Prokuratura wszczęła śledztwo ws. śmierci trzech nastolatek i dwóch mężczyzn

2
Reklama

W sobotę rozpoczęły się sekcje zwłok trzech nastolatek z Tryńczy i dwóch mężczyzn, którzy zginęli w wypadku drogowym. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

 

Pierwsze czynności na miejscu tragedii prowadził prokurator Prokuratury Rejonowej w Przeworsku. W sobotę zapadła decyzja, że śledztwo przejmie Prokuratura Okręgowa w Przemyślu. Jej rzecznik Marta Pętkowska poinformowała nas, że w sobotę z udziałem prokuratora i technika kryminalistyki rozpoczęły się sekcje zwłok ofiar wypadku 

– Sekcje zwłok wykażą mechanizm śmierci, rodzaj obrażeń. Dowiemy się również, czy uczestnicy wypadku żyli w trakcie zatonięcia pojazdu. Sekcje nie wykażą, czy ofiary były pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Na wyniki badań toksykologicznych trzeba będzie poczekać kilka tygodni – mówi Marta Pętkowska.

Prokuratorskie śledztwo wszczęto pod kątem wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Wstępne ustalenia wskazują, że samochód, zanim wpadł do Wisłoka, dachował, co mogło być spowodowane trudnymi warunkami na drodze i nadmierną prędkością.

– Ciała ofiar były przemieszane, dlatego na razie trudno określić, kto kierował autem. Wiadomo, że telefony komórkowe ofiar przestały być aktywne w poniedziałek 25 grudnia ok. godz. 21:00, co może wskazywać, że wtedy doszło do wypadku – dodaje prokurator Pętkowska. 

Daewoo tico, którym jechało pięć młodych osób, zostało zabezpieczone. Samochód będzie poddanym szczegółowym oględzinom w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. 

W piątek przed godz. 16:00 strażacy wyciągnęli daewoo z rzeki Wisłok w Tryńczy koło Przeworska. W samochodzie znajdowały się ciała trzech dziewczyn z Tryńczy – 19-letniej Klaudii B., 18-letniej Dominiki N. oraz jej 16-letniej siostry Anna N – oraz dwóch mężczyzn: 27-letniego Bogdana K. i 24-letniego Sławomira G. Mężczyźni byli mieszkańcami powiatu przeworskiego.

Nastolatki zaginęły 25 grudnia w Boże Narodzenie. Wyszły z domu na spotkanie ze wspomnianymi mężczyznami. Wszyscy mieli jechać na pizzę. Dziewczyny nie wzięły z domów żadnych dokumentów i pieniędzy. Ich najbliżsi twierdzą, że nie planowały żadnej ucieczki.

Gdy nastolatki nie wróciły na noc do domu, ich rodziny rozpoczęły poszukiwania na własną rękę. Potem powiadomiono policję. W piątek rano funkcjonariusze zauważyli w Tryńczy w okolicach Wisłoka ślady wskazujące, że daewoo tico, do którego wsiadły dziewczyny, mogło wpaść do rzeki.

Akcja wyciągania samochodu z rzeki trwała kilka godzin. Daewoo było w Wisłoku na głębokości 3,5 m, około 4 m od brzegu. Auto znajdowało się w rzece na dachu. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.