pożar cysterny
Zdjęcie: Dominika, czytelniczka Rzeszów News
Reklama

Dramatyczne sceny na autostradzie A4 pod Łańcutem. Płonącą cysternę mijały dziesiątki samochodów, w tym wojskowa kolumna, ale – jak relacjonują świadkowie – nikt nie kwapił się do pomocy. W efekcie utrudnienia na drodze, w ocenie służb, potrwają minimum piętnaście godzin.

Kierowca ciężarówki mógł liczyć jedynie na solidarność innych truckerów i jednego kierowcy, który zawrócił, widząc zagrożenie. Służby opanowały ogień dopiero około północy.

Do groźnego zdarzenia doszło w środę wieczorem, 14 stycznia, w rejonie miejscowości Łukawiec (odcinek między węzłami Łańcut a Rzeszów Wschód). Zapaliła się tam cysterna przewożąca substancje płynne. O pierwszych doniesieniach z miejsca zdarzenia i zablokowaniu autostrady informowaliśmy w nocy w artykule: Pożar cysterny na autostradzie A4. Węzeł Łańcut zablokowany, wyznaczono objazdy.

Obojętność na A4

Do naszej redakcji napisała czytelniczka, która była bezpośrednim świadkiem walki z żywiołem, zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe. W swoim liście zwraca uwagę na postawę innych uczestników ruchu.

– Sytuacja mogłaby być zdecydowanie szybciej opanowana, gdyby samochody mijające cysternę się zatrzymały, a inni kierowcy nie wykazali się znieczulicą – pisze kobieta.

Jej relacja rzuca cień na zachowanie kierowców, którzy tej nocy podróżowali autostradą. Według niej, obok płonącego kolosa przejeżdżała nawet kolumna pojazdów wojskowych, jednak żaden z nich nie zatrzymał się, by pomóc w gaszeniu czy zabezpieczeniu miejsca.

– Zajęło trochę czasu, zanim kierowca jadący w przeciwnym kierunku zawrócił w Łańcucie, żeby udzielić pomocy – relacjonuje czytelniczka.

Zdjęcia: Dominika, czytelniczka Rzeszów News

Reklama

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

Solidarność truckerów

Na szczęście kierowca płonącego zestawu nie został sam. Z pomocą ruszyli mu inni kierowcy ciężarówek (TIR-ów), którzy nadjechali chwilę później. To oni, wspólnymi siłami, podjęli kluczową decyzję o odczepieniu ciągnika siodłowego od płonącej naczepy. Manewr ten zapobiegł rozprzestrzenieniu się ognia na kabinę i ocaliło najdroższą część zestawu.

Zdjęcia przesłane przez czytelniczkę dokumentują dramatyzm chwili. Pożar wybuchł ewidentnie w obszarze kół i objął opony. Kierowca próbował gasić ogień używając tego co miał pod ręką.

Ogień ugaszony, ale trzeba objeżdżać 

Jak wynika z ustaleń służb, pożar udało się ugasić po około 1,5 godziny akcji. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Sytuacja na drodze powoli wraca do normy, choć kierowcy wciąż muszą liczyć się z utrudnieniami.

Uszkodzona cysterna znajduje się na pasie awaryjnym i prawym, gdzie oczekuje na przepompowanie przewożonej substancji – operacja ta może potrwać do godzin porannych. Ruch w kierunku Krakowa został częściowo udrożniony i odbywa się obecnie lewym pasem.

Jak informuje GDDKiA, funkcjonuje objazd w kierunku Kraków. Pojazdy kierowane są na Węźle Łańcut na DW 877, a następnie na DK 94 kierunek Rzeszów. Ponowny wjazd na autostradę możliwy na Węźle Rzeszów Północ lub Rzeszów Zachód.

Objazd w kierunku Korczowa: pojazdy kierowane są na Węźle Rzeszów Wschód na Dk97, a następnie na DK 94 kierunek Łańcut. Ponowny wjazd na autostradę możliwy na W. Łańcut (mob)

Czytaj więcej: 

Niespodzianka pod asfaltem. Droga przez zaporę zamknięta do “nie wiadomo kiedy”

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama