Radni kolejny raz przeciwni wieżowcom na os. Zalesie. Mieszkańcy biją brawo [FOTO]

19
Reklama

Kolejny raz nie udało się przepchnąć Tadeuszowi Ferencowi uchwały, w której tak zostanie zmieniony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, aby umożliwić zabudowę os. Zalesie. 40-osobowa grupa mieszkańców, która pojawiła się na wtorkowej sesji, odetchnęła z ulgą.

 

Obecność mieszkańców Rzeszowa na sesji była związana z trzema uchwałami, które zakładały zmianę planu zagospodarowania terenów zielonych znajdujących się na osiedlu Zalesie w taki sposób, aby umożliwić ich zabudowę. Mieszkańcy mówią „nie”. Pod protestem podpisało się ponad 400 osób.

Dwie z uchwał, w których była mowa o Pogórzu Dynowskim, gdzie Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, widzi 18-piętrowe wieżowce zostały zdjęte z porządku obrad. W imieniu ratusza zawnioskowała o to Anna Raińczuk, dyrektor Biura Gospodarki Mieniem, mówiąc, że przed podjęciem uchwały Tadeusz Ferenc chce się spotkać 24 lipca z mieszkańcami os. Zalesie.

PiS: Ta przestrzeń jest ciasna

Radni wniosek zaakceptowali, czego konsekwencją była jedynie dyskusja na temat terenów znajdujących się w rejonie ul. Łukasiewicza i ul. Zimowit.

Już od samego początku można było przewidzieć, że radni staną po stronie mieszkańców i uchwały zmieniającej plan zagospodarowania nie przyjmą.

Po pierwsze, Komisja Gospodarki Przestrzennej w Radzie Miasta wydała negatywną opinię, po drugie – ratusz podobną uchwałę próbował przeforsować podczas sesji czerwcowej. Bez skutku.

– Ten teren jest praktycznie jedynym zielonym miejscem w centrum, jednym, który może mieszkańcom służyć do rekreacji. Ta przestrzeń jest za ciasna, aby dodawać tam jakąkolwiek zabudowę  – tłumaczył radny Robert Kultys (PiS).

– Miasto powinno dokonać wszelkich starań, aby te tereny funkcjonowały jako miejska zieleń dla mieszkańców – dodawał.

Co jest fundamentem rozwoju miasta?

Słowa Kultysa spotkały się z gromkimi oklaskami obecnych na sesji mieszkańców os. Zalesie. Radnego PiS poparł również Andrzej Dec (PO), przewodniczący Rady Miasta. – Stawianie w rejonie ul. Łukasiewicza i ul. Zimowita jakichkolwiek budynków wielorodzinnych jest nieporozumieniem – mówił Dec.

Przewodniczący Rady Miasta był przeciwny proponowanej uchwale również dlatego, że chciał dać wyraźny sygnał rzeszowskim deweloperom, pokazując, że nie może być tak, że gdy znajdą  jakiś teren zielony na terenie miasta, to go kupują wierząc, że Rada Miasta pod naciskiem ich oczekiwań zmienni plan zagospodarowania po to, by oni mogli zabudować każdy wolny kawałek w Rzeszowie.

Andrzej Dec przypomniał również, że w Rzeszowie jest już kilka uchwalonych, część z nich na ukończeniu, planów zagospodarowania przestrzennego, które przewidują zabudowę wielorodzinną. Wymienił m.in. okolice strefy Dworzysko, przestrzeń między ul. Przemysłową, a ul. Staroniwską, przestrzeń na Staromieściu.

– Tam należy kierować deweloperów, którzy chcą inwestować w budownictwo mieszkaniowe. Niech te działki wykupują i zabudowują zgodnie z planami zagospodarowania przestrzennego – uważa Dec. – To fundament roztropnego rozwoju miasta – dodał, za co od mieszkańców os. Zalesia także otrzymał oklaski.

Tereny zielone mają być zielone

Ostatecznie niemalże jednogłośnie uchwała została odrzucona. – Bardzo nas to cieszy, ponieważ  plan zagospodarowana przestrzennego na os. Zalesie był już uchwalony dwa lata temu i zakładał, że teren ten będzie zielony, rekreacyjny, więc po co to zmieniać? Po to, aby ktoś zarobił tylko pieniądze? – pyta retorycznie Jerzy Sobota, jeden z mieszkańców obecnych na sesji.

– Jestem bardzo zadowolona z decyzji  radnych. Po to dziś przyszliśmy, aby tereny zielone na os. Zalesiu zostały zielone – mówiła z kolei Lidia Wazowicz.

Z takiego kierunku, który obrali miejscy radni w sprawie terenów znajdujących się na os. Zalesie, są również zadowoleni ci mieszkańcy, którym grozi wybudowanie pod oknami wielkiego wieżowca.

– Mieszkam przy ul. Spacerowej, więc bardziej mi zależy, aby planu dotyczącego Wzgórz Dynowskich nie zmieniać, tym bardziej, że jak kilka lat temu kupowaliśmy dom, to nas deweloper zapewnił, że tam w naszych okolicach powstanie park. Nie wiem, dlaczego to się zmieniło, ale wcześniejsza koncepcja to był strzał w „10” – twierdzi Tadeusz Tokarczyk, inny mieszkaniec. – Mam nadzieję, że radni wsłuchają się w głos mieszkańców – dodał.

Mieszkańcy chcą, aby na wzgórzach os. Zalesie powstanie Park Nauki i Rozrywki

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

19 KOMENTARZE

  1. podkreślam, że jeśli chodzi o Spacerową to protesty wynikają po prostu z oszustwa. Plany były zrobione na tych terenach pod tereny zielone/rekreacyjne ludzi się pobudowali i nagle dowiadują się, że zamiast parku będą wysokie wieżowce. Wystarczyło 1-2-3 lata wcześniej ustalić plan zagospodarowania pod zabudowę wielorodzinną i nikt by tam domku nie kupił i nie byłoby problemu.
    Za błędy urzedników w planowaniu winy nie mogą ponosić mieszkańcy

  2. Bravo Radni.Dosc hegemonii dziadka Ferenca.To co robią deweloperzy w Rzeszowie to dziki zachód.Na ul.Lewakowskiego (os.Krakowska Południe)wycięto drzewa,zniszczono plac zabaw i boisko do piłki nożnej i koszykówki by na 20 arowej działce jakiś popaprany deweloper postawić mógł wiezowiec.No i postawił.Sciana w ścianę z już istniejącymi.A mieszkania kto kupił?Głównie dzicz z Ukrainy.Trzeba uciekać z tego miasta na obrzeża bo Ferenc robi tu getto.Ale już niedługo wybory.Polecisz pan Panie Ferenc…

  3. Jestem mieszkancem nowego osiedla na strazackiej.nie ma tam chodnikow,auta ledwo sie mijaja,droga nieoswietlona.2lata po wylaniu asfaltu kolejny deweloper zniszczyl droge i teraz stoi tam woda.na osiedlu kieszka blisko 600 osob.niektore inwestycje w rzeszowie sa realizowane bez pomyslu.niektore bloki buduje sie byle jak i pozniej naprawia za pieniadze wlascicieli.likwiduje sie tereny zielone,jest malo placow zabaw na nowych osiedlach,malo przedszkoli o zlobkow.jeslu taku ma byc rozwoj rzeszowa to ja sie pytam kto na tym zarabia i kto z miasta pozwala na to?

  4. Po zdjęciach widać że średnia ludzi którzy przyszli protestować to 70-75 czyli ludzi którzy już się dorobili i mają gdzie mieszkać, nie planują założyć tuta rodziny czy się sprowadzić z pod Rzeszowa. Niech tak dalej blokują to wam młodzi wyjadą do Lublina czy Krakowa za pracą. Kultys z Decem będą zadowoleni. Ci politycy szkodzą miastu i nie powinno się na nich głosować.

    • Niech sie sprowadzają i mieszkają w budynkach które zostaną wybudowane w miejscach pod takie inwestycje przeznaczonych. Teraz Ferenc będzie pier.olił że oni nie dbają o rozwój Rzeszowa bo sprzeciwili sie decyzji wodza haha nie sztuka budować wysokie budynki tu i tam bez żadnej koncepcji. Przykład: Bulwary park kolo stadionu MIEJSKIEGO 😉 bedzie stał tam ten blok jak jakas swieczka nie pasując swoja wysokością do otoczenia i bez żadnych perspektyw na przyszłość ze cos wokół powstanie bo brak tam miejsca 😉 z jednej strony rezerwat z drugiej wislok a z pozostałych drogi…

    • W takim przypadku trzeba zmienić prawie wszystkich, bo tylko jedna osoba była za, reszta przeciw. To powinno dać Ci trochę do myślenia. Tu nie chodzi tylko o budowanie bloków, bo tych z biegiem czasu będzie trzeba coraz więcej, ale najpierw zastanówmy się gdzie je budować. Mówimy teraz o konkretnym przypadku. Najpierw zapoznaj się z całą sytuacją, a później komentuj. Większość widzi tylko nagłówki i hejt leci, nie zapoznając się szczegółowo z omawianym problemem.

    • szkodzą miastu? Miasto to mieszkańcy. Rozumiem, że dla ciebie to norma że się ludzi oszukuje? Wiesz co to honor? Dotrzymywanie słowa? Plany zagospodarowania przestrzennego?

  5. No i bardzo dobrze. Doszło do tego, że na każdym wolnym kawałku ziemi deweloperzy chcą budować bloki, nawet tam gdzie w planie zagospodarowania przestrzennego są przeznaczone na rekreacje. Deweloperzy i z tego co widzę, niektórzy mieszkańcy, w ogóle chętnie by zlikwidowali wszystkie tereny zielone i postawili tam blokowiska, bo przecież Rzeszów musi się rozwijać… Mamy w Rzeszowie tereny, które są przeznaczone na zabudowę wielorodzinną – wg. planów zagospodarowania przestrzennego – więc tam budujmy bloki. No ale cóż, lepiej niszczmy tereny zielone, bo przecież nowi mieszkańcy Rzeszowa byle gdzie mieszkać nie będą 🙂 Rozumiem też osoby, które miałby by sąsiadować z tymi blokami. Budowanie kilku bloków na środku osiedla domków jednorodzinnych – idiotyzm. Wiele osób na to nie patrzy (wiele z nich mieszka w blokach, więc nie widzi problemu), ale gdyby to oni znaleźli się w takiej samej sytuacji, jestem przekonany, że już ustawialiby się w kolejce do podpisania sprzeciwu 🙂

    • Tyle że na Nowym Mieście na pustej działce budowlanej między blokami też protestowali, podobnie na ul Hetmańskiej., Jeśli nie pozwala się budować w centrum i na obrzeżach to gdzie Dec z Kultysem pozwolą? W Krakowie?

      • W Rzeszowie znajdują się tereny, które są przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną, tymi terenami są m.in okolice strefy Dworzysko, przestrzeń między ul. Przemysłową, a ul. Staroniwską, przestrzeń na Staromieściu, co można przeczytać w artykule. Abstrahując, mówimy tu o konkretnym przypadku, czyli o zmianie zagospodarowania przestrzennego. Teren, który od lat jest terenem zielonym, chcą zmieniać na budowlany, stawiając wśród wielu domów jednorodzinnych parę bloków. Jeżeli już coś zostało przeznaczone na rekreacje, to nie bez powodu, nie zmieniajmy teraz tego dla paru bloków. Terenów zielonych i tak nie mamy wiele, spójrzmy na inne miasta. Bloki są potrzebne tak samo jak parki i inne tereny zielone. Nie niszczmy jednego, dla drugiego. Nie wtrącam się w ogólną rozbudowę miasta. Wiem, że bloki trzeba budować. Ja mówię o tym konkretnym przypadku, który jest poruszany w tym materiale i cieszę się, że akurat w tym przypadku radni byli prawie jednogłośni. Według mnie prawidłowo. Pisze pani o Decu i Kultysie, ale proszę popatrzeć, że tylko jedna osoba była za, reszta przeciw. Nawet ludzie od Ferenca byli przeciwni. To znaczy jedno – budować tak, ale nie gdzie popadnie.

  6. Swego czasu oglądaliśmy tam szeregówki, deweloper zaklinał się na wszystkie świętości, że ma tam być park, minizoo i ogólnie pięknie. Nie wyszło jakoś do tej pory:)
    Za to na Armii Krajowej naprzeciwko Skarbca budują jakiś moloch, będą sobie z już tam stojącymi blokami w okna zaglądać.

  7. Jak zwykle Kultys zablokował. Inwestycja warta miliony które zostają w Rzeszowie a ten po staremu. Który to już raz szkodzi miastu? On chciałby Rzeszów na wielkość jak Czudec z lat 80-tych. Wyborcy powinni w kolejnych wyborach odesłać tego człowieka na zieloną trawkę. Na bezrobociu przemyśli swoje zachowanie.

    • Mieszkanko Rzeszowa. Nie tylko Kultys głosował przeciwko, więc to nie tak, że Kultys coś zablokował. Poza tym gość łatkę radnego blokującego inwestycje ma przypiętą od wielu lat i równocześnie jakoś dziwnym trafem od kilku kadencji jest ponownie wybierany. Więc chyba zdanie jego wyborców jest inne?
      Co to znaczy inwestycja warta miliony? Bo deweloper pospołu z Ferencem umyśleli sobie budować na terenie przeznaczonym pod rekreację? Mają tereny pod budownictwo mieszkaniowe jak to zostało wyżej napisane – niech tam budują. Dlaczego inwestycje w RZ muszą zawsze iść dziwną drogą: deweloper odkupuje jakiś teren bez MPZP (tu akurat plan był), często kupuje go względnie tanio od osób, które np. starały się o odzyskanie wywłaszczonych niegdyś gruntów (czasem wspomagane przez tegoż dewelopera i prawników, którzy takie osoby wyszukują i oferują im śmieszne kwoty za odstąpienie gruntu, w którego odzyskiwanie normalnie nikt by się nie bawił chodząc po urzędach i sądach, ale wyspecjalizowani cwaniacy są w tym dobrzy), potem uzyskuje od ratusza zgodę na budowę (mieszkańcy okolicy protestują, ale nikt ich nie słucha), bo przecież nie ma planu, a chce chłop budować więc niech robota się robi. To nic, że lokalizacja zabudowy jest przypadkowa, wkoło nie ma odpowiedniej sieci komunikacyjnej. Ważne, że kolejny cwaniak nabierze kolejnych jeleni na mieszkania wśród łąk z błogosławieństwem betonowego Tadka. Tylko, że z planowaniem zabudowy nie ma to nic wspólnego. Średniowieczne i starożytne miasta były wzorem planowania przy tym co się teraz dzieje.

Comments are closed.