Fot. Maciej Brzana / Rzeszów News. Na zdjęciu Maciej Masłowski
Reklama

Rzeszów Przyszłości – tak nazywa się komitet wyborczy Macieja Masłowskiego. On sam obiecuje odzyskać dla Rzeszowa tytuł stolicy innowacji.  

Były poseł Kukiz’15, a obecnie – jak sam o sobie mówi – społecznik, zamierza wystartować w przedterminowych wyborach na prezydenta Rzeszowa. W poniedziałek w rzeszowskiej delegaturze Państwowej Komisji Wyborczej zarejestrował komitet wyborczy o nazwie Rzeszów Przyszłości. 

– Obserwuję moich rywali i z ich ust nie pada wiele konkretów, to są raczej polityczne przepychanki z powodu partyjnych przynależności. Trzeba zacząć wyścig – oznajmił Maciej Masłowski. 

Zieleń raz jeszcze

W środę na Rynku Masłowski przedstawił filary swojego programu. – Po pierwsze zamierzam opanować chaos budowlany. Potrzebujemy planu zagospodarowania przestrzennego – uznał były poseł. Jednocześnie uspokajał on deweloperów, że nie zamierza blokować ich inwestycji, a jedynie pozwolić mieszkańcom współtworzyć miasto i decydować o jego kształcie. 

Masłowski chce ochrony terenów zielonych nad Wisłokiem i więcej obiektów sportowych i rekreacyjnych. – Na bulwarach powinny powstać miejsca do wypoczynku, np. kawiarenki. Jeśli zabudujemy tamte tereny wieżowcami, one nigdy do nas nie wrócą – ostrzegał. 

Były poseł obiecuje również walkę ze smogiem. Ma w tym pomóc mobilna stacja kontroli powietrza i dotacje na wymianę tzw. kopciuchów i montaż paneli fotowoltaicznych. 

– Należy rozwiązać problem korków. Przede wszystkim możemy inteligentnie sterować ruchem za pomocą nowych technologii, mamy przecież specjalne tablice. Jestem także wielkim zwolennikiem monoraila – wspominał Masłowski. 

Ostatnie, na czym Masłowskiemu zależy, to stworzenie aplikacji na smartfony, która pozwoli mieszkańcom zgłaszać problemy do ratusza. 

– Jest nam potrzebna demokracja bezpośrednia, aby magistrat mógł posiłkować się opiniami mieszkańców. Powinniśmy oddać głos radom osiedli, które są najbliżej problemów rzeszowian. Konieczne są spotkania z prezydentem i radnymi miejskimi – ocenił były poseł. 

Polityczne romanse?

Masłowski nie wyklucza przy tym, że ostatecznie wycofa się z kandydowania na prezydenta Rzeszowa. Czy któregoś z rywali wtedy poprze? Twierdzi, że nie, choć spotyka się i rozmawia zarówno z Konradem Fijołkiem, jak i Marcinem Warchołem.

– Nie powiem moim wyborcom: głosujcie na tego albo na tamtego. Pójdę jednak z tym kandydatem, któremu spodobają się moje postulaty – zapowiedział Masłowski. – Liczę na współpracę ponad podziałami. Mieliśmy prezydenta, który potrafił to robić, i na nim się wzoruję. Na mój apel odpowiedzieli na razie Konrad Fijołek i Marcin Warchoł – przypomniał poseł. 

Jego zdaniem Rzeszów podzielony na sympatyków PiS i PO nie ma przyszłości. – Nie można się politycznie piętnować, to jedynie szkodzi. Najazd partii to najgorsze, co może nam się przytrafić. Dlatego chcę uspokoić nastrój, rozmawiać ze wszystkimi. Także dlatego, że jestem kandydatem obywatelskim, mam za sobą mieszkańców, a nie ugrupowania polityczne – podkreślał Masłowski. 

Były poseł nie chce też w Rzeszowie premiera Mateusza Morawieckiego, o którego przyjeździe mówi się od dłuższego czasu. Miałby on wesprzeć wizerunkowo kampanię wyborczą Ewy Leniart popieranej przez Prawo i Sprawiedliwość. 

– To nasze miasto, nie polityków. Premier jest nieważny, kwestie ideologiczne są nieważne. Mamy mnóstwo innych problemów – dodawał Masłowski. Jako priorytet wskazał pomoc rzeszowskim przedsiębiorcom. 

(cm)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: