Zdjęcie: Maciej Brzana / Rzeszów News
Reklama

Ponad 150 tys. kart do głosowania zostanie wydrukowanych w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w Rzeszowie. 

Przedterminowe wybory w Rzeszowie miały się odbyć 9 maja, ale premier RP Mateusz Morawiecki przesunął je na 13 czerwca. Oficjalnym powodem była “niestabilna sytuacja epidemiczna” w Polsce. Przesunięcie terminu wyborów premierowi zarekomendował Główny Inspektor Sanitarny. Przedterminowych wyborów w całym kraju jest kilkadziesiąt. 

W ostatnich dniach politycy spekulowali, czy wybory prezydenckie 13 czerwca także się odbędą. Wątpliwości rozwiewa sędzia Marcin Dudzik, komisarz wyborczy w Rzeszowie. – W poniedziałek wydałem zarządzenie o drukowaniu kart wyborczych – mówi nam sędzia Dudzik. Szczególnie, że GIS na przeprowadzenie wyborów w czerwcu zgodził się.

Druk kart wyborczych ruszył we wtorek (1 czerwca). Ma trwać do 7 czerwca, a dzień później, 8 czerwca, do Miejskiej Komisji Wyborczej w Rzeszowie ma trafić 151 115 kart wyborczych. To więcej niż jest uprawnionych osób do głosowania w wyborach w stolicy Podkarpacia. Tych według stanu na 1 czerwca 2021 roku jest 147 736.

– Ta liczba może jeszcze się zmienić, bo w Rzeszowie mogą się meldować kolejne osoby. Od 19 maja liczba osób, które mają prawo głosowania w Rzeszowie, zwiększyła się o ok. 200 – mówi sędzia Marek Antas, przewodniczący MKW w Rzeszowie. We wtorek do urzędu miasta dostarczono karty do głosowania korespondencyjnego, jest ich niewiele – ok. 50. 

W głosowaniu korespondencyjnym mogą wziąć udział osoby, które nie są w stanie samodzielnie dotrzeć do lokali, a tych w Rzeszowie w dniu głosowania będzie 100.

Frekwencji nie podadzą

Do ogólnej liczby osób uprawnionych do głosowania trzeba doliczyć osoby z tzw. obwodów zamkniętych, m.in. szpitali i zakładu karnego. Przewiduje się, że miejsc w placówkach, w których tworzone są obwody zamknięte, jest 3628. Karty do głosowania trafią do komisji dzień przed wyborami, 12 czerwca.

W dniu głosowania lokale wyborcze będą czynne od godz. 7:00 do 21:00. – W ciągu dnia nie będzie publikowana frekwencja w wyborach. Przedterminowe wybory tego nie przewidują – mówi Paulina Ślemp-Hejnowicz, dyrektor rzeszowskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego. 

Nie będziemy znać także cząstkowych wyników wyborów. – Miejska Komisja Wyborcza poda wyniki wyborów dopiero wtedy, jak wszystkie komisje dostarczą protokoły. To, kiedy poznamy wynik wyborów, zależy od tego, jak szybko głosy policzą komisje wyborcze – wyjaśnia dyrektor Ślemp-Hejnowicz. 

Dotacja celowa + diety 

Protokoły z poszczególnych komisji będą wywieszane na drzwiach lokali wyborczych. A ile będą kosztowały wybory w Rzeszowie? – Na przygotowanie i przeprowadzenie wyborów otrzymaliśmy z delegatury KBW w Rzeszowie dotację celową w wysokości 252 881 zł – mówi Artur Gernand z biura prasowego Urzędu Miasta w Rzeszowie. 

Na tę kwotę składa się kilkanaście pozycji, wśród nich jest m.in. druk kart, plakatowanie obwieszczeń i obsługa informatyczna. Ta kwota wzrośnie do ponad 500 tys. zł, bo trzeba również opłacić członków komisji wyborczych. Przysługują im diety. Średnio w jednej komisji zasiada 7-8 osób. Przewodniczący otrzyma za swoją pracę 285 zł. 

W przypadku zastępcy przewodniczącego komisji dieta wynosi 247,5 zł, a dieta szeregowego członka komisji to 225 zł. Jak wspominaliśmy, komisji wyborczych w Rzeszowie jest 100. Koszt wyborów wzrośnie, gdy się okaże, że wyborów nie uda się rozstrzygnąć w pierwszej turze. Dogrywka jest planowana na 27 czerwca.   

W przedterminowych wyborach w Rzeszowie startuje czterech kandydatów: Marcin Warchoł (Komitet Wyborczy Marcin Warchoł Tadeusz Ferenc – dla Rzeszowa), Konrad Fijołek (kandydat opozycji – KWW Rozwój Rzeszowa 2.0), Ewa Leniart (popierana przez PiS – KWW Wspólny Dom Rzeszów) i Grzegorz Braun (KWW Konfederacja). 

Ile lat będzie rządził? 

Wciąż nie wiadomo, czy zwycięzca będzie miał 2-letni czas prezydentury wliczony do pełnej kadencji. W 2023 r. odbędą się nowe wybory. Od 2018 r. obowiązują nowe przepisy, które mówią, że wójt, burmistrz i prezydent mogą stanowiska pełnić maksymalnie dwie kadencje, z czego jedną wydłużono z czterech do pięciu lat. Łączny czas rządzenia to 10 lat.

Gdyby się okazało, że dwa lata prezydentury zostaną wliczone do pełnej kadencji, to zwycięzca czerwcowych wyborów i ten sam wyborów w 2023 roku w teorii miastem będzie mógł rządzić raptem 7 lat. To niewiele, gdy wspomnimy, że Tadeusz Ferenc gospodarzem Rzeszowa był przez ponad 18 lat. Jego rezygnacja wymusiła przyspieszone wybory.  

Opinie prawników są rozbieżne. Niektórzy twierdzą, że zwycięzca nachodzących wyborów będzie miał prawo startować zarówno w wyborach w 2023 r., a jeśli te wygra, to ponownie będzie mógł wystartować w 2028 roku. Co oznacza, że taka prezydentura trwałaby 12 lat. Prawników, którzy skłaniają się ku tej wersji, jest jednak znacznie mniej.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: