Zdjęcie: Ewa Szyfner / Rzeszów News
Reklama

Prawie 7 tysięcy osób wzięło udział w pięciu biegach, które w tym roku odbyły się w Rzeszowie. Rekordowy był 6. Bieg Niepodległości. Rozdano łącznie ponad 500 pucharów. 

W piątek w ratuszu podsumowano tegoroczny sezon biegowy. Składały się na niego: 11. PKO Maraton Rzeszowski, 3. SPARing (10 km), 4. Bieg o Puchar Pratt&Whitney (5 km), 6. Półmaraton Rzeszowski i 6. Bieg Niepodległości (10 km).

W podsumowaniu uczestniczyły m.in. władze Rzeszowa; Matylda Kowal, mistrzyni Polski w biegach długodystansowych, a także Piotr Kobylarz i Agnieszka Dziama, którzy po raz drugi z rzędu obronili miejsce lidera w biegach o Puchar Rzeszowa.

Maraton Rzeszowski w tym roku ukończyło ponad 1600 osób, SPAR-ing – ponad 1500, Bieg o Puchar Pratt&Whitney – ponad 800, Półmaraton Rzeszowski – prawie 1000, w Biegu Niepodległości uczestniczyło 1856 zawodników. To właśnie ten ostatni cieszy się największą popularnością.

– W tym roku padł rekord frekwencji – mówi Mirosław Wierzbicki, prezes Stowarzyszenia Rzeszów Biega, które wspólnie z Urzędem Miasta Rzeszowa organizowało biegi. 

Tegoroczna odsłona Biegu Niepodległości była wyjątkowa. Z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę uczestnicy biegli z 25-metrową flagą biało-czerwoną. Trzymało ją 30 osób. W rzeszowskich biegach dominują mężczyźni, stanowią około 70 procent wszystkich uczestników, najwięcej biegaczy jest w przedziale wiekowym 20-40 lat. 

Rzeszowskie biegi mogą pochwalić się także utytułowanymi zawodnikami takimi, jak m.in. Anna Sabat, Szymon Kurek, Mateusz Damczyszak, Przemysław Dąbrowski, czy małżeństwo Ochałów. W tym sezonie nie zabrakło także zawodników z Kenii, Ukrainy, Etiopii, Węgier, czy nawet z Chin. – Startuje u nas elita biegania długodystansowego – chwali się Mirosław Wierzbicki.

Z ciekawostek, podczas pięciu biegów jego uczestnicy zjedli 1,5 tysiąca tony bananów, 100 litrów zupy i 2,5 tysiąca czekolad. Na mecie każdego biegu wypito średnio 2,5 tysiąca litrów wody. Organizatorzy rozdali ponad 500 pucharów i nagród o łącznej wartości 60 tys. zł.

– Mamy nadzieję, że liczba zawodników w rzeszowskich biegaczach z roku na rok będzie rosła, bo to imprezy dla każdego, kto lubi biegać – uważa Stanisław Sienko, wiceprezydent Rzeszowa. – Podczas biegów każdy jest ważny, nie tylko zwycięzcy. Jestem pełen podziwu dla każdego, kto biega i kto wkłada w to tak ogromny wysiłek – zaznacza.

Organizatorzy zdradzili także harmonogram biegów na przyszły rok. 7 kwietnia odbędzie się 12. PKO Maraton Rzeszowski, 1 czerwca – 4. SPARing, 5 października – Bieg o Puchar Pratt&Whitney, 6 października – Półmaraton Rzeszowski i 11 listopada – Bieg Niepodległości.

Przy okazji biegów pojawia się coraz więcej komentarzy, by organizatorzy imprez starali się je organizować poza centrum miasta. Biegi oznaczają bowiem regularne zamykanie na wiele godzin rzeszowskich ulic. Skarżą się na to najczęściej kierowcy. Czy takie głosy docierają do ratusza?

– Jeden na 99 pozytywnych, ale tak jest zawsze. Staramy się, by utrudnienia w ruchu były jak najmniejsze – mówi Marcin Stopa, sekretarz miasta Rzeszowa, który sam jest zapalonym biegaczem. – Biegi odbywają się na ogół w niedzielę. Zawsze staramy się  o to, by nie blokować wyjazdów z osiedli i jedna “nitka” zawsze była wolna – dodaje.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. 1 na 99, ciekawe jak to “zapalony” biegacz M. Stopa policzył. Ilu by nie było niezadowolonych z asfaltowego ganiania się po Rzeszowie, racji mieć nie mogą. Władza wie lepiej, co dla nas jest dobre. Jak za PRL-u.

Comments are closed.