Zdjęcie: Urszula Chrobak / Rzeszów News
Reklama

Poręczenia majątkowe, zakazy opuszczania kraju i dozory policyjne zastosowała Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie wobec siedmiu osób, które są podejrzane o wyłudzenie 9 mln zł dopłat z Unii Europejskiej. 

W czwartek wieczorem prokuratura zakończyła przesłuchiwanie Anny O. i Michała O., małżeństwa, które jest właścicielem 800-hektarowego gospodarstwa rybnego z kompleksem stawów koło Przemyśla tuż przy granicy z Ukrainą. To oni są głównymi podejrzanymi w tej sprawie.

– Małżeństwo złożyło obszerne wyjaśnienia. Oboje opisali cały proceder. Wobec nich zastosowaliśmy poręczenia majątkowe w wysokości po 500 tys. zł i zakaz opuszczania kraju. Jednocześnie zabezpieczyliśmy mienie o wartości 9 mln zł na poczet ewentualnego obowiązku naprawienia szkody – mówi nam Edyta Lenart, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. 

Poręczenia majątkowe (po 50 tys. zł) prokuratura zastosowała także wobec małżeństwa Ireneusza P. i Katarzyny P., które w Łańcucie prowadziło biuro, obsługujące przedsiębiorców. Małżeństwo P. również ma zakaz opuszczania kraju. Prokuratura postawiła im zarzuty pomocnictwa w oszustwach i wyłudzeniu 9 mln zł unijnych dopłat. 

Za granicę nie mogą wyjeżdżać także trzy inne osoby, które dostały zarzuty w śledztwie: Jan B., Henryk B. oraz Katarzyna R.-K. Formalnie byli dzierżawcami działek gospodarstwa rybnego, które podzielono tylko po to, by podejrzani mogli przez cała lata wyłudzać unijne dopłaty.

Prokuratura twierdzi, że dzierżawcy byli tylko “słupami”, bo unijne pieniądze w duże mierze trafiały ostatecznie do właścicieli gospodarstwa. Formalni dzierżawcy, oprócz zakazu opuszczania kraju, mają także dozory policyjne. 

– Sprawa ma charakter rozwojowy – dodaje prokurator Lenart. Wszystkim siedmiu osobom grozi do 10 lat więzienia. Po przesłuchaniu podejrzani zostali zwolnieni do domów. Wszyscy zostali zatrzymani w środę przez rzeszowskich funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. 

W czwartek prokuratura podejrzanym postawiła zarzuty oszustwa, wyłudzenia i pomocnictwo w wyłudzeniu 9 mln zł unijnych dopłat, które wypłaca Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Z ustaleń śledczych wynika, że do wyłudzeń dochodziło w latach 2004-2016. CBA podejrzewa, że kwota wyłudzonych pieniędzy może sięgać nawet 30 mln zł. 

Mechanizm oszustw był banalnie prosty. Działki gospodarstwa podzielono na mniejsze, a potem fikcyjne dokumenty przedstawiano do ARiMR. Na tej podstawie Agencja wypłacała pieniądze. – Dzierżawcy byli „słupami”. Aby zachować ciągłość wypłacania dotacji po pięciu latach musiał się zmieniać dzierżawca gospodarstwa – mówiła nam Edyta Lenart.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.