Zdjęcie: Materiały inwestora
Reklama

– Za 2-3 tygodnie wystąpimy o pozwolenie na budowę Podkarpackiego Centrum Lekkoatletycznego – przewidują miejscy urzędnicy. Rosną koszty inwestycji. Rozwój Rzeszowa prosi PiS o załatwienie pieniędzy od wicepremiera Glińskiego. 

O Podkarpackim Centrum Lekkoatletycznym, które ma powstać przy ulicy Wyspiańskiego na bazie istniejącego stadionu Resovii, mówi się od wielu lat. Co rusz napotykało ono na problemy. Klub musiał przekazać działki pod budowę miastu, aby to mogło otrzymać dofinansowanie, co nastąpiło dopiero latem ubiegłego roku. Wcześniej marszałek podkarpacki „zamroził” swój wkład w budowę. Ratusz ma też wątpliwości, kto powinien gotowy już obiekt utrzymywać. Zapowiedział w tej sprawie rozmowy z władzami Resovii.

– Jeżeli klub spełni wymagania formalne, będziemy finansować stadion Resovii, formalnie już miejski – mówił podczas wtorkowej sesji rady miasta wiceprezydent Stanisław Sienko.

Pozwolenie na budowę PCL

Czy tym razem Podkarpackie Centrum Lekkoatletyczne otrzyma „zielone światło”? W ciągu trzech tygodni miasto złoży pozwolenie na budowę obiektu. Na jej wydanie potrzeba 60 dni. Dokumentacja jest niemal kompletna. Ostatnie wątpliwości budzi w niej projekt infrastruktury, która będzie towarzyszyć obiektowi. Chodzi o miejsca parkingowe.

– Czekamy na akceptację Resovii. W czwartek spotkamy się z władzami klubu, aby omówić tę kwestię. To ostatnie, czego potrzeba do sporządzenia wniosku o pozwolenie na budowę – wyjaśniał we wtorek wiceprezydent Marek Ustrobiński.

Miejsc postojowych ma być mniej niż początkowo zakładano. Ostatni projekt PCL różni się bowiem od pierwotnego. – Tamten się przedawnił. Musieliśmy przygotować nowy zgodnie z obowiązującymi normami. Zrezygnowaliśmy w nim z parkingu przy ul. Wyspiańskiego, który służyłby osobom korzystającym i z PCL, i z lodowiska, które powstanie w pobliżu – tłumaczył Ustrobiński. 

32 mln zł to za mało 

Według najwcześniejszych założeń budowa PCL ma kosztować 32 mln zł. Jej sfinansowanie podzieliły między siebie Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu (16 mln zł), urząd marszałkowski (8 mln zł) i miasto Rzeszów (8 mln zł).

Marek Ustrobiński stwierdził jednak we wtorek, że 32 mln zł nie wystarczy na PCL. – Z 32 mln zł kosztować będzie tylko 1/3 inwestycji. Ceny nieustannie się zmieniają. Zamierzamy więc stopniowo i etapami przebudowywać stadion Resovii w PCL, mamy na to dwa lata. O dodatkowe środki postaramy się, gdy poznamy oferty przetargowe – zapowiada Ustrobiński.

– Chcemy mieć tylko zapewnienie od marszałka i od ministra, że pieniądze wyłożą – podkreślał na sesji wiceprezydent Rzeszowa. 

Tego, że marszałek Władysław Ortyl z inwestycji się nie wycofa, jest pewny jego partyjny kolega Marcin Fijołek, szef klubu PiS w Radzie Miasta Rzeszowa. – Jeżeli tylko miasto uzyska pozwolenie na budowę, marszałek „odmrozi” pieniądze – uspokajał Fijołek. 

Trzeba sfinansować inaczej?

Marcinowi Fijołkowi nie spodobał się za to pomysł Rozwoju Rzeszowa, aby model finansowania budowy PCL z 16 mln – 8 mln – 8 mln zamienić na 50 proc. – 25 proc. – 25 proc. Założywszy, że koszt inwestycji wzrośnie do blisko 100 mln zł – jak przewiduje Ustrobiński – marszałek musiałby przekazać nie 8, a niemal 25 mln zł. 

– Powinniśmy się poruszać na konkretnych kwotach. Tak zwykle bywa przy tego rodzaju inwestycjach. O pieniądzach porozmawiamy zresztą później. Najważniejsze jest wyczekiwane rozpoczęcie inwestycji, wbicie pierwszej łopaty – podkreślał Fijołek. 

– Trudno na tym etapie mówić o pewnych sumach – komentował Konrad Fijołek, przewodniczący proprezydenckiego Rozwoju Rzeszowa. 

A co o takim modelu sądzi sam Ortyl? – Bądźmy poważni. Dżentelmeni o takich sprawach nie rozmawiają za pośrednictwem mediów. Są określone procedury i zwyczaje, aby tak ważne i istotne kwestie jak współfinansowanie lub dofinansowanie omawiać i uzgadniać – przekazał nam Tomasz Leyko, rzecznik urzędu marszałkowskiego. 

Rząd pomoże?

Radny PiS Robert Kultys zapewnił, że po rozmowach z przedstawicielami resortu sportu jest o pieniądze spokojny. – Budowa PCL to duża inwestycja. Wyceny rzeczywiście mogą się zmienić. Ale w ministerstwie jest wielka chęć pomocy, panuje tam entuzjazm. Proszę się nie obawiać o finanse – uspokajał tym razem Kultys. 

Jego zdaniem przy PCL brakuje nie pieniędzy, a chęci. – Działacze i kibice Resovii są bardzo rozgoryczeni. Oni wręcz posądzają miasto o rzucanie kłód pod inwestycję. Odetchniemy z ulgą, gdy pozwolenie na budowę zostanie złożone – podkreślał radny PiS. 

Do władz Rzeszowa zaapelował, aby nie obawiały się dokładania do Centrum. – Miasto ochoczo wspiera gałęzie sportu takie jak piłka nożna czy żużel. Tymczasem lekkoatletyka stoi na bardzo wysokim poziomie w naszym kraju, ma wielkie znaczenie. Jeżeli budowa stadionu podniesie jeszcze jej jakość, to tym lepiej. Nie bójmy się w nią inwestować – zachęcał Kultys. 

Z deklaracji wsparcia przeciwnika politycznego wyraźnie zadowolony był Konrad Fijołek z Rozwoju Rzeszowa. – Jak dotąd w rozmowach o inwestycji pomijaliśmy Prawo i Sprawiedliwość. Zamierzamy to nadrobić. Spotkamy się – zapowiedział Fijołek. 

Potrzebna pomoc PiS-u

– Zarówno PiS, jak i Platforma Obywatelska mają środki, aby pomóc tej inwestycji, ponieważ mogą rozmawiać z posłami i europosłami. Rozwój Rzeszowa takiej możliwości nie ma. Dlatego proszę o zjednoczenie i pomoc, o rozmowy z parlamentarzystami i ministrem sportu – apelował wielokrotnie w czasie wtorkowej sesji rady miasta Witold Walawender. 

Walawender dziwił się też, że marszałek Ortyl nie wspomaga finansowo Resovii, a do budowy Centrum, które służyć ma sportowcom z całego regionu, a nie tylko z Rzeszowa, nie podchodzi z zapałem. 

– Tymczasem wspiera Stal Mielec! – denerwował się radny Rozwoju Rzeszowa. – Czy PiS nie kibicuje budowie Centrum? Nie zależy mu, aby lekkoatleci trenowali w godnych warunkach? – wywoływał do tablicy Walawender. 

O większe zaangażowanie PiS apelowała też PO. – Pozwolenie na budowę, nawet jeśli zostanie wydane, obowiązuje 3 lata, i w tym czasie trzeba zrealizować inwestycję, a do tego potrzebne są pieniądze, pieniądze na całość – podkreślał Marcin Deręgowski (PO). – Proszę więc kolegów z PiS-u o rozmowy z resortem sportu.

– Minister Gliński lekką ręką dał 60 mln zł Rydzykowi na muzeum. Te pieniądze mogły trafić do Rzeszowa, na centrum lekkoatletyczne – mówił zbulwersowany Tomasz Kamiński z Rozwoju Rzeszowa. – Wierzymy, że PiS jednak pomoże i środki uda się pozyskać – dodawał już bardziej pokojowo. 

O wsparciu inwestycji zapewnił na koniec wiceprezydent Stanisław Sienko. – Nie jest tak, jak niektórzy mówią, że miasto jest hamulcem budowy. W ubiegłym tygodniu umówieni byliśmy na spotkanie z ministrem Glińskim. W ostatniej chwili zostało przełożone. Dołożymy wszelkich starań, aby zdobyć większe środki – obiecywał Sienko. 

„Fetysz parkingowy”

Konrad Fijołek przypomniał, że aktualnie pieniądze schodzą na dalszy plan, a priorytetem jest naniesienie korekty na projekt i dopięcie dokumentacji, tak aby miasto jak najszybciej mogło wystąpić o pozwolenie na budowę. 

– Fetysz parkingowy nie jest dobry. Należy zmieniać przyzwyczajenia mieszkańców, którzy zamiast samochodami, mogą poruszać się po mieście na piechotę lub komunikacją miejską – sugerował Fijołek, nawiązując do ograniczenia miejsc parkingowych w nowym projekcie centrum lekkoatletycznego. 

Na kompromis w tej materii liczy Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta. – Problem parkingów wydaje się marginalnym, ale taki nie jest. Oczywiście należy mieszkańców zachęcać do korzystania z komunikacji miejskiej, ale co z osobami spoza miasta, które będą korzystać zarówno ze stadionu, jak i lodowiska? Trzeba tutaj wypracować jakieś porozumienie – przekonywał Dec.

Dec podkreślił też, że miasto musi jasno wyznaczyć obowiązki deweloperom, tak aby to oni zapewniali mieszkańcom miejsca parkingowe. – To musi być wyliczone, aby później okoliczni mieszkańcy nie korzystali z parkingów przy centrum – podsumował. 

„Stadionu nie mogą zasłonić bloki”

W czasie wtorkowej sesji rady miasta powrócił też temat działek przy stadionie Resovii, które ratusz chce oddać w ręce dewelopera. U zbiegu ulic Wyspiańskiego i Witosa miałoby powstać osiem wieżowców mieszkalnych, w tym 90- i 126-metrowy, oraz jednopasmowa droga.

– Nie wyobrażam sobie, aby obok Stadionu Narodowego w Warszawie powstały bloki, przez co nie byłby on widoczny. Może wybudujmy Centrum na obrzeżach miasta? Obiekt nowoczesny i godny. Zniknąłby przy okazji problem z miejscami parkingowymi – proponował Sławomir Gołąb z Rozwoju Rzeszowa. 

– Sfinalizujmy to, co jest – studził zapędy klubowego kolegi Tomasz Kamiński. – Dla wielu mieszkańców ten teren jest reprezentacyjny – zgadzał się Robert Walawender. – Bądźmy dumni, wbijmy pierwszą łopatę – prosił. 

– Apeluję jednak, aby wieżowce nie przysłaniały stadionu – wtrąciła Danuta Solarz z PiS. – Żadnych bloków w otoczeniu stadionu. Potrzebujemy odpowiedzialnej dyskusji – popierał Kultys. 

Ostatnia została zdjęta z porządku obrad. Radni Rozwoju Rzeszowa zapowiedzieli wtedy debatę publiczną w tej sprawie. Do dzisiaj się nie odbyła i nie wiadomo, czy będzie.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: