Zdjęcie: Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie
Reklama

Teatr skłania do różnych rzeczy – refleksji, łez, uśmiechu. Niektórych skłania także do oświadczyn. Tak było w przypadku Krystiana Lecha, który oświadczył się swojej partnerce podczas spektaklu w Teatrze im W. Siemaszkowej w Rzeszowie.

O tym, że kultura łączy wiadomo nie od dziś. O tym, że łączy na zawsze widownia “Siemaszki” miała okazję przekonać się w niedzielę podczas spektaklu „Szalone nożyczki”. To właśnie wtedy na scenę zaproszono 24-letnią Annę Busztę.

Kobieta nie wiedziała, że zaproszenie nie jest tylko zwykłym wejściem na scenę, ale od tego momentu zmieni się jej życie. Gdy usiadła wygodnie w fotelu, aktorzy wyczytali także imię jej 25-letniego partnera Krystiana Lecha, który wkroczył na scenę z… pierścionkiem zaręczynowym.

– To było totalne zaskoczenie. Bez wahania powiedziałam „tak”. To był najpiękniejszy wieczór w moim życiu – mówi nam dziś Anna Buszta.

O całym przedsięwzięciu wcześniej wiedzieli tylko obecny narzeczony Anny, Krystian, jego szwagier i mama. 25-latek, który pracuje w policji, na taki odważny krok zdecydował się, ponieważ chciał, aby jego partnerka ten moment zapamiętała do końca życia.

– Byliśmy już na tym spektaklu razem, jakieś 1,5 roku temu. Już wtedy wiedziałem, że muszę to zrobić tutaj. Zadzwoniłem do dyrekcji teatru, omówiliśmy szczegóły, a aktorzy wymyślili, jak to rozegrać – opowiada nam Krystian Lech.

Zdjęcie: Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie

Plan był taki, że ekipa „Szalonych nożyczek” na koniec miała szukać fryzjera (Anna pracuje jako fryzjerka), który zajmie miejsce skazanego w spektaklu. Wówczas rękę podniosła Anna. Aktorzy wiedzieli, że mają ją wybrać i zaprosić na scenę. Potem na niej pojawił się Krystian i pełna sala była świadkiem przepięknych oświadczyn.

– Teatr wymyślił to fantastycznie. Ania była w szoku. Nie widziała już sama, czy płacze, czy się śmieje. Też byłem zestresowany – wspomina Krystian.

Świadkiem oświadczyn, poza ogromną publicznością, byli mama, siostra i szwagier Krystiana oraz siostra i szwagier Anny. – Moich rodziców nie było z uwagi na chorobę. Gdy jednak do nich po wszystkim zadzwoniłam, byli bardzo zadowoleni – mówi Krystian Lech. 

Anna i Krystian są parą od 2,5 roku. Ten wyjątkowy moment możecie zobaczyć TUTAJ. 

 

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

2 KOMENTARZE

  1. Jeszcze raz napiszę, gdyż ja i inni czytelnicy zwracali pani na to uwagę. Szanowna pani redaktor Teatr im. Wandy Siemaszkowej to nie jest budka z piwem tylko obiekt kultury i co najmniej nie wypada aby był tak określany. Ponadto sama Wanda Siemaszkowa była zbyt wielką postacią by również kojarzyć ją z jakąś siemaszką. Proszę nie kreować określeń nie adekwatnych do powagi budynków. Jako rodowity rzeszowianin, polak – nie życzę sobie robienia jaj z języka polskiego.

Comments are closed.