Fot. Materiały telewizji Polsat
Reklama

Mariusz G., który w dniu śmierci Dawida Kosteckiego był z nim celi, dokonał samookaleczenia – poinformowała Służba Więzienna.

Do zdarzenia doszło w sobotę 17 sierpnia w Areszcie Śledczym na warszawskiej Białołęce. Mariusz G., który odbywa karę więzienia za kradzieże, tego samego dnia przez telefon rozmawiał ze swoją partnerką. Ta podobno mu powiedziała, że rozgłos wokół śmierci Dawida Kosteckiego jest tak duży, że dla G. może się to skończyć z tym, że posądzą go o zabójstwo byłego rzeszowskiego boksera i na długo pozostanie za kratkami.

Ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik dyrektora generalnego Służby Więziennej, poinformowała nas, że Mariusz G. celowo skaleczył się w przedramię. – Natychmiast udzielono mu pomocy medycznej. Nie była to próba samobójcza – zastrzega ppłk Elżbieta Krakowska. Potwierdza, że bezpośrednio przed “aktem samoagresji” Mariusz G. rozmawiał ze swoją partnerką. 

– Później tłumaczył psychologowi swój czyn załamaniem nerwowym z powodu medialnych doniesień, które sugerują jego udział w śmierci Dawida Kosteckiego. Uważa to za nagonkę, której ulegają jego bliscy, co doprowadziło do poważnych problemów osobistych – przekazuje nam ppłk Krakowska. 

Dodała, że Mariusz G. został objęty “wzmożoną opieką wychowawczą i psychologiczną”. G. przebywał w jednej celi z Dawidem Kosteckim w dniu, w którym były rzeszowski bokser popełnił samobójstwo – 2 sierpnia. W chwili śmierci “Cygana” w czteroosobowej celi, oprócz Kosteckiego, było jeszcze dwóch innych więźniów, w tym właśnie Mariusz G. 

Jego partnerka jest załamana informacjami na temat śmierci Dawida Kosteckiego. Służba Więzienna twierdzi, że “Cygan” powiesił się na pętli prześcieradła, leżąc pod kocem na więziennej pryczy. Prokuratura wykluczyła udział osób trzecich. Nie chce się z tym pogodzić rodzina Kosteckiego. Jej pełnomocnicy twierdzą, że “Cygan” mógł zostać zabity.  

Podczas oględzin zwłok na szyi Dawida Kosteckiego stwierdzono dwa krwawe ślady, które mogły pochodzić od wkłucia igłą. Rodzina byłego boksera uważa, że Kosteckiego przed śmiercią odurzono, a samobójstwo upozorowano. Mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois twierdzą, że ślady ujawnione na ciele Dawida Kosteckiego “mogły powstać podczas walki”.

Prokuratura twierdzi, że ujawnione ślady na szyi “Cygana” to “zadawnione zadrapania”.

Dawid Kostecki w Areszcie Śledczym na warszawskiej Białołęce przebywał od 18 czerwca br. Przywieziono go tam z zakładu karnego w Rzeszowie, gdzie odbywał wyrok 5 lat więzienia za kierowanie grupą przestępczą, która handlowała kradzionymi samochodami. Kostecki na wolność miał wyjść za dwa lata. Był żonaty, osierocił czwórkę dzieci. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: