Zdjęcie: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie
Reklama

Jarosławska prokuratura postawiła zarzuty kolejnym osobom za pobicie 42-letniego mężczyzny. Nadal nie wiadomo, kto uderzył 39-letnią kobietę, która potem zmarła.

Dotychczasowe ustalenia w śledztwie w sprawie niemyślnego spowodowania śmierci 39-letniej mieszkanki Jarosławia, do którego doszło 30 grudnia ub. r. w jednym z jarosławskich mieszkań przy ulicy Kraszewskiego, wciąż nie dają odpowiedzi na najważniejsze pytanie: co poprzedziło śmierć kobiety?  

Wiadomo, że o zabójstwie nie ma mowy. 39-latka miała na głowie 4-centymetrową ranę ciętą, która nie została zaopatrzona. Kobieta wykrwawiła się na śmierć. Jak powstała rana? Do tego nikt nie się nie przyznaje. Zanim doszło do zgonu jarosławianki, była ona wcześniej u swojego znajomego, 42-letniego Waldemara N., w mieszkaniu przy ulicy Przemyskiej. 

To właśnie tam został zapoczątkowany późniejszy dramat. W mieszkaniu było co najmniej 5 osób. Oprócz Waldemara N., wspomnianej 39-latki, było także małżeństwo S.: 40-letnia Anna i 38-letni Łukasz. To oni, razem z 34-letnią kobietą, która wcześniej usłyszała zarzuty, pobili Waldemara N. Użyli do tego pałki teleskopowej. 

– Mężczyzna był także bity i kopany po całym ciele – mówi Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu. Sprawcy pobicia spryskali również mężczyznę nieznaną jeszcze substancją drażniącą w aerozolu. – To naraziło mężczyznę na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – twierdzą śledczy.

Po pobiciu sprawcy wyszli z mieszkania. Waldemar N. i jego 39-letnia znajoma, która miała zranioną głowę, postanowili pójść do jego mieszkania przy ul. Kraszewskiego. 30 grudnia, około 5:00 rano, policjanci otrzymali informacje o śmierci 39-latki. Jej znajomy początkowo nic nie wspominał, że wcześniej został pobity przy ul. Przemyskiej. 

Małżeństwo S. ukrywało się przed policją. Do komendy para zgłosiła się w czwartek, 2 stycznia. Oboje zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu, gdzie przedstawiono im zarzuty pobicia Waldemara N. – Przyznali się do winy – mówi prokurator Marta Pętkowska.

Wobec małżeństwa S. zastosowano dozory policyjne (mają trzy razy w tygodniu stawiać się w najbliższej jednostce policji), zakaz opuszczania kraju i zakaz zbliżania się do pobitego mężczyzny. W dalszym ciągu natomiast badane są okoliczności związane z powstaniem urazu głowy zmarłej 39-latki.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: