Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

Rzeszów chce kładki pieszo-rowerowej, takiej jak w Przemyślu, ale też dla aut. Radni nie chcą zanieczyszczać środowiska. Jak będzie wyglądała przeprawa przez Wisłok i zalew przy Żwirowni?

Kiedy w ubiegłym roku Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, odwiedził Przemyśl zobaczył smukłą, drewnianą kładkę pieszo-rowerową, która znajduje się na szlaku Green Velo. Kładka spodobała się na tyle, że prezydent zapragnął podobnej w stolicy Podkarpacia.

To nie sposób korki?

Smukły most o jednym pylonie miałby przedłużyć ul. Grabskiego od strony wjazdu na Żwirownię i przez zalew na drugą stronę mniej więcej w okolicy ul. Żeglarskiej. O rzeszowskiej kładce na wzór tej przemyskiej możecie przeczytać także TUTAJ.

Jednak, po co konstruować przeprawę, która będzie służyć jedynie rowerzystom i pieszym? Tadeusz Ferenc chciałby dostosować most także do samochodów osobowych do 3,5 t. Ratusz uważał, że to znacznie odciążyłoby ul. Kwiatkowskiego i skrzyżowanie z al. Powstańców Warszawy.

– To nie rozwiąże problemu zakorkowanej ulicy Kwiatkowskiego. Alternatywą i usprawnieniem ruchu będzie budowa skrzyżowania wielopoziomowego z al. Powstańców Warszawy. Rozwiązanie może droższe, ale z korzyścią dla środowiska naturalnego.

– Ruch na Kwiatkowskiego i al. Powstańców Warszawy jak był tak będzie a skrzyżowanie Hetmańskiej z Powstańców Warszawy też będzie zakorkowane, a samochody stojące na moście i cały czas będą spalinami zanieczyszczać środowisko oraz hałasować – uważa Sławomir Gołąb, radny z proprezydenckiego klubu Rozwój Rzeszowa.

To klejnot rzeszowski

Obecnie trwają prace nad koncepcją mostu łączącego ulice Grabskiego z Żeglarską. Jednak już na wtorkowej sesji Rady Miasta pojawiły się głosy, by zmienić myślenie na temat tej części Rzeszowa, zaliczanej do programu Natura 2000, a w której planowana jest przeprawa.

– Trzeba zmienić koncepcję budowy mostu, żeby jednak dalej pozostała kładka pieszo-rowerowa, ale bez ruchu drogowego, żeby klejnot rzeszowski, jakim jest zalew i rzeka Wisłok pozostał nienaruszony. Szkoda środowiska i ludzi, którzy chcą tam wypoczywać.  A wypoczywa tam tysiące mieszkańców.

– Lepiej rozbudowywać go w kierunku lepszej infrastruktury rekreacyjnej dla mieszkańców i nie niszczyć tego pięknego środowiska nie tylko mostem drogowym, ale także licznymi blokami powstającymi w tej okolicy – mówi Sławomir Gołąb, który przedstawił swoją wizję rzeszowskim radnym. – Będę bronić tej idei, aby zalew pozostawić nieruszony. Odmulony oddać  żeglarzom i mieszkańcom do wypoczynku – dodaje.

Sumienie radnych

Na razie trwają prace nad koncepcją mostu. Kiedy będzie ona gotowa, miasto rozpocznie starania o pieniądze na inwestycję po wcześniejszej zgodzie Rady Miasta. To radni zdecydują, czy w rejonie Żwirowni mają jeździć samochody, czy tylko rowerzyści i rolkarze? – To jest w sumieniu każdego, jak ten teren powinien być zagospodarowany – mówi Gołąb.

Jego zdaniem w tej części Rzeszowa nie powinno też się budować już więcej bloków, bo ładne widoki będzie miało raptem kilkadziesiąt rodzin, a tysiące mieszkańców, którzy tam biegają lub inaczej wypoczywają, ogląda betonowe ściany apartamentowca.

Temat budowy nowej przeprawy przez Wisłok ma wrócić, jeśli zostanie opracowana koncepcja obiektu. Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, twierdzi, że plany dotyczące budowy mostu są na tyle odległe, że jeszcze nie ma o czym mówić.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Przeczytaj jeszcze: Która część Rzeszowa atrakcyjniejsza? Gdzie kupować mieszkanie?

NaszGaj

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

6 KOMENTARZE

  1. Trzeba przeprowadzić konsultacje społeczne wśród mieszkańców Rzeszowa w sprawie mostu/kładki nad zalewem. Albo nic nie budować, żadnej kładki czy mostu

  2. Jeśli już nie ma być mostu niech przynajmniej kładke dla pieszych i rowerów zrobią. W Przemyślu dali rade a tu po staremu tylko blokują

Comments are closed.