Reklama

16 litrów krwi udało się zebrać podczas piątkowej akcji „Bez pół litra można żyć” w Rzeszowie. Krwiodawcom kibicował Robert Korzeniowski.

[Not a valid template]

 

Zbiórka krwi odbyła się na skwerze Millenium Hall. Miała trwać cztery godziny: od 10:00 do 14:00, ale organizatorzy zdecydowali się akcję wydłużyć jeszcze o godzinę. „Bez pół litra można żyć” zorganizowali Regionalne Centrum Krwiodawca i Krwiolecznictwa oraz centrum medyczne „Luxmed”.

Do Rzeszowa krwiodawców przyjechał wspierać wielokrotny mistrz olimpijski świata i Europy, uznawany za jednego z najwybitniejszych polskich sportowców – chodziarz Robert Korzeniowski.

– To właśnie my, sportowcy, powinniśmy zachęcać do oddawana krwi potrzebującym, dlatego każda akcja, która prowadzi do profilaktyki, zwiększenia świadomości społeczeństwa na temat zdrowia czy pomocy innym jest mi bardzo bliska – mówił nam Korzeniowski.

Rzeszów olimpijczykowi jest szczególnie bliski, ponieważ to właśnie tu zdobył od swój pierwszy złoty medal.

To taka ludzka rzecz

Z niemniejszym entuzjazmem i pełną świadomością idei oddawania krwi podchodzili również ci, którzy zdecydowali się podarować potrzebującym swoje „pół litra”.

– Mam w sobie taką chęć do pomagania innym. Oddawanie krwi to taka ludzka rzecz, ponieważ mam świadomość, że mnie kiedyś też ona może być potrzebna – mówił Maciek, którego „przyłapaliśmy”, gdy właśnie „wysysano” z niego krew. – To naprawdę nie boli – dodawał.

– Sam kiedyś potrzebowałem krwi. Miałem wypadek i w związku z tym przeszedłem trzy operacje. Dostałem krew wtedy, dlatego oddają ją dziś dla innych –  mówił Krzysztof, unaoczniając przewrotność ludzkiego losu.

Podczas piątkowej akcji 36 osób oddało w sumie 16 litrów krwi.

– Ona jest potrzebna szczególnie w lecie. To okres, w którym odnotowuje się bardzo dużą liczbę wypadków. Na drogach pojawiają się też motocykliści, którzy szczególnie potrzebują krwi. Wypadki z ich udziałem są najczęściej bardzo poważne – tłumaczyła ideę akcję Karolina Orzech  z Millenium Hall.

Kolejka do autobusu, by oddać krew, ustawiła się jeszcze przed godz. 10:00. – Jeśli akcja odniesie sukces, a wszystko na to wskazuje, to będziemy organizować kolejne tego typu wydarzenia –  mówiła tuż po rozpoczęciu zbiórki krwi Karolina Orzech.

Sami dla siebie lekarzami

Ważną częścią akcji była również profilaktyka zdrowotna. Przy stoisku centrum medycznego „Luxmed” można było bezpłatnie zmierzyć sobie ciśnienie oraz zbadać glukozę i cholesterol. Pielęgniarki również  uczyły na specjalnych fantomach kobiety samobadania piersi, a mężczyzn samobadania jąder.

– Wdrażamy nową profilaktykę samobadania jąder męskich, którzy przy akacjach profilaktycznych często są pomijani, ponieważ najczęściej wówczas wszyscy skupiają się na paniach i raku piersi – mówiła Iwona Wylaź, kierownik zespołu pielęgniarskiego z „Luxmed”.

Lekarze od lat powtarzają, że wczesne wykrycia raka daje duże szanse na to, że leczenie zakończy się sukcesem.

– Panie samobadanie powinny wykonywać przynajmniej raz w miesiącu w pierwszym tygodniu po zakończeniu miesiączki. Należy pamiętać, że nie każda zmiana jest groźna, ale każda wymaga konsultacji z położną lub lekarzem. Każdy poważny uraz piersi również wymaga wizyty u specjalisty – podkreślała  Iwona Wylaź.

Fachowcy podkreślali, by nie bagatelizować zmian na skórze i nie bać się wizyty u dermatologa.

Piątkową akcję „Bez pół litra można żyć” wspierali również rzeszowscy harleyowcy.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: