Zdjęcie Pixabay
Reklama

Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach zgodził się na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego w stanie spoczynku Edwarda L. z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Decyzja zapadła w piątek po ponad sześciogodzinnym posiedzeniu Sądu Dyscyplinarnego. Na posiedzenie przyjechał Edward L., który przez wiele godzin składał wyjaśnienia. Był również prokurator ze śląskiego oddziału Prokuratury Krajowej, który przedstawiał dowody na konieczność pociągnięcia sędziego L. do odpowiedzialności karnej. 

– Po wysłuchaniu obu stron, zapadła decyzja o uchyleniu immunitetu sędziemu Edwardowi L. Ponadto, zdecydowano o obniżeniu sędziemu uposażenia o 30 procent – mówi nam  sędzia Robert Kirejew, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Katowicach. 

Postanowienie jest nieprawomocne, może być zaskarżone do Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym. – Sąd uznał, że dowody przeciwko sędziemu L. są na tyle mocne, że konieczne jest przeprowadzenie pełnego postępowania karnego, by sędzia miał okazję oczyścić się z zarzutów, a prokurator potwierdzić dowody – wyjaśnia sędzia Kirejew. 

Zarzuty, które dla Edwarda L. mają śląscy prokuratorzy, będą możliwe do przedstawienia dopiero po uprawomocnieniu postanowienia o uchyleniu sędziemu immunitetu. Śledczy chcą sędziemu L. postawić zarzuty korupcyjne w tzw. aferze podkarpackiej, która wybuchła latem 2014 roku. Jej głównym bohaterem był Marian D., prezes spółki Maante z Leżajska.  

– Materiał, który w śledztwie zgromadziła prokuratura, nie wskazuje, by wobec sędziego L. stosowane były jakieś szykany, stąd decyzja o uchyleniu mu immunitetu – dowiadujemy się w katowickim Sądzie Apelacyjnym. 

Prokuratorzy ze śląskiego oddziału Prokuratury Krajowej twierdzą, że Edward L., który obecnie jest sędzią w stanie spoczynku, brał łapówki w latach 2003-2009 w Tarnobrzegu, Leżajsku, Sandomierzu i w innych podkarpackich miejscowościach. Korumpować miał go wspomniany Marian D., który odsiaduje wyrok 4 lat więzienia

Z ustaleń prokuratury wynika, że łapówki, jakie otrzymywał Edward L. wynosiły co najmniej 30 tys. zł. Oprócz pieniędzy, szef Maante – jak twierdzą śledczy – wręczał sędziemu  alkohol, sponsorował jego córce wycieczki zagraniczne na Wyspy Kanaryjskie i finansował sędziowskie spotkania integracyjne. 

Edward L. to bardzo znana postać w środowisku sędziowskim na Podkarpaciu. Orzekał w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie, w przeszłości był też prezesem Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. W 2009 roku Edward L. był typowany na wiceministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: