Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Proces Anny H., byłej szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, skazanej w tzw. aferze podkarpackiej, będzie się toczył od początku – uznał Sąd Najwyższy.

Takie są konsekwencje wyroku Sądu Najwyższego z minionej środy (25 sierpnia), który uwzględnił kasację prokuratury wobec wyroku, jaki przeciwko Annie H. wydał 7 października 2020 roku Sąd Okręgowy w Tarnowie. Wtedy tarnowski sąd obniżył karę H. z sześciu lat więzienia do 3,5 roku pozbawienia wolności.  

Sąd drugiej instancji w Tarnowie uniewinnił byłą szefową rzeszowskiej Prokuratury Apelacyjnej od jednego z sześciu zarzutów. Chodziło o przyjęcie przez Annę H. 60 tys. zł łapówki od Mariana D., prezesa spółki paliwowej Maante z Leżajska, głównego “bohatera” afery podkarpackiej, który przez lata korumpował najważniejsze osoby na Podkarpaciu. 

– Pieniądze zostały przez nią [Annę H. – przyp. red.] przyjęte, ale nie miało to związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznej i nie było to związane z podjęciem się przez nią pośrednictwa w załatwieniu jakiejkolwiek sprawy – mówił wtedy sędzia Tomasz Kozioł, rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnowie. 

Wyrywkowa kontrola

Sąd drugiej instancji nie tylko obniżył Annie H. karę więzienia z 6 lat do 3,5 roku, ale skrócił jej także – z 10 do 8 lat – środek karny, którym jest zakaz zajmowania stanowisk związanych z tworzeniem i stosowaniem prawa. Jak twierdzi prokuratura, sąd ograniczył się do “wyrywkowej, a przez to arbitralnej kontroli” dowodów przeciwko Annie H. 

– Co w konsekwencji doprowadziło do niesłusznego uniewinnienia – uważa Prokuratura Krajowa, która w piątek poinformowała o uwzględnieniu kasacji śląskich prokuratorów, którzy posadzili Annę H. na ławie oskarżonych. To oni skutecznie zaskarżyli do Sądu Najwyższego prawomocny wyrok tarnowskiego sądu.

Prokuratorzy twierdzili, że 60 tys. zł, które Anna H. wzięła od Mariana D., były łapówką, a nie pożyczką, jak przyjął sąd drugiej instancji. Pieniądze była już prokurator wydała na budowę domu, śląscy śledczy twierdzą, że H. obiecała za to leżajskiemu biznesmenowi załatwienie jego prywatnych spraw, wykorzystując do tego swoje koneksje i pozycję. 

Za co ją sądzą? 

Uwzględnienie kasacji prokuratury oznacza, że proces Anny H. będzie się toczył od nowa. Sąd znów będzie badał nie tylko przyjęcie przez H. 60 tys. zł, ale też przyjmowanie przez nią alkoholi oraz usług budowlanych, powoływanie się na wpływy w prokuraturze, izbie skarbowej, załatwienie córce Mariana D. pozytywną ocenę z egzaminu adwokackiego.

Lista zarzutów jest dłuższa. Anna H. wpływała także na przebieg konkursów na stanowiska urzędnicze w prokuraturze. Dwóm osobom ujawniono pytania i zagadnienia praktyczne, które były częścią egzaminu. Jedną z tych osób, które dostały potem pracę w prokuraturze, była osoba z rodziny profesora jednej ze szkół wyższych, u którego H. pisała doktorat. 

Ponadto, Anna H. złożyła w Ministerstwie Sprawiedliwości fałszywe dokumenty, by dostać 350 tys. zł pożyczki. Posłużyła się fakturą za usługi budowlane, które miały znacznie mniejszy zakres niż wskazywałaby kwota faktury. Obiecywała też prokuratorowi awans na wyższe stanowisko za uchylenie kary pieniężnej na biegłego, który był jej znajomym.

Odbywa karę

Annie H. grozi do 10 lat więzienia. 17 czerwca 2016 r. została prawomocnie wydalona z zawodu prokuratorskiego. Na jednej z rozpraw H. twierdziła, że postawienie jej przed sądem było zemstą obecnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i Mariusza Kamińskiego, dziś ministra spraw wewnętrznych i administracji, za tzw. aferę gruntową. 

Anna H. obecnie przebywa w więzieniu. Do ostatecznego wyroku zostanie jej wliczony okres przebywania w areszcie w trakcie prokuratorskiego śledztwa – od 22 czerwca 2016 roku do 25 stycznia 2018 roku.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: