Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

Lekarze rozpoczęli proces wybudzania ze śpiączki farmakologicznej 23-latkę, która pięć dni temu, w Rzeszowie, została postrzelona z broni palnej. Jak długo to potrwa, zależy od reakcji organizmu.

23-letnia Zuzanna G. z kulą w okolicach bioder i po dwóch skomplikowanych operacjach była zaintubowana, i oddychał za nią respirator. Jej stan ustabilizował się, więc lekarze zdecydowali, że zostanie wybudzona ze śpiączki farmakologicznej. 

 – Polega to na stopniowym zmniejszaniu leków nasennych. Lekarze cały czas obserwują reakcję organizmu. W czasie śpiączki za pacjentkę oddychał respirator, również praca nerek była wspomagana – mówi Tomasz Warchoł, rzecznik Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

Nie wiadomo, ile dokładnie potrwa wybudzanie. Wszystko zależy od reakcji organizmu na zmniejszane dawki leków. Gdy 23-latka będzie już przytomna, lekarze podejmą decyzję o kolejnej operacji. Muszą jeszcze usunąć kulę, która zatrzymała się w okolicach biodra Zuzanny.

Krwawy odbiór mieszkania 

Kobieta została postrzelona w piątek (15 lipca) po południu, gdy z rodzicami przyszła do  mieszkania w bloku przy ul. Siemiradzkiego 5. Chcieli odebrać klucze od najemców, którym skończyła się umowa. Nie zgodzili się na wyższy czynsz, więc właścicielka rozwiązała z nimi umowę. W piątek o godz. 17:00 mieli opuścić mieszkanie. 

Dwaj 24-latkowie, Mateusz M., mieszkaniec Tarnobrzega, i Sebastian S., mieszkaniec powiatu rzeszowskiego nie chcieli otworzyć drzwi, wezwano ślusarza, a później rozegrały się dramatyczne sceny. 

Ojciec kobiety, 74-letni Julian M., został spryskany gazem pieprzowym, a do 23-latki został oddany jeden strzał. Za broń sięgnął, jak twierdzi prokuratura, Sebastian S. Kula przeszyła przedramię i przedostała się do brzucha. Kobieta w stanie zagrożenia życia została przewieziona do KSW nr 2 przy ul. Lwowskiej.

Sprawcy nie uciekali, zostali zatrzymani i przesłuchani, usłyszeli zarzut usiłowania zabójstwa, grozi im dożywocie, trafili na trzy miesiące do aresztu. Nie przyznają się do winy. 

agnieszka.lipska@rzeszow-news.pl

Reklama