Reklama

Kilka tysięcy osób przeszło ulicami Rzeszowa w V Marszu dla Życia i Rodziny. Protestowali przeciwko aborcji i in vitro. Uroczyste przemówienia przerwał im… „Pan Tik-Tak”.

[Not a valid template]

 

Marsz wyruszył o godz. 13:00 z kościoła oo. Bernardynów, gdzie wcześniej odbyła się msza święta. Kilkutysięczny tłum, eskortowany przez policję, przemaszerował ulicami Sobieskiego, Targową, Szopena i Aleją pod Kasztanami pod fontannę multimedialną.

„Ambasadorem” marszu była Agata Rejman, położna z rzeszowskiego szpitala „Pro-Familia, która kilka miesięcy temu publicznie powiedziała, że w placówce „zabijane są dzieci”, a w konsekwencji naraziła się na kłopoty sądowe. Rejman jest dziś dla obrońców życia symbolem walki o ochronę tradycyjnego modelu rodziny. Szczególnie wykorzystują ją prawicowi politycy.

Na zamieszczonym w internecie filmiku Rejman zachęcała do udziału w niedzielnym marszu i pisała: „Wszyscy musimy pokazać młodemu pokoleniu, uczyć je od najmłodszych lat szacunku do życia ludzkiego od poczęcia. Jako matka jestem dumna ze swoich dzieci. One wiedzą, czym jest aborcja, że jest to zabijanie nienarodzonych. Przykład uczy najpiękniej, więcej niż słowa, dlatego bądźmy przykładem dla naszych dzieci”.

Rejman na marsz ostatecznie nie przyszła z powodu kłopotów ze zdrowiem. Przyszedł za to jej mąż, Kazimierz Rejman.

Seksedukacja to deprawacja

– Na flagach, które trzymam w ręce, widać normalny, tradycyjny model rodziny, bo to chcemy propagować wśród społeczeństwa. Ma być mama, tata i dzieci – przekonywał Przemysław Bazak z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. – Rodzina to kobieta i mężczyzna, bo tylko taki związek może normalnie wychowywać dzieci. Jeśli mówimy o związkach partnerskich, to oczywiste i naturalne, że takie osoby nie mogą wychowywać dzieci, nawet adoptując, bo to niezdrowe i chore. Jesteśmy tu po to, by demonstrować nasze moralne i normalne zasady oraz zdrowy tryb życia.

Wśród manifestantów przeważali ludzie młodzi. Szczególnie wyróżniała się młodzież w mundurkach szkolnych z katolickiego liceum sióstr Prezentek. – Rodzice od dziecka wychowywali mnie w atmosferze obrony życia i szanowania rodziny, to dla mnie bardzo ważne i ważne by uświadamiać to innym ludziom – wyjaśniała 18-letnia Maja, która w marszu wzięła udział po raz drugi. – Rodzina to lokata dla naszego kraju, która później zakiełkuje. To etap długotrwały, ale przyniesie profity w przyszłości.

Na marsz przyjechały osoby z całego województwa: z Dębicy, Kolbuszowej, Błażowej, Jasła, Łańcuta czy Przemyśla. Nieśli z sobą transparenty z hasłami: „W szpitalu Pro Familia zabija się chore dzieci”, „Seksedukacja to deprawacja”, „Życie jest darem”, „Jestem prolife”, „Dziecko + mama + tata = rodzina”. Wielki baner z napisem „STOP Gender” niosło aż sześć osób. Na marsz przybyli licznie nacjonaliści z Rzeszowa, Dębicy i Kolbuszowej. Na swoich banerach mieli napisane m.in. „Tradycyjne wartości, nowoczesny patriotyzm”. W marszu uczestniczyli także księża.

Uczestnicy marszu zepsuli odpoczynek

W tłumie dało się wyłuskać również kilku prawicowych polityków. Był m.in. senator Polski Razem Kazimierz Jaworski oraz poseł Kazimierz Ziobro z Solidarnej Polski. Obaj bez powodzenia startowali w ostatnich wyborach do europarlamentu. Starosta rzeszowski Józef Jodłowski w jednym rzędzie maszerował z nowym europosłem PiS Stanisławem Ożogiem.

Kilkutysięczny tłum manifestantów na plac przy fontannie multimedialnej zaprowadził organizator marszu Jacek Kotula. Przez megafon wykrzykiwał: „Życie chronisz – świat obronisz”.

Nie wszyscy mieszkańcy Rzeszowa byli jednak zadowoleni z tego, że marsz wszedł na plac przy fontannie. Niektórzy na widok manifestujących zaczęli zabierać dzieci i uciekać. – Kto to widział, żeby tak nam psuć niedzielę. Przyszliśmy tu z dziećmi, by obejrzeć pokaz multimedialny, by wypocząć. Zepsuli nam odpoczynek – mówiła jedna z mam, która zabrała z placu dwójkę dzieci.

Przemówienia na placu obrońców życia na placu w pewnym momencie zostały przerwane przez piosenkę Pana Tik-Taka. Nikt z manifestantów jednak nie protestował, a narodowcy przy „Pszczółce Mai” zaczęli rytmicznie wymachiwać flagami. Również „Pan Kleks” spodobał się obrońcom życia, którzy nucili pod nosem piosenki z dzieciństwa.

Lekarze bez prawa do własnego sumienia?

Podczas pokazu multimedialnego dla dzieci, atmosfera się na tyle rozluźniła, że niektórzy uczestnicy marszu zaczęli zwijać flagi i składać banery. Jednak po zakończonym pokazie wrócono do podniosłej atmosfery. Jako pierwszy, w imieniu lekarzy, wypowiedział się znany rzeszowski ginekolog Witold Skręt.

– Ciesze się, że widzę tu tak wielu ludzi, którzy są za życiem. O lekarzach ginekologii myśli się i mówi różnie, jednak my również szanujemy życie i ludzi. To polski system i prawo chce z nas zrobić sprzedawców procedur medycznych, nie dając nam prawa do własnego sumienia i działania zgodnie z przekonaniami. Jeśli nawet odmówimy wykonania danego zabiegu, to musimy wskazać innego lekarza, co czyni nas współodpowiedzialnymi – przekonywał Skręt i poprosił o modlitwę za lekarzy.

W imieniu położnych wypowiadała się Kazimiera Trojanowska, która twierdziła, że przez swoje przekonania ona i jej koleżanki nie chcą brać udziału w zabiegach aborcji. – Każda położna jest za życiem. W tej chwili mamy czasy, że możemy odmówić, ale kiedyś nie miałyśmy takiego luksusu. Raz uczestniczyłam przy zabiegu aborcji. Były to bliźniaki i wtedy zemdlałam – mówiła wzruszona. – Dziękuję Bogu, że ten problem, kiedy zmuszano nas do asystowania przy aborcji, już nie istnieje. Ale pamiętajmy, że nasz szacunek i nasza opieka należy się każdej kobiecie.

Swoje „pięć minut” miał także europoseł PiS Stanisław Ożóg. – W Europie próbuje się obdzierać nas z wartości, wiary i tradycji, a ja tam będę mówił w sposób jednoznaczny, co jest wartością, jaką rolę pełni wiara i ochrona życia – zapowiedział Ożóg.

Każdy z manifestujących mógł też dostać listę podkarpackich szpitali, w których dokonano aborcji oraz podpisać listę w obronie Agaty Rejman.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: