Reklama

Jarosław Gowin, lider Polski Razem, który w środę odwiedził Rzeszów, uważa, że marszałek podkarpacki Władysław Ortyl jest jednak zakładnikiem swojej partii PiS.  – To, co się dzieje obecnie w urzędzie marszałkowskim jest bulwersujące – mówił były minister sprawiedliwości.

[Not a valid template]

 

Kandydaci Polski Razem do europarlamentu na czele z liderem partii Jarosławem Gowinem przekonywali przed urzędem marszałkowskim w Rzeszowie, że konieczna jest zmiana politycznych elit.

– Podkarpacki urząd jest sławny od kilku tygodni, dlatego chcemy zmian. Prezes Jarosław Gowin będąc ministrem pokazał determinację, chociaż Platforma zablokowała jego działania. Na szczęście nie złamała człowieka – przekonywał senator Kazimierz Jaworski, podkarpacka „jedynka” PR w wyborach do Parlamentu Europejskiego. – W urzędzie od wielu kadencji zmieniają się zarządy, a nie ludzie. Chcemy pokazać, że można to zmienić.

Jaworski dodaje, że od 2007 roku, gdy on był w sejmiku podkarpackim, nic się nie zmieniło.

Jarosław Gowin podkreślał, że ciągła wymiana władzy między PO, a PiS jest zła, a to dokładnie widać zarówno na szczeblu krajowym jak i samorządowym. – Od dziesięciu lat Polska niszczona jest przez jałowy konflikt pomiędzy Donaldem Tuskiem, a Jarosławem Kaczyńskim. Ci dwaj politycy starają się nas przekonać, że różnią się we wszystkim, ale jak się im przyjrzeć, to widać uderzające podobieństwo. Tusk ukradł 150 mld złotych prywatnych oszczędności Polaków, Kaczyński zapowiada, że pójdzie w tej grabieży jeszcze dalej – mówił Gowin.

Były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL uważa, że to, co dzieje się w urzędzie marszałkowskim jest przykładem na symbiozę PO i PiS. Według niego zmieniają się szyldy partyjne, ale rządzą ci sami ludzie, a stanowiska w zarządach i podległych jednostkach wykorzystywane są nie w interesie mieszkańców Podkarpacia, a w interesach konkretnych rodzin.

Przypomnijmy, kilkanaście dni temu media ujawniły powiązania rodzinne w urzędzie marszałkowskim. Paweł Stochmal, wicedyrektor Filharmonii Podkarpackiej, prywatnie zięć wicemarszałka Jana Burka, miał powiązania z firmami, które dostawały unijne pieniądze przechodzące przez urząd marszałkowski.

– Jestem człowiekiem stąd. Do osiemnastego roku życia wychowywałem się w Jaśle i żyję prostymi wartościami, które bliskie są setkom tysięcy ludzi z Podkarpacia. Chodzi o rodzinę, naród, patriotyzm i wiarę. To, co się dzieje obecnie w urzędzie jest bulwersujące, bo o tym, kto rządzi decydują głosy osób, które przerzucają swoje poparcie raz na Platformę, a raz na PiS. Dlatego po wyborach będziemy chcieli przewietrzyć samorząd podkarpacki – zapowiedział Gowin. – Dobrze znam marszałka Ortyla i jest ostatnią osobą, którą mógłbym oskarżyć o skłonności do nepotyzmu. Wierzę, że będzie próbował oczyścić sytuacje, ale wygląda na to, że jest zakładnikiem swojej partii, która przejęła władzę dzięki kupczeniu stanowiskami.

Gowin dodaje, że politycy PO nagle odkryli nepotyzm w urzędzie, a to rozpoczęło się już w czasach, kiedy obecny wicemarszałek Jan Burek zasiadał w zarządzie z ramienia PO do maja zeszłego roku. – Wtedy to im nie przeszkadzało, a dziś próbują zbić na tym kapitał polityczny atakując PiS, a widać wyraźnie, że jedna partia warta jest drugiej – podsumował Jarosław Gowin.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: