Zdjęcie: Grzegorz Bukała / Urząd Miasta Rzeszowa

Na razie jest ich 38, do końcu tego roku czujników będzie 60. By śledzić na bieżąco jakość powietrza w Rzeszowie, trzeba zainstalować aplikację EkoSłupek.

To ma być przełom w rzeszowskiej walce ze smogiem, czyli brudną mgłą, która od lat w okresie grzewczym unosi się nad miastem. Rzeszów obiecał Komisji Europejskiej, że do 2030 roku osiągnie neutralność klimatyczną, stolica Podkarpacia jest w gronie 100 europejskich miast, które uczestniczą w Misji Miast, mającej poprawić jakość powietrza.

Fijołek vs. Kaczyński 

Rzeszów robi pierwszy, poważny krok, żeby opanować smog. Żeby wiedzieć, jak to robić musi mieć dokładne pomiary. Dziś miasto otrzymuje dane tylko z dwóch punktów, które należą do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie. To zdecydowanie za mało, by skutecznie eliminować trucicieli miejskiego powietrza. 

– Nie należy palić wszystkim w piecach, oprócz opon – Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa, spiera się z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS, który na początku września w Nowym Targu podczas spotkania ze zwolennikami partii, w obliczu trwającego kryzysu energetycznego w Europie, zachęcał ich, by w zimie „palili wszystkim, poza oponami”. 

Aktualizacja co 10 minut
Zdjęcie: Grzegorz Bukała / Urząd Miasta Rzeszowa

Rzeszów stworzył sieć czujników, które na bieżąco mają monitorować jakość powietrza. W mieście zamontowano specjalne słupki, które wyczuwają pył, tlenek węgla, dwutlenek węgla, tlenek azotu, dwutlenek azotu, ozon i dwutlenek siarki. W zależności od stężenia, słupki zaświecą się na jeden z sześciu kolorów. Czerwony oznacza najwyższe stężenie. 

Jak na razie takich czujników jest 38. W poniedziałek prezydent Konrad Fijołek zapowiedział, że do końca br. będzie ich w Rzeszowie 60. Miasto nie kupiło czujników na własność. Będzie płaciło firmie e-gminy, która produkuje i montuje czujniki, za odczyty. Te odświeżane są co 10 minut, by jak najwierniej przekazywać informacje o stanie powietrza.

– Będzie nam łatwiej monitorować jego jakość. Mieszkańcy sprawdzą, jak sytuacja wygląda w danym rejonie, jak zmienia się w ciągu dnia, pór roku, godzin. Ocenimy średni poziom zanieczyszczenia i zweryfikujemy, czy działania państwa i samorządu przynoszą rezultat – twierdzi prezydent Fijołek. A więc miasto będzie też weryfikowało swoje poczynania. 

Advertisement

W uproszczeniu – miasto chce mieć lepszą i wiarygodną „mapę smogową”, reagować tam, gdzie rzeczywiście poziom zanieczyszczeń będzie wysoki. Ułatwione zadanie będą mieli strażnicy miejscy, którzy sprawdzają, czym Kowalski pali w piecu. Dziś często to robią dopiero po sygnałach od mieszkańców. Teraz kontrole mają być bardziej skoordynowane. 

Jeden czujnik w każdej dzielnicy

Władze Rzeszowa mówią, że czujniki zamontowano też po to, by podnosić świadomość wśród mieszkańców, jak bardzo ważne jest dbanie o jakość powietrza, szczególnie wśród młodych. Dlatego 10 z 38 czujników zamontowano na terenie szkół podstawowych, m.in. w SP nr 4 przy ulicy Dębickiej. Uczniowie klas 6-8 będą też mieli regularne eko-lekcje.

Resztę czujników mają Miejski Zarząd Dróg i paczkomaty Inpostu. Miasto dane zacznie dostawać za miesiąc. – Przed okresem grzewczym uruchomimy oprogramowanie umożliwiające wizualizacje wszystkich czujników. Chcemy, by w każdej dzielnicy był co najmniej jeden – zapowiada Krzysztof Stańko, pełnomocnik prezydenta ds. innowacji.  

Aby na bieżąco śledzić dane ze słupków, trzeba na telefon zainstalować bezpłatną aplikację EkoSłupek. W przyszłości pomiary można poszerzać o kolejne dane. Dodatkowe czujniki wychwytywałyby np. poziom wilgotności powietrza, głębokość wody w rzekach, poziom hałasu. Do czujników wpinałyby się też firmy, które stawiają swoje stacje pogodowe. 

– Jej dane także udostępnimy mieszkańcom w aplikacji – deklaruje Krzysztof Stańko. Oprócz czujników, miasto zamierza jeszcze zrobić prezent Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska – sfinansować budowę dwóch kolejnych punktów pomiaru jakości powietrza. 

Zdjęcie: materiały Urzędu Miasta Rzeszowa

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama