Zdjęcie: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie
Reklama

To jedna z najbardziej brutalnych spraw kryminalnych w Rzeszowie ostatnich lat. Mimo wyroku Sądu Apelacyjnego, proces wrócił na wokandę po decyzji Sądu Najwyższego. Marcin R., który już wcześniej był wielokrotnie karany, nadal nie został skazany za brutalne pobicia na Baranówce.

Decyzja o odroczeniu wyroku tylko podgrzewa atmosferę. To, co wydarzyło się w maju 2023 roku, do dziś szokuje skalą przemocy. Sprawa, która wstrząsnęła mieszkańcami Rzeszowa, wciąż nie doczekała się prawomocnego zakończenia.

Brutalny atak poruszył miasto

Zdarzenia z 21 maja 2023 roku na rzeszowskiej Baranówce (na ul. Osmeckiego) od początku budziły ogromne emocje. Śledczy ustalili przebieg ataku, który miał wyjątkowo agresywny i eskalujący charakter. Według informacji, które przekazywała Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, do szokującego ataku doszło w momencie, gdy 55-letnia kobieta zwróciła uwagę 29-latkowi słuchającemu głośno muzyki z przenośnego głośnika. Wtedy sprawca miał ją brutalnie zaatakować.

– Marcin R. został oskarżony o to, że przy ul. Osmeckiego, w zamiarze spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, uderzył pokrzywdzoną głośnikiem przenośnym w okolicę klatki piersiowej, następnie wywrócił pokrzywdzoną na ziemię i kopnął ją nogą w prawe podudzie, po czym rozbił na głowie pokrzywdzonej szklaną butelkę – przekazała ustalenia śledczych sędzia Ewa Preneta-Ambicka, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Zaatakował syna i groził śmiercią

Kobietę próbował bronić spacerujący z nią syn, jednak i on został zaatakowany. – Kopnął pokrzywdzonego dwukrotnie nogą w głowę, w wyniku czego pokrzywdzony doznał obrażeń ciała w postaci stłuczenia głowy, a następnie groził pokrzywdzonemu pozbawieniem życia jego matki – dodaje przedstawicielka rzeszowskiego sądu.

Kiedy zaatakowani próbowali powiadomić o całym incydencie policję, 29-latek wyrwał kobiecie z rąk telefon, po czym uszkodził go, rzucając nim o ziemię.

Ta konfrontacja wskazywała jednoznacznie, że sprawca działał z dużą siłą i determinacją. To jednak był dopiero początek dramatycznych scen, które rozgrywały się na oczach świadków. Z ustaleń wynika, że sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Napastnik nie poprzestał na jednym uderzeniu, a jego działania stawały się coraz bardziej niebezpieczne.

Kolejne ataki tego samego dnia

Jeszcze tego samego dnia doszło do kolejnych incydentów, które tylko potwierdziły skalę agresji. Przy ul. Starzyńskiego, sprawca zaatakował kolejną osobę. Tym razem jego ofiarą padł zaledwie 13-letni chłopiec.

– Działając publicznie, bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego, dokonał uszkodzenia ciała małoletniego pokrzywdzonego w ten sposób, że uderzył go głośnikiem przenośnym w głowę – relacjonuje sędzia Ewa Preneta-Ambicka.

Na tym agresja Marcina R. się nie zakończyła. Zgodnie z ustaleniami śledczych, na ten samej ulicy 29-latek rozbił dwie szyby znajdującego się tam samochodu. Wszystko widziała właścicielka pojazdu, która próbowała zapobiec niszczycielskim zapędom mężczyzny.

Reklama

Pierwszy wyrok

We wrześniu 2024 r. zapadł wyrok, który wydawał się kończyć tę sprawę. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wymierzył karę łączną 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, uznając winę oskarżonego w szerokim zakresie zarzutów.

Nałożono również obowiązki finansowe wobec pokrzywdzonych. Zaatakowana kobieta miała otrzymać w ramach wyrządzonej krzywdy i szkody ponad 22 tys. zł, a jej synowi agresor miał wypłacić kwotę 2 tys. zł. Ponadto sąd orzekł zakaz kontaktowania się i zbliżania do ofiar na okres 5 lat. Pobity chłopiec również miał otrzymać 2 tys. zł, a kobieta, której samochód został uszkodzony – 3 tys. zł.

Sądowa batalia trwa

Po apelacji od wyroku sądu pierwszej instancji, w maju 2025 r. wyrok został utrzymany przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, co tylko utwierdziło opinię publiczną w przekonaniu, że sprawa została definitywnie zamknięta.

Nieoczekiwany przełom nastąpił jednak w lutym 2026 r. Okazało się, że wcześniej, w sierpniu 2025 r. obrońca oskarżonego złożył kasację od wyroku SA, a kilka miesięcy później Sąd Najwyższy uchylił wyrok, który zapadł w Rzeszowie. Skierował też sprawę do ponownego rozpoznania. To oznaczało powrót całego postępowania na etap apelacyjny.

W praktyce sprawa wróciła do punktu, w którym ponownie trzeba przeanalizować wszystkie kluczowe aspekty.

Odroczenie, które podsyca napięcie

28 kwietnia 2026 r. sprawa ponownie trafiła na wokandę Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Wydawało się, że tego dnia zapadnie ostateczny wyrok ws. 32-letniego obecnie Marcina R., jednak sąd zdecydował inaczej.

Jak określiła sędzia Preneta-Ambicka, ze względu na zawiłość sprawy, ogłoszenie wyroku zostało odroczone do 7 maja. Ta decyzja sprawia, że napięcie wokół sprawy jeszcze rośnie, a opinia publiczna ponownie czeka na rozstrzygnięcie.

Brutalne wydarzenia z Baranówki do dziś budzą ogromne emocje i pozostają jednym z najbardziej szokujących przykładów przemocy w regionie. Skala zdarzeń, liczba pokrzywdzonych i charakter ataku sprawiają, że mieszkańcy czekają na ostateczny wyrok.

Czytaj więcej:

55-metrowy apartamentowiec w Rzeszowie zablokowany. Miasto mówi “nie” zmianom

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama