Zdjęcie: KWP Rzeszów
Reklama

Myślał, że jak wezwie kolegów, by pomogli mu wyciągnąć auto z rowu, to o wypadku nikt się nie dowie. Policję wezwał szpital. 20-latek był pijany.

Wczoraj (17 sierpnia) rano dyżurny policji w Kolbuszowej otrzymał informację, że do szpitala został przywieziony 20-letni mężczyzna, który prawdopodobnie brał udział w zdarzeniu drogowym. Policjanci w szpitalu zastali poszkodowanego 20-latka oraz jego trzech kolegów, również mieszkańców powiatu kolbuszowskiego.

Mężczyźni poinformowali funkcjonariuszy, że wczoraj około godz. 4:30 do jednego z nich zadzwonił 20-latek mówiąc, że miał wypadek w Dzikowcu i potrzebuje pomocy. Koledzy pojechali na miejsce zdarzenia, gdzie w przydrożnym rowie był uszkodzony Deawoo Matiz.

Koledzy przy pomocy ciągnika rolniczego wyciągnęli samochód z rowu i zabezpieczyli na jednej z posesji. Jednocześnie obawiając się o zdrowie kolegi, pomimo jego niechęci, aby wezwać karetkę pogotowia, postanowili zawieść go do szpitala.

U 20-latka lekarz stwierdził stłuczenie kręgosłupa oraz ogólne potłuczenia. Mężczyzna został w szpitalu. Policjanci przebadali go na stan trzeźwości. Badanie wykazało w jego organizmie 1,42 promila alkoholu. Funkcjonariuszom powiedział, że nie pamięta, co się stało.

Policjanci ustalili, że mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowania, a samochód należy do jego matki.

Pojechali do Dzikowca, gdzie według relacji kolegów doszło do tego zdarzenia. W przydrożnym rowie oraz na złamanym słupie telekomunikacyjnym znaleźli ślady potwierdzające, że doszło tu do zdarzenia z udziałem pojazdu. Policjanci pojechali również na posesję, gdzie znajdował się matiz. Samochód posiadał znaczne uszkodzenia.

W sprawie trwają dalsze czynności. Funkcjonariusze pracują nad ustaleniem przebiegu i szczegółowych okoliczności zdarzenia.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: