Reklama

50 tys. zł za jeden brzydki garaż za Urzędem Marszałkowskim w Rzeszowie – tyle życzą sobie prywatni właściciele za swoją nieruchomość. W rękach miasta jest 13 nieestetycznych budynków, a z pozostałymi 9 są problemy.

Wyburzenie nieestetycznych garażów, które znajdują się za Urzędem Marszałkowskim przy al. Cieplińskiego, wzbudzają ogromne emocje w ratuszu.

Na początku lipca Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, ogłosił, że już najwyższa pora pozbyć się garażów, które szpecą centrum miasta. Jest ich 22, z czego 13 jest własnością miasta, a dziewięć należy do prywatnych osób.

Od pomysłu do realizacji pomysłu Tadeusza Ferenca nie jest jednak taka prosta droga, dlatego że garaże są ze sobą połączone jedną konstrukcją – wyburzenie jednego uszkodzi drugi. A garaże miasta i prywatnych właścicieli są przemieszane, co oznacza, że urzędnicy muszą negocjować z właścicielami wykupienie ich obiektów.

– Niech miasto wybuduje w tym miejscu parking wielopoziomowy i zagwarantuje im miejsca postojowe. Wówczas powinni się zgodzić, a i parking w tym miejscu się przyda – takie komentarze pojawiły się po tym, jak Tadeusz Ferenc ogłosił plan burzenia garażów.

W poniedziałek temat wrócił, dlatego, że cały plan stanął w miejscu.

– Na swojej działce nie mogę garażu wyburzyć? One koniecznie muszą być wyburzone, tylko kiedy? – mówił w ratuszu wyraźnie wzburzony Stanisław Sienko, wiceprezydent Rzeszowa. – Udało się odzyskać jakieś nowe garaże? Ile? Na jakich warunkach? – dopytywał.

„Garażowy problem” przeciąga się w nieskończoność, choć ratusz nie spodziewał się takiej „administracyjnej gehenny”.

Skąd się ona bierze? Przede wszystkim miasto musi uzyskać dokumentację projektową na wyburzenie swoich garaży. Gdy ona będzie, to w następnej kolejności trzeba uzyskać pozwolenie na usuniecie nieestetycznych nieruchomości.

Kłopot w tym, że ratusz chciałby całą inwestycję przeprowadzić „hurtem” – wyburzyć swoje garaże i prywatne. I tutaj zaczynają się kolejne schody. Bo właściciele garażów nie palą się do sprzedaży, choć nie mówią ostatecznie „nie”.

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

– Za jeden garaż oferujemy 35 tys. zł. To naprawdę bardzo dużo – uważa Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa, który odpowiada za plan burzenia garaży. – Niestety, właściciele garażów uważają, że to za mało i za jedną nieruchomość życzą sobie aż 50 tys. zł – dodaje.

Ratusz zapewnia, że nie zrezygnuje z pomysłu wyburzenia garaży, urzędnicy mają prowadzić kolejne negocjacje z właścicielami nieruchomości.

– Garaże chcemy jak najszybciej wyburzyć, ale na ten moment nie możemy powiedzieć, czy to będzie za tydzień czy dwa. To wszystko zależy od tego, kiedy uzyskamy pozwolenie na wyburzenie naszych garażów – twierdzi Andrzej Gutkowski.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

4 KOMENTARZE

  1. Miasto może tamtędy gdzie garaże poprowadzić rue z ciepłowni do grzania budynku. I specustawą zabrać co będzie chciało. A jak będą fikać to dostaną w bonach żywieniowych i okolicznościowych kalendarzach odszkodowania

  2. burzyć które są własnością miasta a te które po burzeniu się rozlecą… mówi się trudno. A można jeszcze wlepić po mandacie za zagrożenia dla przechodniów. Dać wybór albo zgadzają się na wycenę rzeczoznawcy albo wyburzy miasto i za firmę wyburzeniową obciąży samolubów

  3. Kto prowadzi firmę popiera budowę jednego budynku z wszystkimi urzędami żeby nie trzeba było biegać po całym mieście i płacić za parkowanie w kilku miejscach gdzie płatne strefy parkowania. Tu zaparkuje w podziemiu i załatwie wszystko na raz.

    budować a nie pić kawe i debatować

Comments are closed.