Fot. Michał Mielniczuk / Urząd Marszałkowski w Rzeszowie. Na zdjęciu Władysław Ortyl, marszałek podkarpacki
Reklama

Cyrk na poniedziałkowej sesji sejmiku podkarpackiego. Wezwani policjanci zbadali stan trzeźwości marszałka i jego zastępców.

Policjanci w Urzędzie Marszałkowskim przy al. Cieplińskiego, gdzie odbywają się sesje sejmiku, pojawili się z inspiracji radnego Jacka Kotuli, kiedyś w klubie PiS, dziś niezrzeszonego. Kotula od miesięcy prowadzi wojnę przeciwko marszałkowi Władysławowi Ortylowi (PiS). 

Kotula obarcza Ortyla winą za to, że jesienią 2020 roku pracę w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1 w Rzeszowie przy ul. Szopena stracił prof. Krzysztof Gutkowski, wtedy wicedyrektor szpitala i kierownik Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii.

Na poniedziałkowej sesji sejmiku podkarpackiego, radni, z inicjatywy Jacka Kotuli, mieli głosować uchwałę o powołaniu komisji doraźnej dla „wyjaśnienia działań podejmowanych przeciwko prof. Krzysztofowi Gutkowskiemu”.

„Mamy prawo wymagać”

Niepodziewanie po godz. 18:00 w gmachu przy al. Cieplińskiego pojawili się policjanci z rzeszowskiej komendy miejskiej. Wcześniej Jacek Kotula rzucił podejrzenie, że marszałek Władysław Ortyl oraz jego zastępcy – Ewa Draus i Piotr Pilch (także z PiS) – są nietrzeźwi.

– Jacek Kotula chciał abym chuchnął. Kiedy odmówiłem, powiedział, że dzwoni po policję – relacjonował marszałek Ortyl, który podczas poniedziałkowej sesji świętował także 10 lat pełnienia stanowiska. 

– Bez fajerwerków – usłyszeliśmy później od policjantów.

Jak się później okazało, policjantów wezwał Jacek Ćwięka, dyrektor rzeszowskiego biura poselskiego Grzegorza Brauna z Konfederacji. Ćwięka był na sesji sejmiku z inną działaczką Konfederacji Magdaleną Zych. Oboje są znajomymi Jacka Kotuli. 

„Mamy prawo wymagać – oraz żądać sprawdzania – aby wybrani przez nas radni wypełniają swoje obowiązki w stanie trzeźwym” – komentował w mediach społecznościowych Jacek Ćwięka.

Policjanci z alkomatem przyjechali do urzędu w trakcie przerwy w sesji sejmiku. Zarządził ją przewodniczący sejmiku Jerzy Borcz (PiS). Zrobił to na prośbę wicemarszałka Piotra Pilcha, gdy do niego dotarły informacje, że w drodze do urzędu są funkcjonariusze. 

Urząd: to pomówienie 

Jak oświadczył Tomasz Leyko, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego, policjanci przeprowadzili badanie członków zarządu województwa. – Nie wykazało obecności alkoholu u żadnej z badanych osób – przekazał w poniedziałek wieczorem Tomasz Leyko. 

Dodał, że policjanci stworzyli protokół z kontroli, a przebieg badania był także filmowany policyjną kamerą.

– W związku z zaistniałą sytuacją wspomniane osoby rozważają podjęcie kroków prawnych w związku z nieuzasadnionym pomówieniem funkcjonariuszy publicznych o spożywanie alkoholu podczas wykonywania obowiązków służbowych – zapowiedział Tomasz Leyko.

Poniedziałkowe wydarzenie na sesji nazwał „nieprzyjemną sytuacją”.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama