Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama
Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie umorzyła śledztwo w sprawie gróźb karalnych kierowanych pod adresem biegłej sądowej, która wydała opinię w sprawie restrukturyzacji Rzeszowskich Zakładów Graficznych (RZG SA).
 

Śledztwo wszczęto po zawiadomieniu sędziego Marka Klimczaka, przewodniczącego składu orzekającego, który ma wydać ponowny wyrok w sprawie RZG SA. Sąd kolejny raz zajmie się restrukturyzacją drukarni już w najbliższy poniedziałek, 29 czerwca br. 

Głównym oskarżonym w sprawie RZG SA jest znany rzeszowski biznesmen, Ryszard Podkulski, który w 2017 roku został skazany na trzy lata bezwzględnego więzienia. Wyrok w kwietniu 2018 roku uchylił Sąd Najwyższy (SN). Zaznaczył, że „oskarżeni powinni wiedzieć za co zostali skazani”. Nakazał też „rozważyć wnikliwie wszystkie zarzuty podniesione w apelacjach obrońców oskarżonych”. 

Nowa ekspertyza niekorzystna dla prokuratury 

Sprawa wróciła do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Sąd zamówił kolejne opinie biegłych. Tym razem z Białegostoku. Przeanalizowali dokumenty sporządzone przez kolegów po fachu z Rzeszowa. Zauważyli poważne błędy, np. złą metodologię, błędy faktograficzne, brak danych, itp.
 

Jeden z biegłych pomylił się w wycenie o ok. 7 mln zł. Drugi za podstawę wyceny przyjął stan obiektu drukarni z roku 2008 a powinien zrobić badanie na rok 2004. W ten sposób “nie zauważył” remontu generalnego budynku, w który Podkulski zainwestował z prywatnych pieniędzy kilka milionów złotych.

Opinia ekipy z Białegostoku jest niekorzystna dla Prokuratury Okręgowej, która oparła akt oskarżenia na opracowaniach rzeszowskich biegłych. Marta Steciak, jej przedstawicielka, kwestionowała pracę nowych biegłych. Twierdziła, że opinia nie jest pełna.

W pismach procesowych prawnicy biznesmena punktują błędy biegłych z Rzeszowa. Twierdzą, że dalsze badanie sprawy nie ma sensu. Istnieje wiele wiarygodnych dokumentów pokazujących, że restrukturyzacja nie spowodowała szkody RZG SA. 

Biegła dostawała pogróżki

Pierwsza rozprawa we wznowionym procesie odbyła się 24 lutego br. Sąd miał na niej zadawać pytania biegłym. To wtedy jedna z nich stwierdziła, że pracując nad ekspertyzą, dostawała pogróżki.

– Otrzymałam telefon od mężczyzny, który twierdził, że reprezentuje Stowarzyszenie „Grafik”. Usłyszałam, że poprzedniemu biegłemu spalono kancelarię. Zastraszano mnie, usłyszałam, żebym “uważała” – mówiła biegła na lutowej rozprawie.

Tak się składa, że Stowarzyszenia „Grafik” funkcjonuje w tej sprawie od lat. Starało się udowodnić, że Podkulski przejął budynek drukarni przy ulicy Lisa-Kuli (obecnie mieści się tam galeria handlowa), za bezcen. Przez lata prowadziło je troje emerytów. Według regulaminu organizacji zajmowali się, np. „dbaniem o prawa ekonomiczne i społeczne” jej członków.

“Grafik” odegrał też znaczącą rolę w budowaniu aferalnego klimatu wokół restrukturyzacji drukarni. “Pierwsze skrzypce” gra w nim Robert Bosek. Jedyny członek stowarzyszenia, który pracował w drukarni w czasie restrukturyzacji. W niewyjaśnionych okolicznościach zakupił 100 akcji RZG od Ministerstwa Skarbu.

Pojawiał się w trakcie procesów sądowych w Rzeszowie. Nawiedzał urzędników w Ratuszu. Wtrącał się w wywiady z prawnikami po rozprawach. Krytykował sędziów SN na sali rozpraw, zanim wydali werdykt.

Straszenie biegłych zdarza się rzadko 

– Tego typu telefony, straszenie, groźby na sali, a nawet wizyty w domu biegłego, niestety nie są odosobnione i, mówiąc brutalnie, trochę wpisane w ryzyko zawodowe tej funkcji – mówi Katarzyna Wójtowicz Garcarz, biegły ze Stowarzyszenia Biegłych Sądowych. – Spotkałam się w mojej karierze z podobnymi przypadkami. Są rzadkie, ale się zdarzają.
 

Katarzyna Wójtowicz Garcarz tłumaczy, że biegły powinien zareagować na zastraszanie i groźby, chociażby informując sąd (lub innego zleceniodawcę) o sytuacji. Jeżeli biegły będzie tolerował takie zachowania to sam daje niejako przyzwolenie na takie traktowanie.

W tym przypadku sąd został poinformowany. Sędzia Marek Klimczak zdecydował, że skieruje do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. – O kierowanie gróźb karalnych wobec biegłej – precyzuje sędzia Klimczak.

Nie będzie odpowiedzialności

Śledztwo powierzono Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie. Jakie są jego efekty? – Przesłuchaliśmy biegłą. Śledztwo musieliśmy jednak umorzyć, bo biegła nie złożyła wniosku o ściganie. To negatywna przesłanka do kontynuowania postępowania, bo wszystkie sprawy dotyczące gróźb są prowadzone na wniosek pokrzywdzonego. Tego tutaj zabrakło – wyjaśnia nam Piotr Pawlik, szef rzeszowskiej Prokuratury Rejonowej.

Sprawa RZG SA wraca do sądu w najbliższy poniedziałek, 29 czerwca br. Na rozprawie można się spodziewać Roberta Boska. Stowarzyszenie “Grafik” złożyło w sądzie kilka nowych pism dotyczących sprawy drukarni.  

(ram) 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: