Zdjęcie: Porodówka w Nowej Dębie zostanie zlikwidowana (fot. SP ZOZ w Nowej Dębie / Pixabay)
Reklama

To może być kolejny cios dla kobiet w regionie. Decyzja w sprawie oddziału ginekologiczno-położniczego w Nowej Dębie (pow. tarnobrzeski) zapadnie w najbliższych godzinach i już teraz wywołuje ogromne kontrowersje. Stawką jest nie tylko jeden oddział, ale przyszłość opieki okołoporodowej na całym Podkarpaciu.

W Nowej Dębie ważą się losy oddziału, który dla wielu mieszkańców jest kluczowy.

Decyzja o likwidacji coraz bliżej

Rada Powiatu Tarnobrzeskiego ma zdecydować o przyszłości oddziału ginekologiczno-położniczego oraz neonatologii w szpitalu w Nowej Dębie. Wniosek w tej sprawie został już złożony przez zarząd powiatu i to radni zdecydują, czy oddział zostanie zamknięty. Podczas konferencji prasowej przed szpitalem, do tych zamierzeń odnieśli się politycy Prawa i Sprawiedliwości.

– To wyraźnie jasny sygnał dla kobiet, które mogą czuć się zagrożone, by nie rodzić dzieci. Przy niżu demograficznym, który dotyka bardzo Polskę, jest to polityka, która nie służy temu, by ten niekorzystny trend odmienić. Obraz decyzji dotyczących zamykania kolejnych oddziałów ginekologiczno-położniczych to także rzeczywisty obraz służby zdrowia na Podkarpaciu oraz w Polsce – stwierdziła posłanka Ewa Leniart.

Nawiązała także do zlikwidowanych w poprzednich miesiącach porodówkach w Lesku i Leżajsku, a także podobnych decyzji, które zapadły wcześniej w sprawie oddziałów w Przeworsku oraz Nisku. Już niebawem Nowa Dęba może dołączyć do rosnącej listy miast, które w ostatnich latach straciły swoje porodówki, co znacząco ograniczyło dostępność opieki dla kobiet.

Podkarpackie porodówki znikają

Problem nie dotyczy tylko jednego szpitala. W ostatnich latach Podkarpacie straciło kilka oddziałów położniczych, a trend ten wpisuje się w sytuację ogólnopolską. – W perspektywie ostatnich dwóch lat widzimy, że działania prowadzone konsekwentnie przez Ministerstwo Zdrowia rząd Donalda Tuska doprowadziły do likwidacji w skali kraju 60 oddziałów ginekologiczno-położniczych – twierdzi Leniart.

Jednym z głównych powodów planowanych zmian są problemy finansowe szpitali. Wiele placówek powiatowych od lat zmaga się z rosnącymi kosztami i niedofinansowaniem. Pomysłem rządu na ratowanie sytuacji jest skupianie się na rozwijaniu większych placówek medycznych zawierających porodówki, a także ratowaniu mniejszych szpitali, które mają otrzymać szansę na przetrwanie w nieco innej formie.

– W zasadzie nie ma szpitala, czy to powiatowego, czy to wojewódzkiego, który nie miałby problemów finansowych, który nie generowałby straty, a to ze względu na brak wypłaty nadwykonań, które zostały świadczone przez daną jednostkę opieki zdrowotnej – twierdzi poseł PiS Rafał Weber. Podkreślił również, jak to przekłada się na pacjentów. – Jeżeli nadwykonania zostaną ograniczone i wypłata za te świadczenia medyczne będzie dużo mniejsza, w sposób negatywny odbije się to na zdrowiu i życiu polskich obywateli – dodał.

Najprościej jest likwidować

Do sytuacji odniósł się także radny powiatowy z ramienia PiS, Jacek Rożek, który zapowiada głosowanie przeciwko zamknięciu porodówki w Nowej Dębie. Jak wskazywał, zamknięcie oddziału to rozwiązanie najłatwiejsze, ale niekoniecznie właściwe. Jego zdaniem decyzja o likwidacji może zostać podjęta bez pełnej analizy konsekwencji dla mieszkańców.

– Najprostszą rzeczą jest likwidować. Zlikwiduje się raz, tylko długoterminowe skutki jakie to pociąga za sobą to jest inna rzecz i nad tym mało kto się zastanawia – podkreślił Rożek. Radny wypomniał również brak konkretnych działań naprawczych. – Nie spotkałem się z próbą ewaluacji programu naprawczego, czyli próbą wymyślenia co zrobić, żeby przy małej liczbie urodzeń przyjeżdżali do naszego szpitala mieszkańcy innych rejonów – skwitował.

Warto wspomnieć, że wbrew ogólnopolskim trendom spadkowym, szpital w Nowej Dębie odnotowuje w ostatnich latach… wzrost liczby porodów. Jeszcze w 2023 roku było ich 297, a w 2024 i 2025 roku kolejno 338 i 321. Już sam początek 2026 roku ma wskazywać na wciąż duże zapotrzebowanie na usługi oddziału ginekologiczno-położniczego w tej części Podkarpacia.

Piekło kobiet na Podkarpaciu?

Zamykanie porodówek to nie tylko problem medyczny, ale również społeczny i demograficzny. Ograniczenie dostępu do opieki okołoporodowej może wpłynąć na decyzje młodych rodzin i przyspieszyć odpływ mieszkańców z mniejszych miejscowości.

– Negatywne skutki takiej decyzji, która może zapaść jutro na sesji Rady Powiatu Tarnobrzeskiego będą dużo szersze i będą sięgały dużo dalej aniżeli tylko na rok obecny – ocenił. W jego opinii to proces, który może mieć długofalowe konsekwencje dla całych lokalnych społeczności.

– Kobiety mogą czuć się oszukane, bo słyszeliśmy o piekle kobiet wtedy, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, a właśnie likwidacja porodówek i to w całej Polsce, to jest to realne piekło kobiet. Nie mówię tego w kontekście politycznym, tylko zwracam uwagę na to, co się dzieje, jeżeli chodzi o naszą demografię i depopulację naszego kraju – powiedział, kwitując to statystyką. Jak podkreślił, w 2025 r. w Polsce urodziło się niespełna 240 tys. dzieci. Jak stwierdził, to najniższy wynik od czasu II wojny światowej.

Czytaj więcej:

Szpital na Podkarpaciu obszarem inwestycji obronnej? Piwnice placówki staną się schronami

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama