„Punk” – wspaniała kolekcja Basi Olearki rzuca na kolana [ZDJĘCIA]

6
Reklama

Był taniec na rurze. Było seksownie, drapieżnie i niezwykle kobieco. Nowa kolekcja Basi Olearki „Punk” ma moc przemienienia każdej kobiety w przepiękną i pewną siebie.

 

Najnowsza kolekcja rzeszowskiej projektantki Basi Olearki inspirowana jest stylem, który powstał w latach 70. w Londynie.

Propagatorką takiej mody była brytyjska, odważna i kontrowersyjna projektantka mody Vivienne Westwood, która pracowała  ze swoim życiowym partnerem, menedżerem grupy Sex Pistols, Malcolmem McLarenem. Razem w Londynie założyli butik Let It Rock, który po podróży McLarena do Nowego Jorku zmienił nazwę na Sex. Wtedy to też Westwood zaczęła projektować ubrana dla grupy Sex Pistols, czerpiąc inspirację z życia prostytutek i fetyszystów.

–  I wtedy się zadziało. Moda była jeszcze bardziej zadziorna, z pazurem, niegrzeczna, nieprzepisowa – mówiła Elżbieta Lewicka, która poprowadziła sobotni pokaz mody Basi Olearki, który odbył się w rzeszowskim hotelu Bristol.  – Ale spokojnie, dziś nie  będziemy pokazywać pejczy ani żadnych tego typu urządzeń, mimo że punk ma takie konotacje – dodawała.

Subkultura punk

Rzeszowska projektantka zdecydowała się na takie odważnie inspiracje, ponieważ Olearka – jak sama mówiła kilka dni przed pokazem – wszystko, co do tej pory robiła było wyzywające, miało cechy drapieżne. – Estetyka subkultury punk jest po prostu bliska mojemu sercu – zaznaczała projektantka.

Zanim jednak na scenie pojawiły się modelki i modele ubrani w punkowe stylizację, dla publiczności wystąpiła Kasia Winiarz, instruktorka pole dance. – To nie będzie chyba pokaz tańca na rurze? – pytała retorycznie Elżbieta Lewicka.

Okazało się jednak, że przypuszczenia konferansjerki się potwierdziły, aczkolwiek w występie Kasi Winiarz absolutnie nie było nic wulgarnego, wręcz przeciwnie, podczas pokazu instruktorka pole dance wykazała się niezwykle wysportowaną sylwetką, giętkością i siłą. Gdy wirowała na przygotowanym wcześniej drążku miało się wrażenie, że grawitacja jej kompletnie nie dotyczy.

Po występie tancerki przyszedł czas na to, czego oczekiwali widzowie. – Basia jest stremowana, ale bardzo szczęśliwa, że tak licznie państwo przybyli, aby zobaczyć jej najnowszą kolekcję – mówiła Elżbieta Lewicka.

Granica dobrego smaku

Pokaz rozpoczął się od mocnej męskiej stylizacji. Model, który jako pierwszy pojawił się na scenie, był całkowicie punkowy – skórzane spodnie, kurtka, która również wykonana była z grubej skóry, naga wytatuowana specjalnie na tę okazję klatka i glany, które dopełniały całość stylizacji wywarły ogromne wrażenie już od pierwszych sekund pokazu.

Kolejne postaci kontynuowały te najbardziej punkowe stylizację. Jak zapowiadała wcześniej Basia Olearka, modele i modelki ubrani byli w podziurawione zgodnie z planem tkaniny w odcieniach granatu i szarości. Uwagę w tej części zwracała również modelka, która miała na sobie kurtkę wykonaną z futra w odcieniu butelkowej zieleni.

Na wybiegu prezentowały były również skórzane sukienki w trzech odsłonach. I chociaż były one dość odważnie skrojone – mocne cięcia wzdłuż uda, dekolty –  to jednak można z całą pewnością pokusić się o stwierdzenie, że kobiety z przyjemnością założyłaby te sukienki na niejedna imprezę. W całej seksowności i drapieżności projektantka zachowała granicę dobrego smaku.

Wśród kreacji, które modelki zaprezentowały na wybiegu, można było znaleźć również i takie, które wydawały się być inspirowane nie tyle punkiem, a modą z lat 70. Wskazywały na to dwie stylizacje – sukienka i kombinezon o odcieniach beżu ze skórzanymi wstawkami.

Serce, przyjaźń, miłość

W najnowszej kolekcji Basi Olearki znalazła się również przepiękna, seksowna, drapieżna, kobieca i zarazem elegancka długa, skórzana z futrzanymi wstawkami wieczorowa suknia. Tę kreację założyłaby chociażby Joan Jet, wokalistka rock’n’rollowa i punkowa, która śpiewa w zespole The Blackhearts, ponieważ ta suknia zdecydowanie podkreśliłaby jej „Bad reputation”.

Ciekawy elementem łączącym większość stylizacji były wracające obecnie do łask kabaretki. Co ciekawe, Basia Olearka tak „pocięła” sukienki, że zakończenia owych kabaretek było widać również w pasie.

W kreacjach projektantki nie zabrakło również wcześniej zapowiadanych piór i futra.  Interesujące były również fryzury modelek. Wszystkie miały piękne długie włosy zaplecione w dwa warkocze typu francuz lub upiętego kucyka, w którego miały włożoną konstrukcję imitującą irokeza.

Moda, którą kreuje Basia Olearka, chociaż jest nieco awangardowa i nie dla każdego, to z pewnością jest tworzona z potrzeby serca, w przyjaźni i miłości.

Bez nich byłoby ciężko

Olearkę w jej modowych przedsięwzięciach zawsze wspierają: jej mąż Paweł, o którym projektantka mówi, że jest jej „prawą ręką”, Marta Lebioda – siostrzenica, chrześnica oraz mistrzyni drugiego planu.

Tak wspaniały pokaz nie mógłby się również odbyć bez krawcowych – Agnieszki Bembenek i Anny Branach. – Dziewczyny, jesteście wspaniałe! – zawsze powtarza swoim współpracowniczkom Basia Olearka.

Ważna postacią podczas pokazu był również Bartek Ligenza, który wystylizował modelki i modeli, aby kreacje rzeszowskiej projektantki na scenie prezentowały się zjawiskowo. Pokazowi kolekcji „Punk” patronował Rzeszów News.  

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

6 KOMENTARZE

  1. porównanie Prady czy Armaniego do Basi, to jak twaróg do wiesz czego. Rzeczywiście rewelacja, że w naszym mieście dzieją się takie rzeczy. Typowo lansiarska impreza dla takich jak ty, którym nie mając tego, co chcieli by mieć, podbudowują się takimi pokazami mody rodem z Pcimia, gdzie mogą zabłysnąć nową porcją botoksu albo podartymi spodniami typu “pokaż więcej dupy”. Żałosne i tyle w temacie.

  2. Ludzie, chyba przyszliście tylko po darmowe próbki… Następnym razem sobie darujcie – serio. Chętnych widzów nie brakuje… Widziałam wszystkie rzeszowskie pokazy Basi Olearki i widzę, jak się rozwija. Super, że w naszym mieście dzieją się takie rzeczy! A co do ciuchów – widziałam sporo osób, odzianych w stroje inspirowane poprzednimi kolekcjami. Można od razu rozpoznać rękę Basi. A w ubrania prosto z wybiegu, drogi Polaku, to zazwyczaj nikt się nie ubiera, nawet jak to pokaz Prady jest czy innego Armaniego…

  3. buhahahaha, mają się może za bohemę Rzeszowa? Zbieranina czereśniaków najazdowych, którym się wydaje, że są bardziej miejscy od Rzeszowian. U “facetów”, gacie wiszące do kolan zgapione od warszawskiego elementu najazdowego, broda na niebiesko i gówniary napchane botoxem, z warami jak obciągary z sexshopu i to w wieku dwudziestu paru lat. Żałosny obraz. Wybrałam się do domu zaraz na początku. Na szczęście nie widziałam już tej grubaski na rurze.

  4. Standardowo tam gdzie kończy sie talent i pomysł tam zaczyna się kombinowanie. Projektantka wyszła z powszechnego w naszym kraju założenia, że im dziwniej tym lepiej dlatego nie wróżę jej żadnej kariery, a motyw z tańcem na rurze prostacki bardzo. Jak rozumiem czytamy o niej tylko dl tego, że jest jedyną lokalną projektantką?

  5. Byłem, widziałem, uczestniczyłem… Ostatni raz,zbieranina dziwolągów,nienaturalne zachowujących się, oprawa żenada, ten taniec na rurze to jakaś porażka, no i same ciuchy… Nikt tego nie włoży na siebie

Comments are closed.