Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

Ratusz musi zrobić ponowne badania i przygotować specjalny raport. Ile to potrwa? Nie wiadomo. Mieszkańcy nadali żyją w smrodzie i hałasie. 

Pod koniec lutego br. miasto Rzeszów wycofało zakładom Res-Drob wydane w 2010 roku pozwolenie zintegrowane, które określa m.in. pory uboju kurczaków. Miasto całą procedurę rozpoczęło jeszcze we wrześniu 2018 roku, po kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

Z materiałów zgromadzonych przez ratusz, na podstawie których wycofano pozwolenie, wynikało, że Res-Drob przekroczył dopuszczalne normy hałasu. Odnotowano także, że samochody dostawcze z drobiem na ubój przyjeżdżały do zakładu przed 6:00 rano. Res-Drob mógł ubój wykonywać w godz. 6:00-22:00.

Kontrola wykazała też nieprawidłowości związane z podczyszczalnią ścieków. Wycofania pozwolenia zakładom domagali się także działacze Stowarzyszenie Nasz Czysty i Zdrowy Rzeszów, które powstało na os. 1000-lecia. Od lat przez działalność Res-Drobu mieszkańcy żyją w permanentnym smrodzie i hałasie.

Mimo, że ratusz wycofał pozwolenie dla Res-Drobu prawie pół roku temu, to jednak w zakładzie wciąż trwała produkcja. Dlaczego? Bo wydana przez miasto decyzja nie była prawomocna. Res-Drobowi przysługiwało odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i z tej możliwości skorzystały – w kwietniu. 

Damian Pawłowski, rzecznik Res-Drobu, tłumaczył wówczas, że zakład ma dokumenty, które świadczą o tym, że uchybienia wskazywane przez ratusz nie są łamane. Po dwóch miesiącach – 21 czerwca br. – okazało się, że SKO uchyliło decyzję miasta i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa, wyjaśnia, że SKO wezwało ratusz do przeprowadzenia ponownych pomiarów hałasu i zanieczyszczeń. – SKO nakazało nam także przygotować raport na temat tego, jakie skutki społeczne wywołałoby zamknięcie zakładu. Chodzi o to, ile ludzi straciłoby wówczas pracę – wyjaśnia rzecznik Chłodnicki. 

Dziś trudno określić, ile potrwa przygotowanie raportu i ponownych pomiarów hałasu. Dla mieszkańców 1000-lecia i Króla Augusta oznacza to jedno – życie w smrodzie i hałasie do nie wiadomo kiedy. Stowarzyszenie Nasz Czysty i Zdrowy Rzeszów decyzję SKO ocenia krytycznie.

“Wiąże się to z odwlekaniem, grą na czas, stwarzaniem cynicznemu i pozbawionemu jakiejkolwiek etyki przedsiębiorcy warunków, by mógł prowadzić dotychczasową działalność, w której na co dzień łamane jest prawo i pozwolenie zintegrowane” – czytamy na stronie stowarzyszenia. 

Jego działacze uważają, że brak ostatecznej decyzji, czy Res-Drob może działać na obecnych zasadach uderza najbardziej w mieszkańców, których życie “urąga godności”. 

“Działanie lokalnych instytucji odbieramy jako grę na zwłokę pozwalającą na to, by ani przedsiębiorcy, ani organów kontrolnych przymykających oko na lata rażących zaniedbań nie spotkały żadne konsekwencje” – twierdzi Stowarzyszenie Nasz Czysty i Zdrowy Rzeszów. 

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: