Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Przeprosiny i wypłata 10 tys. zł zadośćuczynienia – to kary wobec władz Radia Rzeszów za mobbingowanie byłej już dziennikarki rozgłośni Grażyny Bochenek.

O prawomocnym wyroku, jaki zapadł 3 marca br. w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie, poinformowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która udzielała pomocy prawnej Grażynie Bochenek.

Satysfakcja i ulga

Pierwszy wyrok w tej sprawie, również korzystny dla Bochenek, zapadł w marcu 2021 roku w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. Władze Radia Rzeszów, którym kieruje Przemysław Tejkowski, odwołały się od wyroku. 

Prawomocne rozstrzygnięcie także okazało się zwycięskie dla Grażyny Bochenek. „Czuję satysfakcję i ulgę, że zapadł taki właśnie wyrok, mam też wdzięczność dla wszystkich, którzy mi w tej drodze towarzyszyli” – napisała na Facebooku. 

Władze Radia Rzeszów mają przeprosić Grażynę Bochenek za mobbingowanie jej. Przeprosiny mają się ukazać na internetowej stronie rzeszowskich „Nowin”, rzeszowskiej „Gazety Wyborczej” i w branżowym serwisie WirtualneMedia.pl.

Rozgłośnia ma również wypłacić Grażynie Bochenek 10 tys. zł zadośćuczynienia. 

Duda – figurant. I się zaczęło

Bochenek przez trzy lata toczyła sądową batalię z „dobrozmianowymi” władzami Radia Rzeszów. Zaczęła ją po 6 września 2018 roku, gdy prowadząc audycję „Kalejdoskop”, dopuściła na antenę opinię słuchacza, który Andrzeja Dudę nazwał „figurantem”. 

Tejkowski chciał, żeby dziennikarkę ścigała prokuratura za znieważenie głowy państwa. Ukarał Bochenek naganą (w czerwcu 2019 roku uchylił ją sąd rejonowy), odsunął ją od prowadzenia audycji na żywo, magazynów informacyjnych, serwisów dla kierowców.

Przemysław Tejkowski dyscyplinarnie zwolnił dziennikarkę, gdy ta w maju 2019 r., będąc na L4, trzy razy przyszła na chwilę do pracy. Tejkowski zarzucił Bochenek ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. To był akt zemsty za pozew dziennikarki o mobbing. 

Grażyna Bochenek w listopadzie 2020 r. wygrała proces, w którym domagała się powrotu do pracy. Sąd uznał wtedy, że zwolnienie dziennikarki było bezprawne, nieprawidłowe i wadliwe. Bochenek wróciła do radia, procesując się nadal w sprawie o mobbing.

Trybu „autocenzura” nie włączyła

Z radia odeszła sama, pod koniec kwietnia 2021 roku. „Nie jestem w stanie, nie potrafię i nie chcę być częścią instytucji, która obiektywizmu już nawet nie udaje” – tłumaczyła wtedy powody odejścia Grażyna Bochenek

Teraz ostatecznie wygrała proces o mobbing. Na Facebooku kilka dni temu Bochenek napisała, że jest sobie wdzięczna, że we wrześniu 2018 r. nie włączyła trybu „autocenzura” i wyemitowała telefon od słuchacza, który prezydenta Andrzeja Dudę nazwał „figurantem”. 

„Nie było żadnego merytorycznego powodu, żeby zrobić inaczej, nie miałam i nie mam co do tego wątpliwości, mimo późniejszych konsekwencji” – dodała Grażyna Bochenek, która obecnie jest rzecznikiem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. 

W ub. r. napisała książkę „Fredek, Rzeszów, Hollywood. Opowieści o Fredzie Zinnemannie”. To opis dziejów przedwojennego Rzeszowa oraz zagadek życiorysu jednego z najsławniejszych magów światowego kina, który urodził się właśnie w Rzeszowie. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama