Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
Reklama

Władze Rzeszowa podtrzymują chęć przeniesienia Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej na cmentarz żołnierzy radzieckich przy ul. Lwowskiej. Radni miasta popierają ten plan.

Z propozycją kolejnej dyskusji na temat przyszłości Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej na placu Ofiar Getta wyszedł Andrzej Dec (PO), przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. Powodów jest kilka, m.in. obowiązująca od 2016 roku ustawa zakazująca propagowania ustroju komunistycznego i innych ustrojów totalitarnych, ale też oczekiwania społeczne.

 – Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę umocniły się poglądy, że radni powinni podjąć decyzję o demontażu pomnika – mówił we wtorek, podczas sesji Andrzej Dec. Przypomniał też, że w 2018 roku rada miasta uchwaliła przeniesienie Pomnika  Wdzięczności Armii Czerwonej na cmentarz radziecki przy ulicy Lwowskiej.

Uchwały jednak nie wykonano, minęły cztery lata, zmieniły się okoliczności, skład rady, prezydent, stąd propozycja, żeby jeszcze raz zająć stanowisko w tej sprawie.

Usunięcia pomnika cały czas domaga się Instytut Pamięci Narodowej. Na początku marca prezes IPN wystosował nawet specjalny apel o usunięcie z przestrzeni publicznej wszelkich nazw i symboli wciąż upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia bądź daty symbolizujące komunizm. „Najwyższy czas nadrobić zaległości w tej dziedzinie” – napisał prezes IPN Karol Nawrocki. Zadeklarował też, że pomoże miastu w usunięciu pomnika.

Kilka dni później Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa, obiecał, że pomnik zostanie przeniesiony. W Rzeszowie powstał też społeczny komitet, który był już bliski wyburzenia monumentu, ale interweniowała policja.

Pomniki świadkami historii

Podczas wtorkowej sesji rady miasta, prezydent Fijołek przyznał, że nie jest zwolennikiem burzenia i niszczenia pomników. – One zawsze są śladem historii – mówił. Ale Fijołek uważa też, że zmieniły się okoliczności, które należy wziąć pod uwagę. 

– W pierwszych dniach wydawało się, że to jest wojna przywódcy Rosji. Ale dziś ten konflikt ma wsparcie narodu rosyjskiego, co jest kuriozalne, ale i trudno wytłumaczalne – podkreśla prezydent. Jego zdaniem naród, który tak wiele wycierpiał podczas II wojny światowej, powinien być pierwszym, który zwalcza i neguje, a nie wspiera wojnę. 

Konrad Fijołek powtórzył więc, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie przeniesienie pomnika na cmentarz żołnierzy Armii Radzieckiej. – Powinniśmy być na cywilizacyjnie wyższym poziomie niż ci, którzy prowadzą działania wojenne i którzy próbują bawić się w niszczenie pomników – mówił Fijołek.

W ten sposób nawiązał do sytuacji sprzed kilku dni. W internecie pojawił się film na którym widać ciężki sprzęt otaczający polski cmentarz w Katyniu. Do zniszczenia nie doszło, to mogła być prowokacja. 

Jest porozumienie

Żeby przenieść pomnik na cmentarz przy ul. Lwowskiej potrzebna jest zgoda wojewody podkarpackiego Ewy Leniart. Prezydent Fijołek już rozmawiał z nią na ten temat. Swoje stanowisko przedstawił także prezesowi IPN. – Osiągnęliśmy porozumienie. Miasto podejmie działania w kierunku przeniesienia pomnika na cmentarz, natomiast IPN sfinansuje to przedsięwzięcie – wyjaśniał radnym.

Według wcześniejszych szacunków, operacja przeniesienia pomnika mogłaby kosztować ok. 3 mln zł. 

Prezydent Rzeszowa na razie nie zastanawia się, jaki inny pomnik może stanąć na placu Ofiar Getta. Uważa, że na to jest za wcześnie. – Niech ta przestrzeń zacznie funkcjonować w sposób naturalny. Może kiedyś dojdziemy wspólnie do tego, jaki inny symbol powinien tu zafunkcjonować – stwierdził.

Na placu Ofiar Getta do 1942 roku istniał cmentarz żydowski. Został zniszczony w czasie II wojny światowej przez hitlerowskie Niemcy.

To nie była armia wyzwolicieli

Choć we wtorek radni rozpoczęli dyskusję na temat pomnika, to nie była ona ani zbyt długa, ani emocjonująca.

– Nie ma o czym debatować, pomnik musi zniknąć – stwierdził już na początku Grzegorz Koryl, radny PiS. –  Poziom demoralizacji żołnierzy, którzy dopuszczali się pijackich ekscesów z użyciem broni, kradzieży, rozbojów, gwałtów i innych aktów bandytyzmu. To naprawdę nie była armia wyzwolicieli. Przeżywaliśmy to, co przeżywają teraz Ukraińcy – mówił radny Koryl, przypominając kilka faktów z przeszłości.  

W podobnym tonie wypowiadała się Danuta Solarz z PiS. – Armii radzieckiej możemy być wdzięczni tylko za to, że wyzwolili nas spod okupacji niemieckiej, ale wolności i niepodległości nam nie przynieśli – stwierdziła.

I tak jak prezydent Rzeszowa uważa, że pomnik powinien zostać przeniesiony, ale nie zburzony, bo „nie jesteśmy narodem barbarzyńskim”. – Na naszych ulicach i placach powinny stać pomniki bohaterów. Mamy ich wielu – podkreślała radna PiS.

 – Panie prezydencie, brawo! Dziękuję, że uchwała, której byliśmy inicjatorami cztery lata temu będzie realizowana – powiedział krótko Marcin Deręgowski, szef klubu radnych PO.

Na koniec Waldemar Szumny z PiS zaproponował, żeby wyznaczyć termin, do kiedy pomnik zostanie przeniesiony – Żebyśmy za następne cztery lata nie usłyszeli tego samego co dzisiaj – argumentował radny.

 – Wyznaczanie terminów jest fikcją – odpowiedział prezydent Fijołek. – Porozumienie z prezesem IPN jest świeżą sprawą, miejcie trochę zaufania do nas – zaapelował na koniec dyskusji. 

(la)

redakcja@rzeszow-news.pl

 

Reklama