszów jest kulinarnym pustkowiem.

      • Właśnie o to chodzi, ze funkcjonowała strefa nad Wislokiem, Przystań na lato byla super miejscem, ale dobila ja m. in. Komisja ds Estetyki. Uczciwie by bylo gdyby syn Pani Kukulskiej teraz dorobil sie na pomyśle kogos innego? Kogos kto w “Przystań” zainwestował niemale pieniądze i musiał sie nagle zwinac? Nie może być miejsca i przyzwolenia na nepotyzm i kolesiostwo. Każdy z nas ma obowiązek mówić o takich rzeczach głośno. Mówię NIE układom. Jako Rzeszowianin z dziada pradziada NIE ZGADZAM SIĘ, aby ci sami urzędnicy szkodzili teraz kolejnym przedsiębiorcom dla własnych interesów. Kontrolujmy takie rzeczy, nie pozwalajmy na nie, dzieki nim to miasto moze isc na przod, takie regulacje tylko je cofaja. Chce zyc w normalnym, europejskim miescie. Rynek jest piekny, nie dzięki regulacjom takich komisji, a dzieki zabiegom właścicieli lokali którzy codziennie sprzataja i pielęgnują m. in. Ogrodki. Ci którzy nie dbaja, bankrutuja.

  9. Oj tam, oj. Rzeszów – stolica imitacji. W ramach walki ze smogiem wyrzucają z bloków piecyki gazowe i podłączają centralną ciepłą wodę. Grzaną węglem. I tak na każdym kroku.

  10. Może Pani przewodnicząca komisji ds estetyki przestrzennej Urszula Kukulska, a zarazem Dyrektor Wydziału Inwestycji Urzedu Miasta przestałaby wreszcie forsowac rozwiązania faworyzujace Lord Jack którego właścicielem jest jej syn? Można sobie sprawdzić czyja jest spolka LJ Sp. z o.o czy brend group. Nazwisko to samo. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze i układy. Niejedna knajpa teraz upadnie, największy konkurent lorda, tj. Stary Browar został pozbawiony możliwości estetycznego ustawienia swoich ogródków na podestach, beda stali po skosie na nierównym terenie. Będą też musieli wymienic “ciezkie” meble na nowe, bo Pani Urszuli najwyraźniej zylka malo nie pekla z zazdrosci ze ogrodki browaru są popularniejsze niz te jej syna z Lorda dla przyjezdnych wiesniakow. Dla wielu knajp wymiana mebli to nagły koszt nie do przeskoczenia. Dobrze wiedza co robia, jak nie stac Pani Kukulskiej zeby sie uczciwa praca dorobic to chociaz synowi cos z urzedu skapnie. Ile juz pieniędzy ukradli? Czy Pan Tadeusz nadal ma zamiar chronić Pania Urszule? Co na to służby? Co na to mieszkańcy?

    • Od lat z zaciekawieniem obserwuje ich działalność. Zaczynali ostrożnie, teraz chyba poczuli wiatr w zaglach. Ostatnio opróżnili sklepy monopolowe w Śródmieściu próbując ratować swoje nierentowne knajpy, teraz opróżniaja ogrodki. Właściciele sklepów walczą o swoje prawa w Sądzie i prawie pewne, że wygrają, więc “ekipa” próbuje inaczej. Nikomu nie wydaje sie podejrzane, ze to ciagle jedna “ekipa” jest powiazana z takimi bezsensownymi akcjami w gastronomii? One wszystkie sa z inicjatywy Komisji ds Estetyki której przewodnicząca jest Pani Urszula Kukulska, Dyrektor Wydziału Inwestycji Urzedu Miasta. Bezpośrednia podwladna i wieloletnia wspolpracownica Pana Ferenca. Pani Kukulska dawno powinna oglądać swiat zza krat. Synek Łukasz Kukulski i jego wspólnik wraz z nim. Polecam sprawdzić spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Pana Kukulskiego:
      – LJ Sp zoo
      – Brend Group sp zoo
      – Brend Bud
      – AJK sp zoo
      – Rent Event sp zoo
      Wszystkie związane ze zleceniami urzedu miasta, dotowane przez urzedy pracy, urzad miasta oraz konserwatora zabytków. Gdzie te wszystkie wspaniałe rzeczy które zdawaloby sie powinny owe spolki robić skoro sa utrzymywane z dotacji podatnikow? Ja jak zyje żadnej nie widziałem. Widze za to ogrom wyludzen. Juwenalia to było malo, zamarzyla sie gasteonomia i obsługa większych eventów. W czepku urodzeni są ci Kukulscy.

      • Albo raczej konkurencji zamarzyły się juwenalia i pisze głupoty. Kogos lekko poniosło 😀 Dostępu do przetargów chyba też nikomu nikt nie blokuje.
        Wymiana mebli na jednolite to faworyzowanie jakiegoś lokalu? Ktoś zamknie biznes bo nie ma na pare stolików? 😀 Takie standardy obowiązują wszędzie tylko w Rzeszowie jak zwykle wiocha i pstrokacizna. Tak jest, jak za “byznesy” się biorą Janusze bez pojęcia o gastronomi z wygórowanymi ambicjami..

        • Jeżeli dla Ciebie “piekne” sa ogrodki Lorda, a stary Browar to wiocha to albo jest slepy, albo powiązany z tym towarzystwem. Browar ma jedne z najlepszych ogródków w Rynku. Lord to miejscowka dla wieśniaków z Kolbuszowej ktorzy nie maja gdzie wydawac swoich plnow z Holandii albo innej Anglii

          • A kto pisał, że ogródki Lorda są piękne a Browar to wiocha? Naucz się gościu czytać ze zrozumieniem. Browar oczywiście, że ma zawsze full ludzi. Tym bardziej zaden Lord nie jest dla niego konkurencją i ktos dziwne teorie tworzy. a ludzmi pracujacymi za granicą sobie gęby nie wycieraj wieśniaku. Wkoło rynku jest dużo innych spelun prowadzonych przez ludzi bez pojęcia, po taniości na których można by się skupić i które psują obraz miasta.

  11. Powodzenia tym barom które mają glówny bar np w podziemiach… juz widze to rozbite wszędzie szkło np w Graciarni na schodach….tych kelnerów probujących sie przecisnąć przez tłmy ludzi… Serdecznie nie pozdrawiam tego co to wymyslił… głupota totalna.. .miasto zamiast przyciągnąć turystów to ich spłoszy, gratulacje dla tej ciemnoty co to wmyśliła 😉

  12. Po pierwszym grubszym weekendzie Król Tadeusz przyklepie w rynku zakaz biegania, poruszania się a hulajnogach, rolkach i rowerach. No bo trochę nieestetycznie będzie wyglądać porozbijane co kilka metrów szklo wynikające z kolizji kelnerzy – cała reszta smigająca chodnikami między ogródkami a lokalami.

  13. Kto kiedykolwiek pracował w gastronomii wie że wylanie około 7 kegów w ciągu dobrego wieczoru (+/- 400piw lanych) plus cała reszta butelek, drinków itp na ogródku a wyniesienie tego z lokalu to 2 światy. W nowej wersji ilość obsługi musi się zwiększyć co najmniej dwukrotnie przy starych albo nawet mniejszych zyskach. Krótko mówiąc dla kilku lokali to będzie wyrok śmierci…

  14. Poebao!? Ze roll bar im przeszkadza?! Ci kelnerzy sie zajadą bieganiem a na browara bedzie czekac w nieskończoność! Co to za matoły wymyslily? Wypie*** takich estetow na zbity pysk!!! Ostatnio robicie w tym urzedniczym burdelu wszystko zeby utrudnic ludziom zycie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ