Zdjęcie: Materiały telewizji Polsat
Reklama

Dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, twierdzi, że w sprawie śmierci Dawida Kosteckiego ma „sporo wątpliwości”. Jedną z nich jest to, że w korytarzu do więziennej celi byłego boksera było wyłączone światło. 

Dr Adam Bodnar, który przygląda się wyjaśnianiu okoliczności śmierci „Cygana” (popełnił samobójstwo 2 sierpnia w Areszcie Śledczym na warszawskiej Białołęce), w czwartek był gościem programu „Rozmowa Piaseckiego” w TVN24. Bodnar zapowiedział przygotowanie raportu na temat śmierci Dawida Kosteckiego. Rzecznik Praw Obywatelskich już na tym etapie ma „sporo wątpliwości”. 

„Na korytarzu, który prowadzi do celi, było wyłączone światło” – mówił w programie dr Adam Bodnar. Stwierdził, że monitoring więziennego korytarza był, ale światło było wyłączone między godziną 22:00 a 5:00 rano. „Jeżeli się wyłącza światło na korytarzu, to czemu ma to służyć? Jak w takiej sytuacji zapewnić bezpieczeństwo? Po co instalować monitoring, jeśli się prowadzi praktykę wyłączania światła?” – pytał w programie Bodnar. 

W czwartek zareagowała na to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która prowadzi śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Dawida Kosteckiego. Marcin Saduś, rzecznik prokuratury, potwierdził, że w noc poprzedzającą śmierć „Cygana” na więziennym korytarzu prowadzącym do celi Kosteckiego było wyłączone światło. Ciało byłego rzeszowskiego boksera znaleziono tuż przed godz. 6:00. 

Prokurator Marcin Saduś w wydanym oświadczeniu napisał, że monitoring z korytarza został zabezpieczony w dniu śmierci Kosteckiego – 2 sierpnia. Zabezpieczono zapis od 1 sierpnia o godz. 19:00 do 2 sierpnia do godz. 9:00. Mimo, że światło na korytarzu było wyłączone, to jednak – jak twierdzi prokuratura – korytarz był oświetlony lampą znajdującą się w pobliżu zainstalowanej kamery. 

„Jednocześnie cela, w której był osadzony Dawid Kostecki znajdowała się stosunkowo blisko kamery oraz źródła światła. Tym samym w oparciu o powyższy zapis możliwym jest ustalenie, czy w porze nocnej ktokolwiek wchodził do celi Dawida Kosteckiego lub ją opuszczał” – czytamy w oświadczeniu praskiej prokuratury. Sama cela, w której przebywał „Cygan”, nie była objęta monitoringiem. 

Na stanowisko prokuratury zareagował też mec. Roman Giertych, jeden z pełnomocników rodziny Dawida Kosteckiego. „To ciekawe, bo jeszcze kilka dni temu takiego materiału w aktach nie było” – napisał Giertych na Twitterze. Odniósł on również do wypowiedzi Adama Bodnara. „Przygotujemy bardzo szerokie zawiadomienie dotyczące niedopełnienia obowiązków i fałszowania dowodów” – zapowiedział Roman Giertych. 

Wiadomo też, że prokuratura nie zgodzi się na drugą sekcję zwłok Kosteckiego, o co wnioskowali pełnomocnicy rodziny byłego rzeszowskiego boksera. Mec. Giertych poinformował, że rodzina nie może już dłużej czekać z pogrzebem. Jeden był już odwołany, nowy termin wyznaczono na najbliższą sobotę, Kostecki ma być pochowany na rzeszowskim cmentarzu Pobitno. 

„Odpowiedzialność za utratę dowodów związaną z brakiem ponownej sekcji spada na prokuraturę. Zgromadzone już obecnie dowody świadczą o zabójstwie. Nie dziwię się, że Falentę w tej sytuacji wywieziono z Białołęki” – napisał na Twitterze Roman Giertych.

Kilka dni temu zapowiadał, że pełnomocnicy podejmą starania, by oględziny zwłok Kosteckiego wykonał prywatny biegły. Tak się jednak nie stało, prawdopodobnie w obawie o zarzut zbezczeszczenia zwłok. 

Prokuratura zamierza „dosłuchać” biegłych, którzy brali udział w pierwszej sekcji zwłok „Cygana”. Na razie linia prokuratury nie zmienia się. Twierdzi ona, że Kostecki popełnił w areszcie samobójstwo, wykluczono udział osób trzecich. Rodzina „Cygana” nie może się z tym pogodzić. Służba Więzienna informowała, że Kostecki powiesił się na pętli prześcieradła, leżąc pod kocem na więziennej pryczy. 

W zeszłą sobotę, 17 sierpnia, samookaleczenia dokonał Mariusz G., który z Dawidem Kosteckim przebywał w celi w dniu jego śmierci. G. – jak informowała Służba Więzienna – zranił się w przedramię i zrobił to z powodu medialnej wrzawy, jaka jest wokół śmierci „Cygana”. Mariusz G. podobno dokonał samookaleczenia, bo obawia się, że będzie wrobiony w zabójstwo Kosteckiego. 

Według naszych nieoficjalnych informacji prokuratura sprawdza, czy Mariusz G. nie ma związku ze śmiercią byłego boksera.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: